
{"id":564,"date":"2010-10-17T23:01:24","date_gmt":"2010-10-17T21:01:24","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=564"},"modified":"2010-10-17T23:16:21","modified_gmt":"2010-10-17T21:16:21","slug":"khozyainov-sonata-b-moll","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/10\/17\/khozyainov-sonata-b-moll\/","title":{"rendered":"Khozyainov: Sonata b-moll"},"content":{"rendered":"<p>Nie daje mi spokoju ta sonata.\u00a0Wspomnia\u0142am tutaj, \u017ce o wykonaniu Khozyainova mo\u017cna by traktat napisa\u0107. Traktatu nie napisz\u0119, ale spr\u00f3buj\u0119 eksperymentalnie opisa\u0107 to wykonanie, kt\u00f3rego mo\u017cemy ju\u017c wys\u0142ucha\u0107 na YouTube (podawa\u0142am linki pod poprzednim wpisem, ale dla wygody podam i w tym miejscu: <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=qNOOXY4KyDE\">tutaj<\/a> i <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=YzFYD4jTPK8&amp;feature=related\">tutaj<\/a>). Opisuj\u0105c (postaram si\u0119 to zrobi\u0107 jak najprzyst\u0119pniej) opieram si\u0119 oczywi\u015bcie na wra\u017ceniu zapami\u0119tanym z sali, kt\u00f3re by\u0142o piorunuj\u0105ce &#8211; by\u0107 mo\u017ce r\u00f3\u017cnie si\u0119 rzecz odbiera\u0142o w r\u00f3\u017cnych miejscach, np. komentatorzy Dw\u00f3jki siedzieli wci\u0105\u017c w VIII rz\u0119dzie, a to jest jednak\u00a0troch\u0119 za blisko, wi\u0119c decybele mog\u0105 przeszkadza\u0107, a miejscami faktycznie si\u0119 zdarza\u0142y&#8230; Ja siedzia\u0142am w miejscu optymalnym, dok\u0142adnie po\u015brodku sali. No to zaczynam.<\/p>\n<p>Kr\u00f3tki wst\u0119p (<em>Grave<\/em>)\u00a0mia\u0142 proporcje idealne: wej\u015bcie lewej r\u0119ki z akcentem na pocz\u0105tku i po nim ostre wej\u015bcie prawej zapowiada\u0142o ju\u017c dramat.\u00a0Pierwszy temat (0&#8217;16&#8221;)\u00a0dobitnie wypowiedziany,\u00a0logicznie rozwini\u0119ty\u00a0a\u017c do kulminacji (00&#8217;29&#8221;). Nie p\u0119dzi jak kulawy rumak, jak u wielu pianist\u00f3w, tylko d\u0105\u017cy konsekwentnie przed siebie, cho\u0107 tam tylko ciemno\u015b\u0107. Tzw. rubato, tzn. charakterystyczna dla Chopina pewna gi\u0119tko\u015b\u0107 rytmu, jest tu, my\u015bl\u0119, takie, jakie zastosowa\u0142by sam kompozytor. II temat (00&#8217;52&#8221;) &#8211; totalna zmiana nastroju, chwila wytchnienia, czystej liryki; tu fraza te\u017c zmierza do kulminacji (1&#8217;40&#8221;). Zako\u0144czenie tego, co w sonacie nazywa si\u0119 ekspozycj\u0105, czyli przedstawieniem g\u0142\u00f3wnych motyw\u00f3w (od 1&#8217;48&#8221; do 2&#8217;14&#8221;) d\u0105\u017cy do kolejnej kulminacji, czyli wci\u0105\u017c mamy narastanie, ma\u0142e opadanie napi\u0119cia i zn\u00f3w narastanie. Przej\u015bcie do powt\u00f3rzenia ekspozycji jest po prostu mistrzowskie. Ale powt\u00f3rzenie bynajmniej nie jest identyczne: ten p\u0119d wyra\u017ca tym razem\u00a0coraz wi\u0119ksz\u0105 udr\u0119k\u0119, nawet b\u00f3l.