
{"id":5421,"date":"2015-12-07T00:25:15","date_gmt":"2015-12-06T23:25:15","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5421"},"modified":"2015-12-07T11:20:22","modified_gmt":"2015-12-07T10:20:22","slug":"juz-po-raz-drugi-sie-rozmijam","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2015\/12\/07\/juz-po-raz-drugi-sie-rozmijam\/","title":{"rendered":"Ju\u017c po raz drugi si\u0119 rozmijam"},"content":{"rendered":"<p>&#8230;i to totalnie, z odczuciami publiczno\u015bci po recitalu Grigorija Soko\u0142owa. Po raz pierwszy by\u0142o to <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2014\/11\/17\/kraina-lagodnosci-czy-stuporu\/\">rok temu<\/a>. Niestety, moje zdegustowanie si\u0119 pog\u0142\u0119bia.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Wraca\u0142am do domu z kole\u017cank\u0105, kt\u00f3ra patrzy\u0142a na to, co wyrabia Soko\u0142ow z Chopinem, ch\u0142odnym, acz zafascynowanym okiem, poniewa\u017c by\u0142o to co\u015b zupe\u0142nie innego od tego, co zwykle s\u0142yszymy. Ja si\u0119 jako\u015b zafascynowa\u0107 nie potrafi\u0142am. Stan, w kt\u00f3rym pianista od pewnego czasu si\u0119 znajduje, pog\u0142\u0119bia si\u0119. Tak, jak w zesz\u0142ym roku, ma tendencj\u0119 do grania niemal wszystkiego zbyt wolno i rozwlekle &#8211; nie brzmi to, przynajmniej w moich uszach, jak szlachetny namys\u0142. Po prostu &#8211; m\u00f3wi\u0105c szczerze &#8211; nudzi. Ponadto coraz cz\u0119\u015bciej rozbrzmiewa w jego grze bardzo brzydkie, ostre i sforsowane forte. I to s\u0142yszymy w wykonaniu artysty, kt\u00f3ry przecie\u017c zawsze zachwyca\u0142 r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105 brzmie\u0144.<\/p>\n<p>Jednak rytua\u0142y sobie pozostawi\u0142, wci\u0105\u017c wychodzi na estrad\u0119 z lew\u0105 r\u0119k\u0105 do ty\u0142u, autystycznie, nie patrz\u0105c na nikogo k\u0142ania si\u0119, siada i gra; \u015bwiat\u0142o na sali jest lekko przyciemnione, a bis\u00f3w &#8211; jak prawie zawsze &#8211; jest sze\u015b\u0107. Czy to, \u017ce publiczno\u015b\u0107 obowi\u0105zkowo robi stojaka za ka\u017cdym razem, gdy artysta wychodzi po raz drugi, by za chwil\u0119 usi\u0105\u015b\u0107 do bisu, i \u017ce krzyczy z entuzjazmem, nie wynika przypadkiem z tego, \u017ce przyzwyczaili\u015bmy si\u0119 do tych rytua\u0142\u00f3w i dlatego mamy wra\u017cenie, \u017ce jest tak, jak by\u0142o kiedy\u015b? Ale nie jest.<\/p>\n<p>Zacz\u0105\u0142 od Schuberta. Tu czepiam si\u0119 mniej &#8211; <em>Sonata a-moll<\/em> D 784 to utw\u00f3r bardzo specyficzny. Siedem lat temu, gdy s\u0142ucha\u0142am jej w wykonaniu Yulianny Avdeevej (by\u0142o to moje pierwsze zetkni\u0119cie z jej pianistyk\u0105), napisa\u0142am: &#8222;to dopiero jest przedziwna muzyka. Dziewczyna zagra\u0142a to (&#8230;) rytmicznie, transowo i ch\u0142odno \u2013 ca\u0142kowite przeciwie\u0144stwo obiegowego obrazu Schuberta. Swoj\u0105 drog\u0105 z jakiej ta sonata jest planety \u2013 nie wiem. I nikt chyba nie wie&#8221;. Po trzech latach: &#8222;do dzi\u015b nie wiem, z jakiej ona jest planety&#8221;. Natomiast rok temu, podaj\u0105c link do wykonania Pires (absolutnie genialnego, ale ju\u017c niestety niedost\u0119pnego), doda\u0142am: &#8222;Jest to utw\u00f3r wstrz\u0105saj\u0105cy, jakby ogo\u0142ocony ze wszystkiego. Jakby pisany w szoku. I Pires go tak gra, z odczuwalnym ci\u0119\u017carem, kt\u00f3ry ewidentnie le\u017ca\u0142 Schubertowi na duszy, kiedy to pisa\u0142&#8221;. Legenda &#8211; nie wiem, czy prawdziwa, ale prawdopodobna &#8211; g\u0142osi, \u017ce Schubert napisa\u0142 j\u0105, gdy dowiedzia\u0142 si\u0119 o swej nieuleczalnej chorobie. Mo\u017cliwe. Soko\u0142ow r\u00f3wnie\u017c wczu\u0142 si\u0119 w ten nastr\u00f3j, cho\u0107 do Pires ta interpretacja si\u0119 nie umywa\u0142a. Ale \u00f3w nastr\u00f3j szoku, pora\u017cenia, da\u0142 si\u0119 odczu\u0107. Publiczno\u015b\u0107 nie klaska\u0142a po zako\u0144czeniu utworu, a pianista korzystaj\u0105c zagra\u0142 bezpo\u015brednio<em> Six moments musicaux<\/em> D 780.