
{"id":5356,"date":"2015-11-09T01:44:37","date_gmt":"2015-11-09T00:44:37","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5356"},"modified":"2015-11-09T11:01:38","modified_gmt":"2015-11-09T10:01:38","slug":"moniuszko-okiem-brytyjczyka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/11\/09\/moniuszko-okiem-brytyjczyka\/","title":{"rendered":"Moniuszko okiem Brytyjczyka"},"content":{"rendered":"<p>David Pountney podkre\u015bli\u0142 ju\u017c w kilku rozmowach, \u017ce zabieraj\u0105c si\u0119 za re\u017cyserowanie <em>Strasznego dworu<\/em> musia\u0142 najpierw zrozumie\u0107, o czym to w\u0142a\u015bciwie jest. To wida\u0107. Ale gorzej z wykonawstwem.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Polska opera narodowa, kt\u00f3ra jest trudno zrozumia\u0142a dla obcokrajowca &#8211; a re\u017cyserem by\u0142 Brytyjczyk, scenografem r\u00f3wnie\u017c, autork\u0105 kostium\u00f3w londy\u0144ska Rumunka, dyrygentem Ukrainiec. Taki zestaw jest normalny dla dzisiejszych czas\u00f3w i tylko chorzy tzw. prawdziwi Polacy mog\u0105 si\u0119 na to oburza\u0107. A \u017ce mo\u017ce nie wszystko zrozumieli? Pami\u0119tam wiele czysto polskich realizacji tego dzie\u0142a, tak\u017ce na naszej scenie narodowej, kt\u00f3rych realizatorzy zrozumieli jeszcze mniej.<\/p>\n<p>Co mamy w wersji Pountneya? Przed premier\u0105 du\u017co si\u0119 m\u00f3wi\u0142o o tym, \u017ce re\u017cyser przenosi akcj\u0119 do lat 20. Nawet on sam t\u0142umaczy\u0142, dlaczego: poniewa\u017c w operze mowa jest o czasie, gdy w Polsce nie by\u0142o wojny, a takim czasem by\u0142y te\u017c lata mi\u0119dzywojenne. W praktyce trudno stwierdzi\u0107, czy rzeczywi\u015bcie to, co wida\u0107 na scenie, to poetyka lat 20. &#8211; raczej jest taka ponadczasowa. Zreszt\u0105 Miecznik jest ubrany w co\u015b w rodzaju kontusza, a w finale nawet wr\u0119cz w kontusz. Damazy te\u017c, jak w tek\u015bcie, ma frak, tyle \u017ce z jak\u0105\u015b w\u015bciekle kolorow\u0105 koszul\u0105. Najbardziej spektakularne pomys\u0142y kostiumowe mamy podczas mazura &#8211; kr\u00f3luj\u0105 r\u00f3\u017cnego rodzaju wzory bia\u0142o-czerwone (podobno wcze\u015bniej by\u0142y te\u017c wzory nawi\u0105zuj\u0105ce do bia\u0142oruskich, tak\u017ce w tych kolorach, wyszywanek &#8211; re\u017cyser przeczyta\u0142, \u017ce Moniuszko urodzi\u0142 si\u0119 na Bia\u0142orusi; p\u00f3\u017aniej jednak z tych wzor\u00f3w zrezygnowa\u0142), kt\u00f3re mnie osobi\u015bcie skojarzy\u0142y si\u0119 z symbolami kibolskimi (r\u00f3wnie\u017c czerwone rogi na g\u0142owach niekt\u00f3rych pan\u00f3w). Og\u00f3lnie jednak jest efektownie i mazur &#8211; kolejny zrealizowany przez Emila Weso\u0142owskiego &#8211; tak si\u0119 spodoba\u0142, \u017ce sala si\u0119 rozwrzeszcza\u0142a i za\u017c\u0105da\u0142a bisu. Mo\u017cna by to zinterpretowa\u0107 jako dow\u00f3d wzmo\u017cenia patriotycznego ostatnich miesi\u0119cy, ale s\u0142ysz\u0119, \u017ce prawdziwi pisowcy byli niezadowoleni, bo podobno damskie sukienki za kr\u00f3tkie (do kolan &#8211; zgroza), zatem mazur zosta\u0142 sprofanowany&#8230;<\/p>\n<p>Co poza tym? Niestety, ba\u0142agan na scenie. Wa\u017cnym, wr\u0119cz kluczowym elementem spektaklu jest eksploatacja &#8222;\u017cywych obraz\u00f3w&#8221;, co oczywi\u015bcie mo\u017cna zrozumie\u0107 w kontek\u015bcie pami\u0119tnego obrazu z prababkami, ale te\u017c tych obraz\u00f3w by\u0142o zbyt du\u017co i wci\u0105\u017c by\u0142y popychane na scenie nie wiadomo czemu. Popycha\u0142 je nawiasem m\u00f3wi\u0105c t\u0142um kamerdyner\u00f3w ubranych na czerwono jak z pude\u0142ka Mozartkugeln. Te\u017c nie wiadomo, dlaczego.