
{"id":5286,"date":"2015-10-18T00:12:54","date_gmt":"2015-10-17T22:12:54","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5286"},"modified":"2015-10-18T00:12:54","modified_gmt":"2015-10-17T22:12:54","slug":"pigmalion-czyli-sukces-artysty","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/10\/18\/pigmalion-czyli-sukces-artysty\/","title":{"rendered":"Pigmalion, czyli sukces artysty"},"content":{"rendered":"<p>Du\u017co wdzi\u0119ku ma <em>Pigmalion<\/em> Jeana-Philippe&#8217;a Rameau wystawiony w Warszawskiej Operze Kameralnej w re\u017cyserii Natalii Koz\u0142owskiej i b\u0119d\u0105cy jedn\u0105 chyba z najciekawszych realizacji tej artystki, z Karolem Koz\u0142owskim w roli tytu\u0142owej (zbie\u017cno\u015b\u0107 nazwisk przypadkowa).<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Jako \u017ce sam <em>Pigmalion<\/em> jest nied\u0142ug\u0105 jednoakt\u00f3wk\u0105 o tre\u015bci do\u015b\u0107 ubogiej &#8211; rze\u017abiarz zakochuje si\u0119 w swoje rze\u017abie, partnerka robi mu scen\u0119 zazdro\u015bci, lecz zostaje oddalona, przychodzi deus ex machina czyli Amor i o\u017cywia rze\u017ab\u0119, kt\u00f3ra natychmiast r\u00f3wnie\u017c zakochuje si\u0119 w swym tw\u00f3rcy (oto prawdziwy sukces artysty!), wszyscy si\u0119 ciesz\u0105, szale\u0144stwo, \u015bpiew i taniec &#8211; to jednak jest zbyt ma\u0142o na ca\u0142y spektakl. Wszystko wi\u0119c rozpoczyna si\u0119 uwertur\u0105 i fragmentami baletowymi z <em>Dardanusa<\/em>, odta\u0144czonymi przez szefow\u0105 i dwoje cz\u0142onk\u00f3w Baletu Dworskiego Cracovia Danza (Romana Agnel zaj\u0119\u0142a si\u0119 w og\u00f3le ruchem scenicznym i jak zawsze zrobi\u0142a to wspaniale, a by\u0142o du\u017co roboty) oraz wstawk\u0105 z zewn\u0105trz: kantat\u0105 <span class=\"st\">Louis-Nicolasa Cl\u00e9rambault <em>Orph\u00e9e<\/em>. We wsp\u00f3\u0142czesnych dekoracjach przypominaj\u0105cych \u015bciany pokryte graffiti, kt\u00f3re mog\u0105 uchodzi\u0107 za \u015bciany pracowni rze\u017abiarskiej (scenografi\u0105 multimedialn\u0105 zaj\u0119\u0142a si\u0119 sta\u0142a wsp\u00f3\u0142pracowniczka Koz\u0142owskiej, Olga Warabida), po\u015brodku stan\u0105\u0142 zal\u0105\u017cek pos\u0105gu przykryty bia\u0142\u0105 p\u0142acht\u0105. Rze\u017abiarz w bardzo fachowym zielonym kombinezonie roboczym poleguje sobie na pod\u0142odze i rysuje szkice, a jego towarzyszka \u017cycia (Iwona Lubowicz) w spodniach i wyci\u0105gni\u0119tym na domowo swetrze opowiada mu \u015bpiewem histori\u0119 o Orfeuszu. On nieco znudzony wychodzi na chwil\u0119, przynosi obojgu herbat\u0119 w kubkach, s\u0142ucha mimo uszu&#8230; i jest zbudowany klimat punktu wyj\u015bcia opowie\u015bci o parze, kt\u00f3ra ju\u017c nie mo\u017ce si\u0119 porozumie\u0107.<\/span><\/p>\n<p>W drugiej cz\u0119\u015bci na scenie mamy ten sam obraz, tyle \u017ce spod p\u0142achty wy\u0142ania si\u0119 ju\u017c g\u0142owa, ramiona i jedna r\u0119ka Barbary Zamek, kt\u00f3ra dzielnie stoi nieruchomo, zanim Amor (bezpo\u015brednio po scenie z zazdrosn\u0105 Cefis\u0105) nie dmuchnie na ni\u0105 par\u0119 razy. Budzi si\u0119 wtedy do \u017cycia, schodzi z postumentu i pierwsze niemal, co robi, to oczywi\u015bcie pada w ramiona swemu przeszcz\u0119\u015bliwemu tw\u00f3rcy. Ale potem jest \u015bwietna scena, gdy tr\u00f3jka tancerzy, g\u0142\u00f3wnie dwie tancerki, przynosz\u0105 bohaterce (jest bezimienna) kolejne przedmioty, z kt\u00f3rymi ona si\u0119 zapoznaje i ka\u017cdym po kolei si\u0119 zachwyca. To scena typowa dla stylu re\u017cyserii Koz\u0142owskiej &#8211; dowcipne dopowiedzenie gestem i skr\u00f3tem tego, co nie jest napisane dos\u0142ownie, ale co z sytuacji wynika.