
{"id":5231,"date":"2015-09-24T23:56:01","date_gmt":"2015-09-24T21:56:01","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5231"},"modified":"2015-09-24T23:56:01","modified_gmt":"2015-09-24T21:56:01","slug":"oni-wszyscy-z-niego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/09\/24\/oni-wszyscy-z-niego\/","title":{"rendered":"Oni wszyscy z niego?"},"content":{"rendered":"<p>Narzekali\u015bmy tu, \u017ce na Warszawskiej Jesieni pojawi\u0142y si\u0119 przyk\u0142ady z lat 80. (Merzbow), ale czwartkowego wieczoru zabrzmia\u0142 jeszcze wcze\u015bniejszy &#8211; z 1965 r. Na ko\u0144cu koncertu &#8211; i stanowi\u0142 punkt szczytowy.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie chodzi o Giacinto Scelsiego, kt\u00f3rego w kontek\u015bcie tegorocznej edycji Jesieni mo\u017cemy nazwa\u0107 patronem dynamistatyki. A <em>Anahit<\/em> na skrzypce i zesp\u00f3\u0142 jest po prostu przepi\u0119kna, niepowtarzalna. My\u015bl\u0119, \u017ce w tej stylistyce nikt niczego pi\u0119kniejszego nie osi\u0105gn\u0105\u0142.<\/p>\n<p>Jednak i reszta koncertu by\u0142a warta s\u0142uchania. Pierwsze utwory by\u0142y raczej dynamiczne. <span class=\"st\"><em>Niemandsland<\/em> Johannesa Sch\u00f6llhorna zacz\u0119\u0142o mi opowiada\u0107 jak\u0105\u015b histori\u0119, niekoniecznie zwi\u0105zan\u0105 z tekstem pomieszczonym w programie, ale kto wie (&#8222;Wzrok nasz b\u0142\u0105dzi wok\u00f3\u0142 ogromnej fasady wielkiego teatru miejskiego w po\u0142udniowej cz\u0119\u015bci Koulunu, blisko Star Ferry Pier w Hongkongu, 360 stopni, przez ca\u0142y dzie\u0144 i ca\u0142\u0105 noc rzucamy spiralnie kr\u0105\u017c\u0105ce spojrzenie, kt\u00f3re muzyka usi\u0142uje odda\u0107, na ow\u0105 ol\u015bniewaj\u0105c\u0105, zapieraj\u0105c\u0105 dech w piersiach fasad\u0119 zas\u0142aniaj\u0105c\u0105 podupadaj\u0105ce, nad wyraz smutne podw\u00f3rza miasta&#8230;&#8221; itd.) i nawet nie zauwa\u017cy\u0142am, kiedy min\u0119\u0142o p\u00f3\u0142 godziny. Mniej wci\u0105gn\u0105\u0142 mnie <em>Re-slide<\/em> s\u0142owe\u0144skiego kompozytora Vito \u017duraja z puzonem solo, niespecjalnie urodziwy brzmieniowo (cho\u0107 nie by\u0142abym a\u017c tak surowa jak znajomy, kt\u00f3ry co\u015b m\u00f3wi\u0142 o podrzynaniu gard\u0142a).<\/span><\/p>\n<p>Pierwszy po przerwie &#8211; <em>L&#8217;Atelier de Sensorit<span class=\"st\">\u00e9<\/span><\/em> m\u0142odego krakowskiego kompozytora Szymona Stanis\u0142awa Strzelca na sw\u00f3j spos\u00f3b mnie wzruszy\u0142 &#8211; taki powr\u00f3t do estetyki czystego sonoryzmu z lat 60. No, mo\u017ce wtedy jeszcze nie by\u0142o (?) folii b\u0105belkowej, kt\u00f3rej g\u0142o\u015bne zduszanie owych b\u0105belk\u00f3w da\u0142o ciekawy efekt brzmieniowy na pocz\u0105tku utworu. Ja poniek\u0105d te\u017c mam do tej epoki i stylistyki s\u0142abo\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Utw\u00f3r Scelsiego poprzedzony zosta\u0142 dzie\u0142em norweskiej kompozytorki Ragnhild Berstad, kt\u00f3ra otwarcie przyznaje si\u0119 do wp\u0142ywu Scelsiego, zreszt\u0105 utw\u00f3r <em>Cardinem<\/em> powsta\u0142 w\u0142a\u015bnie na zam\u00f3wienie Klangforum Wien jako cz\u0119\u015b\u0107 projektu <em>Giacinto Scelsi revisited<\/em>. Jednak ta inspiracja zosta\u0142a cz\u0119\u015bciowo przykryta inn\u0105 inspiracj\u0105 &#8211; ptasi\u0105, a konkretnie \u015bpiewem rudzika. To by\u0142o troch\u0119 jak pocz\u0105tek owego czasu przed \u015bwitem, kiedy ptaki zaczynaj\u0105 si\u0119 budzi\u0107 i zaznacza\u0107 g\u0142osowo swoje terytoria. Jeszcze kilkana\u015bcie minut, a ca\u0142y las stanie si\u0119 jedn\u0105 wielk\u0105 ptaszarni\u0105. (Zdarza\u0142o mi si\u0119 latem nad ranem wychodzi\u0107 na balkon i nadstawia\u0107 ucha na symfoni\u0119 dobiegaj\u0105c\u0105 z Lasu Kabackiego&#8230;) Tak wi\u0119c znale\u017ali\u015bmy si\u0119 w norweskim lesie, cho\u0107 ta zbitka kojarzy si\u0119 z ca\u0142kiem inn\u0105 muzyk\u0105&#8230;<\/p>\n<p>PS. Zapraszam do kontynuowania dyskusji spod poprzedniego wpisu, zw\u0142aszcza \u017ce wypowiedzia\u0142 si\u0119 szef festiwalu \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Narzekali\u015bmy tu, \u017ce na Warszawskiej Jesieni pojawi\u0142y si\u0119 przyk\u0142ady z lat 80. (Merzbow), ale czwartkowego wieczoru zabrzmia\u0142 jeszcze wcze\u015bniejszy &#8211; z 1965 r. Na ko\u0144cu koncertu &#8211; i stanowi\u0142 punkt szczytowy.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5231"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5231"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5231\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5232,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5231\/revisions\/5232"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5231"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5231"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5231"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}