
{"id":5784,"date":"2016-06-13T01:26:22","date_gmt":"2016-06-12T23:26:22","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5784"},"modified":"2016-06-13T16:43:46","modified_gmt":"2016-06-13T14:43:46","slug":"tristan-i-izolda-na-celowniku","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2016\/06\/13\/tristan-i-izolda-na-celowniku\/","title":{"rendered":"Tristan i Izolda na celowniku"},"content":{"rendered":"<p>Nowy spektakl Mariusza Treli\u0144skiego w Operze Narodowej jest mieszank\u0105 pomys\u0142\u00f3w ciekawych i banalnych. Dlatego te\u017c po jego zako\u0144czeniu by\u0142y i brawa, i buczenie.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Mo\u017cna tu odnale\u017a\u0107 ca\u0142\u0105 mas\u0119 cytat\u00f3w (ilo\u015b\u0107 film\u00f3w, jaka pada\u0142a w komentarzach zar\u00f3wno po marcowej premierze spektaklu w Baden-Baden, jak i teraz, jest wyj\u0105tkowa, tak\u017ce pod wzgl\u0119dem szerokiego rozrzutu tematycznego i gatunkowego: od <em>Matrixa<\/em> i <em>Obcego<\/em> po <em>Melancholi\u0119<\/em>), ale tak\u017ce autocytat\u00f3w &#8211; zabawa pe\u0142n\u0105 przestrzeni\u0105 scenicznego okna ma podobny rozmach jak w <em>Zamku Sinobrodego<\/em>, a w III akcie bohater le\u017cy w \u0142\u00f3\u017cku z kropl\u00f3wk\u0105, jak Roger w wersji wroc\u0142awskiej.<\/p>\n<p>W powtarzaj\u0105cych si\u0119 projekcjach Bartka Maciasa rozpoczynaj\u0105cych ka\u017cdy z trzech akt\u00f3w <em>Tristana i Izoldy<\/em> w re\u017cyserii Mariusza Treli\u0144skiego dominuje motyw noktowizyjnego celownika, co ma symbolizowa\u0107 zar\u00f3wno fatalny kr\u0105g, w jakim zamyka si\u0119 los bohater\u00f3w, jak te\u017c ich inwigilacj\u0119. W I akcie ciekawy jest pomys\u0142 podzielenia sceny na segmenty, czyli kajuty statku (a z boku schody), pojawiaj\u0105ce si\u0119 i zanikaj\u0105ce, podobnie jak obrazy na monitoringu. Ale ciekawe to jest tylko wizualnie, efekt d\u017awi\u0119kowy bywa co najmniej dyskusyjny: czasami po prostu kiepsko s\u0142ycha\u0107 g\u0142osy. Jak zwykle re\u017cyser my\u015bla\u0142 przede wszystkim o efektownym obrazku, nie o muzyce. Te problemy jednak na szcz\u0119\u015bcie redukuj\u0105 si\u0119 w momencie, gdy akcja dzieje si\u0119 po bo\u017cemu, na scenie.<\/p>\n<p>Pocz\u0105tkow\u0105 koncepcj\u0105 re\u017cysera by\u0142o umieszczenie ca\u0142ej akcji na statku. Pozosta\u0142o z tego umiejscowienie w tym antura\u017cu r\u00f3wnie\u017c drugiego aktu: Izolda czeka na Tristana na pok\u0142adzie, p\u00f3\u017aniej schodz\u0105 pod pok\u0142ad i tam w\u0142a\u015bnie zostaj\u0105 przy\u0142apani. W III akcie Tristan le\u017cy na szpitalnym \u0142\u00f3\u017cku i tu, podczas owej obojowej melodii pastuszka, pomys\u0142, jakich ju\u017c by\u0142o u Treli\u0144skiego wiele: pojawia si\u0119 ma\u0142y ch\u0142opczyk, kt\u00f3ry ma zapewne symbolizowa\u0107 ma\u0142ego Tristana. Sam fina\u0142 zaskakuje (zdaje si\u0119, \u017ce zosta\u0142 zmieniony w stosunku do wersji z Baden-Baden): po tym, jak Tristan umiera w ramionach Izoldy, ona podcina sobie \u017cy\u0142y (!), potem \u015bwiat\u0142o ga\u015bnie, a gdy si\u0119 zapala, mamy scen\u0119 pogrzebu jak na ameryka\u0144skim cmentarzu: stoi urna, a Izolda (kt\u00f3rej jak wida\u0107 nic si\u0119 nie sta\u0142o) podchodzi do niej w czerni z bia\u0142ymi liliami w r\u0119kach. No i ca\u0142a seria akcji wr\u0119cz sprzecznych z tekstem (te\u017c cz\u0119ste u tego re\u017cysera): Brangena stoj\u0105c ko\u0142o niej wo\u0142a &#8222;Ockn\u0119\u0142a si\u0119, \u017cyje!