<\/p>\n<p>Przetworzenie (od 4&#8217;26&#8221;): tak logicznie zbudowane i tak pe\u0142ne emocji, wybijany g\u0142\u00f3wny motyw przeplatany z motywem wzi\u0119tym ze wst\u0119pu, nastr\u00f3j coraz wi\u0119kszego napi\u0119cia, poszukiwania. Ko\u0142o pi\u0105tej minuty zaczyna by\u0107 nawet demonicznie (co jest zrobione przez Khozyainova\u00a0szokuj\u0105co prosto: ostrzejszym wybijaniem akompaniamentu, jakby z lekka przyspieszanym). I w ko\u0144cu mamy ten najbardziej niesamowity, kulminacyjny moment (od 6&#8217;12&#8221;), kt\u00f3ry przypomina\u00a0desperacki lot\u00a0nad przepa\u015bci\u0105, i s\u0142ycha\u0107 wyra\u017anie oba motywy. Dla mnie jest uderzaj\u0105ce, \u017ce Khozyainov nie ulega tu pokusie przyspieszenia w \u017cadnym momencie, podtrzymuje nieub\u0142aganie tempo. W ko\u0144cu powr\u00f3t tematu lirycznego (5&#8217;56&#8221;), ulga na chwil\u0119 pe\u0142na, wszystko przebiega \u0142agodniej ni\u017c najpierw, ale ko\u0144c\u00f3wka (7&#8217;20&#8221;) przypomina, \u017ce dramat trwa. To nag\u0142e przyspieszenie i zg\u0142o\u015bnienie &#8211; dopiero tutaj &#8211; to jeden z charakterystycznych chwyt\u00f3w Khozyainova, kt\u00f3rym zwi\u0119ksza napi\u0119cie w spos\u00f3b piorunuj\u0105cy. Dlatego w tej interpretacji nie mamy w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce to jeszcze nie koniec.<\/p>\n<p>Bo w chwil\u0119 potem (7&#8217;47&#8221;) rozpoczyna si\u0119 <em>Scherzo<\/em> &#8211; okrutny \u017cart, mo\u017cna powiedzie\u0107. I tu tempo nie jest przesadne, cho\u0107 szybkie; &#8222;wymiatacze&#8221; potrafi\u0105 szybciej, ale to absolutnie wystarczy. Nag\u0142e kontrasty (piano w 8&#8217;02&#8221; jest wr\u0119cz z\u0142owrogie) s\u0105 zasad\u0105 tej cz\u0119\u015bci. Od 8&#8217;25&#8221; do 8&#8217;32&#8221; mamy kolejny raz zastosowanie tego chwytu: drobne przyspieszenie i zwi\u0119kszenie dynamiki, podczas kt\u00f3rego wydaje si\u0119, \u017ce bardziej zwi\u0119kszy\u0107 napi\u0119cia nie mo\u017cna, a jednak tak si\u0119 dzieje; jest co\u015b tytanicznego w tym momencie\u00a0(to wtedy westchn\u0119\u0142am &#8222;o Jezu&#8221; czy co\u015b w tym rodzaju). Wyj\u015bcie z tego wstrz\u0105saj\u0105cego tumultu dobitnym rytmem jakby piekielnego walca\u00a0\u015bciska po prostu za gard\u0142o. I dalej podobnie.\u00a0I odpoczynek w cz\u0119\u015bci \u015brodkowej, powolnej, nie spiesz\u0105cej si\u0119. Kto spieszy si\u0119, by wr\u00f3ci\u0107 do koszmaru? A on jednak wraca, i to w pe\u0142ni (13&#8217;02&#8221;). Ze\u015blizguje si\u0119 w ko\u0144cu na kr\u00f3tko zn\u00f3w w temat liryczny. I zamiera.<\/p>\n<p><em>Marsz \u017ca\u0142obny<\/em>, kt\u00f3rym rozpoczyna si\u0119 drugi filmik, ju\u017c od pocz\u0105tku jest podszyty groz\u0105 &#8211; tak to odczu\u0142am na sali. Forte (0&#8217;49&#8221;) bynajmniej nie jest dono\u015bne! Nie ma potrzeby. Za to cz\u0119\u015b\u0107 \u015brodkowa (od 2&#8217;20&#8221;) jest grana d\u017awi\u0119kiem jakby z innego \u015bwiata. Nie jest to d\u017awi\u0119k szemrz\u0105cy, jak u Tysman czy Avdeevej, cho\u0107 