
{"id":5696,"date":"2016-04-16T23:31:15","date_gmt":"2016-04-16T21:31:15","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5696"},"modified":"2016-04-16T23:31:15","modified_gmt":"2016-04-16T21:31:15","slug":"telefon-z-katastrofa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2016\/04\/16\/telefon-z-katastrofa\/","title":{"rendered":"Telefon z katastrof\u0105"},"content":{"rendered":"<p>Jedna artystka na scenie (czworo tancerzy pojawi si\u0119 p\u00f3\u017aniej), jeden fortepian w kanale, trzy skasowane samochody, cho\u0107 katastrofa dopiero nas czeka.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nie tylko samochodowa zreszt\u0105, ale i re\u017cyserska. Bo re\u017cyserii praktycznie nie ma. Osobistym wk\u0142adem Mai Kleczewskiej w\u00a0<em>G\u0142os ludzki<\/em> Francisa Poulenca w Operze Narodowej (Sala im. M\u0142ynarskiego; spektakl jest rodzajem kontynuacji cyklu Terytoria) jest wyprowadzenie bohaterki z mieszkania &#8211; bo dzi\u0119ki telefonowi kom\u00f3rkowemu nie jest ju\u017c przywi\u0105zana do miejsca &#8211; i wsadzenie jej do samochodu, by rozmawiaj\u0105c je\u017adzi\u0142a i w nerwach uleg\u0142a wypadkowi; po nim przez reszt\u0119 przedstawienia wyst\u0119puje w zakrwawionym bia\u0142ym p\u0142aszczu i koszuli. Zakrwawieni s\u0105 tak\u017ce tancerze, z kt\u00f3rych jeden ma niby by\u0107 jej rozm\u00f3wc\u0105 telefonicznym; dziwna to zreszt\u0105 rozmowa, bo artystka od czasu do czasu ma kom\u00f3rk\u0119 w r\u0119ce, ale przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 spektaklu nie. To jest rzeczywi\u015bcie problem w &#8222;operach telefonicznych&#8221; (drugim przyk\u0142adem jest <em>Telefon<\/em> Gian Carla Menottiego), w kt\u00f3rych trzeba by trzyma\u0107 s\u0142uchawk\u0119 przy uchu praktycznie ca\u0142y czas, a przecie\u017c to niewygodne. Mo\u017ce solistka mog\u0142aby mie\u0107 s\u0142uchawki w uszach?<\/p>\n<p>Poulenc napisa\u0142 to dzie\u0142o w 1958 r., w momencie, gdy rzuci\u0142 go partner, z kt\u00f3rym by\u0142 przez sze\u015b\u0107 lat. Pos\u0142u\u017cy\u0142 mu tekst Jeana Cocteau z 1930 r., r\u00f3wnie\u017c napisany po rozstaniu z partnerem. Oczywi\u015bcie z przyczyn obyczajowych bohaterk\u0105 jest kobieta, ale tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce Denise Duval, kt\u00f3ra dokona\u0142a prawykonania <em>La voix humaine<\/em>, r\u00f3wnie\u017c by\u0142a \u015bwie\u017co po mi\u0142osnym zawodzie, wszystko wi\u0119c si\u0119 zgadza\u0142o. Jest to zatem monodram &#8222;kobiety, kt\u00f3ra kocha\u0142a za bardzo&#8221; (&#8222;Mija pi\u0119\u0107 lat, odk\u0105d \u017cyj\u0119 tylko tob\u0105, odk\u0105d tylko tob\u0105 mog\u0119 oddycha\u0107&#8221;), rozmawiaj\u0105cej przez telefon z kochankiem, kt\u00f3ry j\u0105 w\u0142a\u015bnie porzuci\u0142. Jest to wspania\u0142a okazja dla solistki do wykazania si\u0119 ca\u0142\u0105 gam\u0105 umiej\u0119tno\u015bci aktorskich; od udawania na pocz\u0105tku rozmowy spokoju i beztroski poprzez czu\u0142o\u015b\u0107 i nadziej\u0119 po desperacj\u0119 i rozpacz, gdy wreszcie wyznaje prawd\u0119 o swej pr\u00f3bie samob\u00f3jczej.<\/p>\n<p>Niestety, pr\u00f3\u017cno tego szuka\u0107 w tym spektaklu, i wydaje si\u0119, \u017ce jest to wina re\u017cyserki. Joanna Wo\u015b i tak pr\u00f3buje ogranicza\u0107 sw\u00f3j belcantowy g\u0142os w stosunku do tego, co -jak wiemy &#8211; potrafi, ale wci\u0105\u017c jest r\u00f3wnie patetyczna, a zr\u00f3\u017cnicowania brak. Je\u015bli ju\u017c na pocz\u0105tku gra na najszerszym diapazonie, to gdy przychodzi kulminacja, mo\u017cna by jej nie zauwa\u017cy\u0107, bo ekspresja jest ta sama. Jedyne, co oddziela te cz\u0119\u015bci, to w\u0142a\u015bnie huk zderzenia samochod\u00f3w i pojawiaj\u0105ce si\u0119 p\u00f3\u017aniej postacie (zwidy bohaterki?). Na scenie robi si\u0119 jeszcze wi\u0119kszy ba\u0142agan. Dodaje tu zreszt\u0105 swoje trzy grosze anachroniczno\u015b\u0107 tekstu. Dzie\u0142o Cocteau by\u0142o anachroniczne ju\u017c w momencie, gdy powstawa\u0142a muzyka: nie by\u0142o ju\u017c telefonistek, kt\u00f3re prosi\u0142o si\u0119 o po\u0142\u0105czenie (w PRL znali\u015bmy je jeszcze w\u00f3wczas z po\u0142\u0105cze\u0144 mi\u0119dzymiastowych). Ale wci\u0105\u017c aktualne by\u0142o istnienie s\u0142uchawek po\u0142\u0105czonych z aparatem kablem; dzi\u015b ma\u0142o zrozumia\u0142y jest passus &#8222;Mam przew\u00f3d wok\u00f3\u0142 mojej szyi. Tw\u00f3j g\u0142os wok\u00f3\u0142 mojej szyi&#8221;&#8230;<\/p>\n<p>Og\u00f3lnie: szkoda tego naprawd\u0119 wspania\u0142ego dzie\u0142a, kt\u00f3re kilka lat temu tak znakomicie wykonywa\u0142a w Warszawskiej Operze Kameralnej Olga Pasiecznik. Jedno, co bezsprzecznie nale\u017cy pochwali\u0107, to pianista towarzysz\u0105cy \u015bpiewaczce, przybysz z Ukrainy Taras Hlushko, kt\u00f3ry od pi\u0119ciu lat pe\u0142ni rol\u0119 korepetytora solist\u00f3w w Teatrze Wielkim w \u0141odzi, czyli teatrze macierzystym Joanny Wo\u015b.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jedna artystka na scenie (czworo tancerzy pojawi si\u0119 p\u00f3\u017aniej), jeden fortepian w kanale, trzy skasowane samochody, cho\u0107 katastrofa dopiero nas czeka.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5696"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5696"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5696\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5697,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5696\/revisions\/5697"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5696"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5696"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5696"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}