&#8221;, a Izolda \u015bpiewa do urny &#8222;U\u015bmiech \u0142agodny, cichy, oczy l\u015bni\u0105 otwarte&#8221;. Wi\u0119cej jest takich kwiatk\u00f3w w tym spektaklu: w I akcie Kurwenal przychodzi do Izoldy i zapowiada &#8222;M\u00f3j pan, Tristan&#8221;, po czym wyci\u0105ga j\u0105 z kajuty i prowadzi gdzie\u015b po schodach&#8230;<\/p>\n<p>Co do muzyki: najja\u015bniejszym punktem jest tu orkiestra pod batut\u0105 Stefana Soltesza &#8211; to ju\u017c kolejna jego wsp\u00f3\u0142praca z naszym teatrem, na kt\u00f3rej muzycy tylko zyskuj\u0105. Pod nikim innym ten zesp\u00f3\u0142 tak nie brzmi. Soli\u015bci &#8211; u nas \u015bpiewaj\u0105 inni ni\u017c w Baden-Baden, a jeszcze inni za\u015bpiewaj\u0105 w Nowym Jorku. Melanie Diener, Izolda (par\u0119 lat temu na Festiwalu Beethovenowskim by\u0142a Leonor\u0105 w <em>Fideliu<\/em>), zacz\u0119\u0142a naprawd\u0119 nie\u017ale, ale si\u0119 przeforsowa\u0142a i w p\u00f3\u017aniejszych aktach s\u0142yszalne ju\u017c by\u0142o zm\u0119czenie. Podoba\u0142a mi si\u0119 Michaela Selinger jako Brangena &#8211; koncepcja troch\u0119 l\u017cejszego g\u0142osu, ale mocnej osobowo\u015bci, odpowiada mi w tym kontek\u015bcie (s\u0142yszeli\u015bmy j\u0105 kiedy\u015b w \u015awidnicy w <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2012\/08\/05\/haendel-i-po-bachowskim\/\">zupe\u0142nie innym repertuarze<\/a>). Koszmarem by\u0142 Tristan &#8211; Jay Hunter Morris. Po krakowskim <em>Tannh\u00e4userze<\/em> pomy\u015bla\u0142am: po co robi\u0107 dwie obsady, je\u015bli nie ma si\u0119 dw\u00f3ch komplet\u00f3w dobrych \u015bpiewak\u00f3w. Teraz niestety to jest tylko jedna obsada i te\u017c w g\u0142\u00f3wnej roli mamy \u015bpiewaka, kt\u00f3ry zupe\u0142nie si\u0119 do tej roli nie nadaje. Pozosta\u0142e role by\u0142y raczej poprawne.<\/p>\n<p>Nowemu Jorkowi zazdroszcz\u0119 przede wszystkim Niny Stemme; Stuart Skelton \u015bpiewa\u0142 ju\u017c w Baden-Baden, dwie role znam ju\u017c <a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2010\/03\/22\/tristan-na-grzbiecie-amora\/\">z Berlina<\/a>: Ekaterin\u0119 Gubanov\u0105 (Brangena) i Kr\u00f3la Marka (Ren\u00e9 Pape). Ciekawe, czy re\u017cyser zn\u00f3w zmieni koncepcj\u0119. I ciekawe, co o tym wszystkim my\u015bli Peter Gelb, kt\u00f3ry by\u0142 obecny na premierze.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nowy spektakl Mariusza Treli\u0144skiego w Operze Narodowej jest mieszank\u0105 pomys\u0142\u00f3w ciekawych i banalnych. Dlatego te\u017c po jego zako\u0144czeniu by\u0142y i brawa, i buczenie.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5784"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5784"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5784\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5786,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5784\/revisions\/5786"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5784"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5784"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5784"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}