one gra\u0142y na tej samej yamasze. Tu melodia przemawia (przepi\u0119kne tryle!). Ale ta przemowa to apostrofa, wypowied\u017a do kogo\u015b, kogo nie ma, w przestrze\u0144. Cichy powr\u00f3t marsza zn\u00f3w wywo\u0142uje ciarki. Tym razem napi\u0119cie wzrasta nawet mo\u017ce bardziej ni\u017c w pocz\u0105tkowym fragmencie (zwykle piani\u015bci interpretuj\u0105 na odwr\u00f3t). Zw\u0142aszcza te nag\u0142e akordy (7&#8217;30&#8221;) szokuj\u0105, ale zn\u00f3w wszystko opada do ciszy, cho\u0107 nie spada napi\u0119cie.<\/p>\n<p>Bo jeszcze ostatnia, zagadkowa cz\u0119\u015b\u0107, kt\u00f3r\u0105 Chopin nazwa\u0142 w li\u015bcie\u00a0&#8222;ogadywaniem po <em>Marszu<\/em>&#8222;: to ju\u017c co\u015b z innej planety; taki Schumann nie potrafi\u0142 w og\u00f3le tego zrozumie\u0107. I z innej planety jest u Khozyainowa, cho\u0107 nie bez kilku\u00a0zaskakuj\u0105cych akcent\u00f3w pod koniec (wielu pianist\u00f3w pr\u00f3buje co\u015b tu akcentowa\u0107, z lepszym lub gorszym skutkiem; te akcenty mnie ca\u0142kowicie przekonuj\u0105). I\u00a0ten krzyk na koniec. Happy endu nie b\u0119dzie.<\/p>\n<p>Ta pr\u00f3ba opisu jest\u00a0mo\u017ce bez sensu, bo jak tu odda\u0107 s\u0142owami co\u015b, co w gruncie rzeczy jest niewyra\u017calne. Ale zdecydowa\u0142am si\u0119 po\u015bwi\u0119ci\u0107 temu wydarzeniu tyle miejsca dlatego, \u017ce wydaje mi si\u0119 ono najwi\u0119kszym na tegorocznym konkursie. A Khozyainova widz\u0119 jako kontynuatora wielkiej pianistyki rosyjskiej, tej spod znaku Richtera czy\u00a0dzi\u015b Soko\u0142owa. Ju\u017c nim jest, cho\u0107 to zaledwie 18-latek z B\u0142agowieszcze\u0144ska. To niby te\u017c mog\u0142aby by\u0107 \u0142adna narracja, ale jemu ona akurat nie s\u0142u\u017cy, przeciwnie, m\u00f3wi si\u0119: taki m\u0142ody, du\u017co nauki przed nim (w Polsce dochodzi nieraz jeszcze tradycyjne: e, Ruski&#8230;). Ja jednak (i wiem, \u017ce nie tylko ja) widz\u0119 w nim ju\u017c absolutnie ukszta\u0142towanego artyst\u0119 wielkiego formatu. Je\u015bli nawet nie dostanie I nagrody w tym konkursie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie daje mi spokoju ta sonata.\u00a0Wspomnia\u0142am tutaj, \u017ce o wykonaniu Khozyainova mo\u017cna by traktat napisa\u0107. Traktatu nie napisz\u0119, ale spr\u00f3buj\u0119 eksperymentalnie opisa\u0107 to wykonanie, kt\u00f3rego mo\u017cemy ju\u017c wys\u0142ucha\u0107 na YouTube (podawa\u0142am linki pod poprzednim wpisem, ale dla wygody podam i w tym miejscu: tutaj i tutaj). Opisuj\u0105c (postaram si\u0119 to zrobi\u0107 jak najprzyst\u0119pniej) opieram si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/564"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=564"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/564\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=564"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=564"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=564"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}