<\/p>\n<p>Kolejn\u0105 znakomit\u0105 scen\u0105 jest zaproszenie na estrad\u0119 ch\u00f3ru. Najpierw wchodz\u0105 pojedyncze osoby, to jakby mieszczanie zwiedzaj\u0105cy pracowni\u0119 artysty, ale naraz zaczynamy je rozpoznawa\u0107, od dziewczyn Vermeera i ma\u0142\u017ce\u0144stwa Arnolfinich z van Eycka poprzez posta\u0107 z Arcimbolda po tancerk\u0119 Degasa. Tu z kolei napracowa\u0142a si\u0119 kolejna sta\u0142a niemal uczestniczka wymienionego teamu realizator\u00f3w &#8211; kostiumolo\u017cka Martyna Kander.<\/p>\n<p>A muzycznie? Ca\u0142o\u015b\u0107 prowadzi\u0142 sprawnie australijski dyrygent Benjamin Bayl (coraz cz\u0119stszy go\u015b\u0107 w Polsce, stale wsp\u00f3\u0142pracuje z WOK i WOB). Co za\u015b do g\u0142os\u00f3w, nie wiem, czy pogoda nie mia\u0142a dzi\u015b wp\u0142ywu na moje s\u0142uchanie, bo \u017ce\u0144skie g\u0142osy wyda\u0142y mi si\u0119 zbyt ostre. Karol Koz\u0142owski zaskakuje swoj\u0105 wszechstronno\u015bci\u0105 (od Ewangelisty u Bacha poprzez cykle pie\u015bni Schuberta po wsp\u00f3\u0142czesne utwory Paw\u0142a Mykietyna czy Andrzeja Kwieci\u0144skiego), cho\u0107 s\u0105 momenty, kiedy wydaje si\u0119 troch\u0119 dusi\u0107 w g\u00f3rze &#8211; partia Pigmaliona jest naprawd\u0119 wysoko napisana, ale gdy tylko jest ni\u017cej, jest znakomicie. Tu te\u017c trzeba powiedzie\u0107, \u017ce nasz tenor po raz pierwszy pr\u00f3buje wykonywa\u0107 t\u0119 muzyk\u0119 i robi to, jak sam powiedzia\u0142, na intuicj\u0119. A przy okazji przypomnia\u0142 sobie stare dzieje, kiedy to sam studiowa\u0142 na wydziale rze\u017aby warszawskiej ASP. Spyta\u0142am go po spektaklu, czy te\u017c wtedy pracowa\u0142 w takim kombinezonie. Powiedzia\u0142, \u017ce niemal dok\u0142adnie takim, nawet tak samo zielonym (ale kostiumolo\u017cka nie wzorowa\u0142a si\u0119 na \u017cadnym autentyku, zrobi\u0142a go r\u00f3wnie\u017c na intuicj\u0119). Jednak od Pigmaliona r\u00f3\u017cni si\u0119 tym, \u017ce zamiast zakocha\u0107 si\u0119 we w\u0142asnej rze\u017abie zakocha\u0142 si\u0119 w \u015bpiewie i zrobiwszy dyplom rzuci\u0142 d\u0142uto. Czasem tylko jeszcze rysuje, ale ju\u017c sobie a muzom.<\/p>\n<p>Spektakl do obejrzenia jeszcze jutro, a do pos\u0142uchania w wersji koncertowej &#8211; w Studiu im. Lutos\u0142awskiego 20 pa\u017adziernika. Miejmy nadziej\u0119, \u017ce jeszcze wr\u00f3ci.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Du\u017co wdzi\u0119ku ma Pigmalion Jeana-Philippe&#8217;a Rameau wystawiony w Warszawskiej Operze Kameralnej w re\u017cyserii Natalii Koz\u0142owskiej i b\u0119d\u0105cy jedn\u0105 chyba z najciekawszych realizacji tej artystki, z Karolem Koz\u0142owskim w roli tytu\u0142owej (zbie\u017cno\u015b\u0107 nazwisk przypadkowa).<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5286"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5286"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5286\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5287,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5286\/revisions\/5287"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5286"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5286"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5286"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}