
{"id":5295,"date":"2015-10-19T22:18:09","date_gmt":"2015-10-19T20:18:09","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5295"},"modified":"2015-10-28T17:57:28","modified_gmt":"2015-10-28T16:57:28","slug":"szope-rozmarzon-szope-zamazan","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/10\/19\/szope-rozmarzon-szope-zamazan\/","title":{"rendered":"Szop\u0119 rozmarzon, Szop\u0119 zamazan"},"content":{"rendered":"<p>Rozwijam tu tw\u00f3rczo zwrot ukuty <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2015\/10\/08\/cztery-stopnie-wtajemniczenia\/#comment-254664\">kilka dni temu<\/a> przez <strong>Gostka Przelotem <\/strong>(zupe\u0142nie jakby wzi\u0119ty z m\u0142odzie\u0144czych list\u00f3w Chopina), by okre\u015bli\u0107 moje wra\u017cenia z dnia dzisiejszego fina\u0142\u00f3w. Niestety&#8230;<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Pierwszy by\u0142 Amerykanin Eric Lu. Rozdzielony w ko\u0144cu ze starsz\u0105 o ponad trzy lata kole\u017cank\u0105, z kt\u00f3r\u0105 studiuj\u0105 w tym samym Curtis Institute w Filadelfii, a na dodatek u tego samego profesora, Roberta McDonalda, znakomitego kameralisty, koncertowego partnera Midori i wielu innych wspania\u0142ych muzyk\u00f3w. I wci\u0105\u017c mam wra\u017cenie, \u017ce Eric idzie za Kate Liu par\u0119 krok\u00f3w z ty\u0142u, staraj\u0105c si\u0119 j\u0105 wyprzedzi\u0107 (a ma d\u0142ugie nogi i r\u0119ce), co mu si\u0119 jednak nie udaje. U Kate jest jaka\u015b cudowna naturalno\u015b\u0107, p\u0142ynno\u015b\u0107; u Erica wydaje si\u0119 to jeszcze zbyt wyuczone, cho\u0107 pi\u0119knie wyuczone. Dobrze, \u017ce uczy si\u0119 jeszcze u Dang Thai Sona (to drugi z uczni\u00f3w Wietnamczyka w finale, poza Tonym Yangiem), czemu zawdzi\u0119cza zapewne dodatkowe walory.<\/p>\n<p>W ramach podgl\u0105dania kole\u017canki wczoraj uda\u0142 si\u0119 nawet do sali kameralnej, by obejrze\u0107 jej wyst\u0119p na ekranie. No i zrobi\u0142 to samo, co ona: zmieni\u0142 w finale yamah\u0119 na steinwaya. I on sobie pi\u0119knie poradzi\u0142 tak\u017ce z tym instrumentem, tak\u017ce ma wspania\u0142e brzmienie, ka\u017cdy d\u017awi\u0119k jest jak pere\u0142eczka. R\u00f3wnie\u017c by\u0142 bardzo poetycki, ale nie wydawa\u0142o si\u0119 to a\u017c tak organicznie zwi\u0105zane z logik\u0105 dzie\u0142a, jak u Kate. Jak wida\u0107, por\u00f3wnanie dzia\u0142a tak\u017ce po d\u0142u\u017cszej przerwie. Jednak z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 by\u0142 to najbardziej udany wyst\u0119p dzisiejszego wieczoru.<\/p>\n<p>Nie\u0142atwe zadanie mia\u0142 Szymon Nehring, graj\u0105cy na tym samym instrumencie. Ot\u00f3\u017c nie brzmia\u0142o to jak na tym samym instrumencie. M\u0142ody pianista zagra\u0142 jak na siebie \u015bwietnie, ukazuj\u0105c ol\u015bniewaj\u0105c\u0105 technik\u0119 palcow\u0105 i kszta\u0142tuj\u0105c znakomicie rytm oraz fraz\u0119. Niestety, na tym walory si\u0119 ko\u0144cz\u0105: brak si\u0142y d\u017awi\u0119ku i w og\u00f3le jako\u015bci brzmienia. Jakie\u015b to wszystko cienkie. Po raz pierwszy w tym finale s\u0142ysza\u0142am, \u017ce orkiestra wielokrotnie zag\u0142usza\u0142a solist\u0119. C\u00f3\u017c z tego, \u017ce krakowiak by\u0142 skoczny i figlarny, skoro co chwila gdzie\u015b gin\u0105\u0142 i bynajmniej nie dlatego, \u017ce orkiestra gra\u0142a zbyt g\u0142o\u015bno; w poprzednich cz\u0119\u015bciach ten efekt wyst\u0119powa\u0142 jeszcze cz\u0119\u015bciej. My\u015bl\u0119, \u017ce to nie wina pianisty, lecz braku pedagoga, kt\u00f3ry nauczy\u0142by go tego, czego uczeni s\u0105 ameryka\u0144scy koledzy. Brzmienie to podstawa.<\/p>\n<p>Jednak mankamenty Nehringa by\u0142y niczym w por\u00f3wnaniu z tym, co pokaza\u0142 Georgijs Osokins. \u0141otysz nie zmieni\u0142 instrumentu, ale my\u015bl\u0119, \u017ce i zmiana by tu niewiele pomog\u0142a. On te\u017c ma brzmienie, kt\u00f3re momentami jest po prostu nies\u0142yszalne &#8211; gdyby by\u0142 sam na estradzie, to jeszcze co\u015b by tam m\u00f3g\u0142 czarowa\u0107, ale z orkiestr\u0105 tak si\u0119 nie da &#8211; zag\u0142usza\u0142a go jeszcze cz\u0119\u015bciej ni\u017c poprzednika. Ma wi\u0119cej brak\u00f3w ni\u017c Polak: podczas gdy tamten potrafi \u0142adnie kszta\u0142towa\u0107 fraz\u0119, to ten rzuca jakie\u015b p\u0142aszczyzny w kolorze szarym, nadaj\u0105c im kszta\u0142t za pomoc\u0105 tempa, a nie dynamiki i brzmienia. Przykre to by\u0142o do s\u0142uchania i my\u015bl\u0119, \u017ce pianista zdawa\u0142 sobie z tego spraw\u0119, bo pod koniec wygl\u0105da\u0142 na bardzo zdenerwowanego, co odbi\u0142o si\u0119 r\u00f3wnie\u017c w licznych pomy\u0142kach.<\/p>\n<p>Czego \u017cycz\u0119 dzisiejszym finalistom? Ericowi Lu &#8211; odnalezienia drogi ca\u0142kowicie w\u0142asnej (dane ju\u017c ma), Szymonowi Nehringowi &#8211; studi\u00f3w u pedagoga, kt\u00f3ry nauczy go dobrego &#8211; jak to nazywaj\u0105 piani\u015bci &#8211; <em>toucher<\/em>, a Georgijsowi Osokinsowi tego samego co poprzednikowi oraz&#8230; odp\u0119powienia si\u0119 od rodziny.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Rozwijam tu tw\u00f3rczo zwrot ukuty kilka dni temu przez Gostka Przelotem (zupe\u0142nie jakby wzi\u0119ty z m\u0142odzie\u0144czych list\u00f3w Chopina), by okre\u015bli\u0107 moje wra\u017cenia z dnia dzisiejszego fina\u0142\u00f3w. Niestety&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5295"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5295"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5295\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5327,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5295\/revisions\/5327"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5295"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5295"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5295"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}