
{"id":542,"date":"2010-08-31T00:30:11","date_gmt":"2010-08-30T22:30:11","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=542"},"modified":"2010-08-31T00:30:11","modified_gmt":"2010-08-30T22:30:11","slug":"historia-na-fortepianie-historycznym","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/08\/31\/historia-na-fortepianie-historycznym\/","title":{"rendered":"Historia na fortepianie historycznym"},"content":{"rendered":"<p>To by\u0142 dopiero wiecz\u00f3r cud\u00f3w! Nie do\u015b\u0107, \u017ce Martha Argerich po raz pierwszy w \u017cyciu wyst\u0105pi\u0142a graj\u0105c na erardzie,\u00a0a Maria Jo\u00e3o Pires, kt\u00f3ra co prawda solo dotkn\u0119\u0142a kiedy\u015b dawnego fortepianu graj\u0105c Mozarta, ale po raz pierwszy zagra\u0142a z tak\u0105 orkiestr\u0105, to jeszcze te dwie panie, kt\u00f3re znaj\u0105 si\u0119 chyba od 35 lat i wielokrotnie grywa\u0142y na tych samych festiwalach, po raz pierwszy zagra\u0142y razem w duecie!<\/p>\n<p>Ten wyst\u0119p przy\u0107mi\u0142 niestety gr\u0119 Thomasa Zehetmaira w pierwszej cz\u0119\u015bci koncertu; to znakomity skrzypek, ale niestety <em>Koncert d-moll<\/em> Schumanna, kt\u00f3ry wykona\u0142, jest utworem piekielnie nudnym i w og\u00f3le nierozpoznawalnym jako Schumann (na bis zagra\u0142 cz\u0119\u015b\u0107 <em>Sonaty<\/em> Bernda Aloisa Zimmermanna &#8211; powiem szczerze, \u017ce par\u0119 nut napisanych bardziej wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie zadzia\u0142a\u0142o na mnie od\u015bwie\u017caj\u0105co). Ale wszystko posz\u0142o w niepami\u0119\u0107, gdy wysz\u0142y te dwie wspania\u0142e dziewczyny &#8211; ubrane standardowo, Martha z czarn\u0105 g\u00f3r\u0105 z dekoltem i w czarnej sp\u00f3dnicy w motylki, Maria zn\u00f3w w swoje ekologiczne patchworki, ze srebrn\u0105 bluzk\u0105 tym razem. Wysz\u0142y razem; gdy Maria gra\u0142a I cz\u0119\u015b\u0107 <em>II Koncertu<\/em> Beethovena, Martha usiad\u0142a za ni\u0105 w\u015br\u00f3d orkiestry i w\u0142a\u015bciwie to ona ni\u0105 dyrygowa\u0142a &#8211; kiwa\u0142a si\u0119, ko\u0142ysa\u0142a, rzuca\u0142a w\u0142osami, jak to ona. Potem si\u0119 zamieni\u0142y. Maria zagra\u0142a prze\u015blicznie i nie zdumia\u0142o mnie, gdy potem od kole\u017canki, kt\u00f3ra robi\u0142a z ni\u0105 wywiad, dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce ona ju\u017c kiedy\u015b dotkn\u0119\u0142a dawnego fortepianu i stwierdzi\u0142a, \u017ce jej si\u0119 to bardzo podoba, a\u00a0gdyby mia\u0142a jeszcze czasem wyst\u0119powa\u0107, to w\u0142a\u015bnie graj\u0105c na takim instrumencie, bo jest jak dla niej stworzony. I rzeczywi\u015bcie jej granie by\u0142o ogromnie naturalne, jak i ca\u0142a ona zreszt\u0105. Martha wbrew obawom niekt\u00f3rych nie rozwali\u0142a erarda, drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 zagra\u0142a przesubtelnie, a w trzeciej rozkosznie si\u0119 przekomarza\u0142a z orkiestr\u0105. Po wielkich oklaskach usiad\u0142y do fortepianu we