\u00a0 Tu uderzy\u0142y mnie zbyt powolne tempa, jakby pianista nie wyszed\u0142 z nastroju niesionego przez sonat\u0119 (cho\u0107 te utwory nie s\u0105 one mo\u017ce tak beztroskie jak wiele innych w podobnym gatunku): pierwsze <em>Moderato<\/em> by\u0142o jak andante, ostatnie <em>Allegretto<\/em> r\u00f3wnie\u017c. Do\u015b\u0107 jednostajne zreszt\u0105 by\u0142y, z wyj\u0105tkiem przedostatniego, burzliwego.<\/p>\n<p>Druga cz\u0119\u015b\u0107, po\u015bwi\u0119cona Chopinowi, zacz\u0119\u0142a si\u0119 nawet \u0142adnie od <em>Nokturnu H-dur<\/em> op. 32 nr 1, subtelnego i \u015bpiewnego, z dramatem na koniec (legendarna &#8222;\u015bmier\u0107 pukaj\u0105ca do drzwi&#8221;), ale ju\u017c drugi <em>Nokturn As-dur<\/em> z tego samego opusu by\u0142 rozwleczony, zw\u0142aszcza w \u015brodkowej cz\u0119\u015bci, i nu\u017c\u0105cy. Ale to by\u0142 tylko wst\u0119p; potem by\u0142a <em>Sonata b-moll<\/em>. W granej w zesz\u0142ym roku <em>Sonacie h-moll<\/em> mo\u017cna by\u0142o jeszcze znale\u017a\u0107 jakie\u015b &#8222;momenty&#8221; do s\u0142uchania. W tej &#8211; mo\u017ce jedynie \u015brodkow\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 marszu (skrajne zn\u00f3w by\u0142y rozwlek\u0142e). Zbyt wolna by\u0142a cz\u0119\u015b\u0107 pierwsza, za to zbyt wiele by\u0142o w niej zwyczajnego r\u0105bania &#8211; i to moim zdaniem nie jest wina instrumentu. Podobnie ze scherzem. Natomiast fina\u0142, lekko zwolniony r\u00f3wnie\u017c i grany bez peda\u0142u, przypomina\u0142 po prostu etiud\u0119. No tak, kole\u017canka mia\u0142a racj\u0119 &#8211; ciekawostka przyrodnicza, co\u015b innego. Mo\u017cna i tak, jak wida\u0107. Ale jak ma mnie zachwyca\u0107, kiedy nie zachwyca?<\/p>\n<p>Podobnie z bisami. By\u0142y to kolejno: <em>Mazurek a-moll<\/em> op. 68 nr 2, <em>Mazurek cis-moll<\/em> op. 30 nr 4, <em>Mazurek cis-moll<\/em> op. 63 nr 3, <em>Preludium Des<\/em> op. 28 nr 15, <em>Mazurek c-moll<\/em> op. 30 nr 1 (i zn\u00f3w mazurki w og\u00f3le mazurk\u00f3w, a nawet kujawiak\u00f3w, nie przypomina\u0142y), wreszcie na koniec pianista &#8222;zszed\u0142&#8221; z Chopina i zagra\u0142 Debussy&#8217;ego preludium <em>Canope<\/em> z drugiego zeszytu &#8211; i to by\u0142 w\u0142a\u015bciwie jedyny utw\u00f3r, kt\u00f3ry mi si\u0119 dzi\u015b w jego wykonaniu podoba\u0142.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8230;i to totalnie, z odczuciami publiczno\u015bci po recitalu Grigorija Soko\u0142owa. Po raz pierwszy by\u0142o to rok temu. Niestety, moje zdegustowanie si\u0119 pog\u0142\u0119bia.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5421"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5421"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5421\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5429,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5421\/revisions\/5429"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5421"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5421"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5421"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}