<\/p>\n<p>Co jednak by\u0142o najbardziej przykre, to nie by\u0142o zwi\u0105zane z re\u017cyseri\u0105, lecz ze stron\u0105 wokaln\u0105 i w og\u00f3le muzyczn\u0105. Andriy Yurkevich dawa\u0142 takie tempa, \u017ce soli\u015bci si\u0119 gubili, ch\u00f3rzy\u015bci zreszt\u0105 te\u017c (dyrygent pozby\u0142 si\u0119 ostatnio w spos\u00f3b nieprzyjemny szefa ch\u00f3ru Bogdana Goli). Zrozumienie tekstu by\u0142o prawie niemo\u017cliwe, dobrze, \u017ce by\u0142y polskie (i angielskie) napisy. Prawie ca\u0142o\u015b\u0107 pierwszej obsady cierpia\u0142a na t\u0119 sam\u0105 chorob\u0119 totalnego braku dykcji, np. Edyta Piasecka w arii Hanny owszem, pokaza\u0142a, \u017ce ma kawa\u0142ek g\u0142osu, ale o czym \u015bpiewa\u0142a, tego nie da\u0142o si\u0119 zrozumie\u0107. Podobnie odtw\u00f3rca roli Stefana, Tadeusz Szlenkier, kt\u00f3ry lata temu nie\u017ale si\u0119 zapowiada\u0142, ale dawno przesta\u0142 (a w arii z kurantem by\u0142 po prostu pod d\u017awi\u0119kiem). Rafa\u0142 Siwek by\u0142 lepszy, ale zbyt kr\u00f3lewski jak na rol\u0119 zwyk\u0142ego \u017co\u0142nierza Zbigniewa. Jedyn\u0105 osob\u0105, co do kt\u00f3rej nie by\u0142o w\u0105tpliwo\u015bci, o czym \u015bpiewa, by\u0142 tradycyjnie Adam Kruszewski jako Miecznik, kt\u00f3ry \u015bpiewaj\u0105c swoj\u0105 s\u0142ynn\u0105 ari\u0119 ma w pami\u0119ci w spos\u00f3b widoczny swego wielkiego poprzednika, Andrzeja Hiolskiego.<\/p>\n<p>Podobno we wtorek spektakl z drug\u0105 obsad\u0105 mo\u017ce by\u0107 lepszy. Rzeczywi\u015bcie sk\u0142ad jest obiecuj\u0105cy: Zbigniewem b\u0119dzie Wojtek Gierlach, Stefanem &#8211; m\u0142ody tenor z \u0141odzi Dominik Sutowicz, kt\u00f3rego ju\u017c tu wcze\u015bniej chwali\u0142am, Cze\u015bnikow\u0105 Anna Luba\u0144ska, Jadwig\u0105 Anna Bernacka, a Miecznikiem Stanis\u0142aw Kuflyuk.<\/p>\n<p>Bardzo to jest smutne, \u017ce polskich \u015bpiewak\u00f3w w polskich szko\u0142ach nie ucz\u0105 porz\u0105dnie \u015bpiewa\u0107. Nie ucz\u0105 emisji ani dykcji. Przera\u017caj\u0105ce to jest wr\u0119cz. Ale co tu narzeka\u0107 na szkolnictwo muzyczne, je\u015bli w og\u00f3lnym jest jeszcze gorzej, co ostatnio coraz cz\u0119\u015bciej wida\u0107, s\u0142ycha\u0107 i czu\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>David Pountney podkre\u015bli\u0142 ju\u017c w kilku rozmowach, \u017ce zabieraj\u0105c si\u0119 za re\u017cyserowanie Strasznego dworu musia\u0142 najpierw zrozumie\u0107, o czym to w\u0142a\u015bciwie jest. To wida\u0107. Ale gorzej z wykonawstwem.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5356"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5356"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5356\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5358,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5356\/revisions\/5358"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5356"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5356"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5356"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}