dwie &#8211; Martha wzi\u0119\u0142a na siebie ni\u017csz\u0105 parti\u0119, Maria g\u00f3rn\u0105 (tak my\u015bla\u0142am, \u017ce b\u0119dzie &#8211; si\u0142a Marthy potrzebna by\u0142a do stworzenia mocnej podstawy basowej) &#8211; i zagra\u0142y <em>Sonat\u0119 D-dur<\/em> Mozarta KV 381. Cudnie! Jakby dwie kole\u017caneczki spotka\u0142y si\u0119 towarzysko w domu i gra\u0142y sobie po prostu dla w\u0142asnej przyjemno\u015bci. Bawi\u0142y si\u0119 wspaniale, a my z nimi. Sala oszala\u0142a i nie chcia\u0142a ich wypu\u015bci\u0107. Martha jak zwykle co\u015b zacz\u0119\u0142a Marii perorowa\u0107, przekonywa\u0107, przewraca\u0107 kartki w nutach &#8211; wyra\u017anie mia\u0142a ochot\u0119 co\u015b jeszcze pogra\u0107, mo\u017ce nawet a vista. Maria by\u0142a troch\u0119 onie\u015bmielona i nie dawa\u0142a si\u0119 przekona\u0107, wreszcie wybieg\u0142 do nich dyrektor Leszczy\u0144ski i powiedzia\u0142 (tak si\u0119 domy\u015blam), \u017ceby po prostu powt\u00f3rzy\u0142y fina\u0142 <em>Sonaty<\/em>. Tak te\u017c zrobi\u0142y i mimo \u017ce p\u00f3\u017aniej Martha jeszcze pr\u00f3bowa\u0142a nam\u00f3wi\u0107 kole\u017cank\u0119, nie uda\u0142o si\u0119. Ale atmosfera by\u0142a cudowna. Tyle endorfin si\u0119 w powietrzu rozesz\u0142o, \u017ce a\u017c nie chcia\u0142o si\u0119 stamt\u0105d wychodzi\u0107, wi\u0119c jeszcze to i owo przegadali\u015bmy. <strong>60jerzy<\/strong> dojecha\u0142, by\u0142 i w chwili, gdy to pisz\u0119, chyba ju\u017c jest bli\u017cej ni\u017c dalej domu; robi\u0142 zdj\u0119cia i mam nadziej\u0119, \u017ce je\u015bli si\u0119 uda\u0142y, to si\u0119 z nami podzieli \ud83d\ude09<\/p>\n<p>Dodam jeszcze anegdot\u0119 sprzed paru dni, kt\u00f3rej wcze\u015bniej nie mog\u0142am publicznie powtarza\u0107. Martha strasznie si\u0119 waha\u0142a, czy ma zagra\u0107, chodzi\u0142a rozdygotana: a ja tak dawno nie gra\u0142am tego koncertu, no i pierwszy raz na starym instrumencie? Na co obecny przy tym Mischa powiedzia\u0142 z ca\u0142ym spokojem: No i co to takiego? Ja zawsze gram na starym instrumencie&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To by\u0142 dopiero wiecz\u00f3r cud\u00f3w! Nie do\u015b\u0107, \u017ce Martha Argerich po raz pierwszy w \u017cyciu wyst\u0105pi\u0142a graj\u0105c na erardzie,\u00a0a Maria Jo\u00e3o Pires, kt\u00f3ra co prawda solo dotkn\u0119\u0142a kiedy\u015b dawnego fortepianu graj\u0105c Mozarta, ale po raz pierwszy zagra\u0142a z tak\u0105 orkiestr\u0105, to jeszcze te dwie panie, kt\u00f3re znaj\u0105 si\u0119 chyba od 35 lat i wielokrotnie grywa\u0142y [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/542"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=542"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/542\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=542"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=542"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=542"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}