
{"id":5277,"date":"2015-10-12T23:03:27","date_gmt":"2015-10-12T21:03:27","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5277"},"modified":"2015-10-12T23:06:30","modified_gmt":"2015-10-12T21:06:30","slug":"czym-kieruje-sie-jury","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/10\/12\/czym-kieruje-sie-jury\/","title":{"rendered":"Czym kieruje si\u0119 jury"},"content":{"rendered":"<p>My\u015bl\u0119, \u017ce jednak muzykalno\u015bci\u0105 poszczeg\u00f3lnych kandydat\u00f3w. I osobowo\u015bci\u0105. Daleko ju\u017c posz\u0142y w niepami\u0119\u0107 czasy, gdy na Konkursie Chopinowskim indywidualno\u015bci wycinano. W ko\u0144cu obecne jury sk\u0142ada si\u0119 przecie\u017c z indywidualno\u015bci, z czynnych w wi\u0119kszo\u015bci artyst\u00f3w.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Rzuci\u0142am tu ostatnio podejrzeniem, \u017ce w\u015br\u00f3d m\u0142odych pianist\u00f3w z owych czterech stopni muzycznego wtajemniczenia, jakie wymieni\u0142 w swojej mowie na UMFC Krystian Zimerman, wielu poprzestaje na pierwszym stopniu, czyli na byciu instrumentalist\u0105. Niekt\u00f3rzy przechodz\u0105 na stopie\u0144 wy\u017cszy, czyli bycie muzykiem, i rozumiej\u0105, co jest w partyturze napisane i jakie rz\u0105dz\u0105 ni\u0105 zasady. Rzadko si\u0119 jednak zdarza, by osi\u0105gali efekt trzeci &#8211; bycie artyst\u0105, i by starali si\u0119 odszuka\u0107 pow\u00f3d, dla kt\u00f3rego kompozytor &#8211; tu Chopin &#8211; swoje dzie\u0142o napisa\u0142 i jakie emocje kierowa\u0142y nim przy pisaniu. Wielu woli pokazywa\u0107 w\u0142asne emocje, pokazywa\u0107 samego siebie, ale przecie\u017c nie t\u0119dy droga. Dlatego prof. John Rink tak podkre\u015bla, \u017ce Konkurs Chopinowski nie jest zwyk\u0142ym konkursem pianistycznym. Jest poszukiwaniem tych, co osi\u0105gn\u0119li trzeci stopie\u0144 &#8211; artysty. A mo\u017ce i czwarty stopie\u0144 &#8211; cz\u0142owieka, cho\u0107 do tego artysta d\u0105\u017cy ca\u0142e \u017cycie i nie zawsze od razu umie sobie odpowiedzie\u0107 na pytanie, po co robi to, co robi.<\/p>\n<p>Patrz\u0105c wi\u0119c na wyniki II etapu my\u015bl\u0119, \u017ce jurorzy poszli w\u0142a\u015bnie w t\u0119 stron\u0119. \u017be czasem nie jest a\u017c tak wa\u017cne, po ilu &#8222;s\u0105siadach&#8221; pianista poszed\u0142, je\u015bli ma co\u015b ciekawego do powiedzenia, jak W\u0142och Luigi Carroccia czy Polak Krzysztof Ksi\u0105\u017cek (bo mimo wszelkich moich zastrze\u017ce\u0144, a jak wiadomo mam ich wiele, to Ksi\u0105\u017cek ma co\u015b do powiedzenia, tylko troch\u0119 to, jak na m\u00f3j gust, kamufluje). \u017be owszem, mo\u017cna na estradzie uprawia\u0107 pewien teatr, ale nie wychodz\u0105cy poza pewne granice, kt\u00f3re daleko przekroczy\u0142a Alexia Mouza, lecz jednak nie przekroczy\u0142 Georgijs Osokins. \u017be s\u0105 na tym konkursie arty\u015bci, co do kt\u00f3rych nie ma w\u0105tpliwo\u015bci od pierwszej chwili, jak Charles Richard-Hamelin, Kate Liu, Eric Lu. I tacy, kt\u00f3rzy robi\u0105 wielkie niespodzianki na plus, jak Dmitry Shishkin, sztywny w pierwszym etapie i rozlu\u017aniony w drugim, i tacy, kt\u00f3rym niestety przydarza si\u0119 co\u015b odwrotnego, jak Alexander Ullman, kt\u00f3ry mia\u0142 pierwszy etap ujmuj\u0105cy, a drugi &#8211; nerwowy.<\/p>\n<p>Na pewno b\u0119dzie ciekawie pos\u0142ucha\u0107 III etapu. Kilku os\u00f3b nam zabraknie, ale miejmy nadziej\u0119, \u017ce pozosta\u0142e to nam zrekompensuj\u0105. Pos\u0142uchamy o\u015bmiu<em> Sonat b-moll<\/em>, dziewi\u0119ciu<em> Sonat h-moll<\/em> i tylko (a\u017c?) czterech cykli <em>Preludi\u00f3w<\/em> op. 28.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>My\u015bl\u0119, \u017ce jednak muzykalno\u015bci\u0105 poszczeg\u00f3lnych kandydat\u00f3w. I osobowo\u015bci\u0105. Daleko ju\u017c posz\u0142y w niepami\u0119\u0107 czasy, gdy na Konkursie Chopinowskim indywidualno\u015bci wycinano. W ko\u0144cu obecne jury sk\u0142ada si\u0119 przecie\u017c z indywidualno\u015bci, z czynnych w wi\u0119kszo\u015bci artyst\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5277"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5277"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5277\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5281,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5277\/revisions\/5281"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5277"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5277"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5277"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}