
{"id":5910,"date":"2016-08-24T00:24:09","date_gmt":"2016-08-23T22:24:09","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=5910"},"modified":"2016-08-24T00:25:17","modified_gmt":"2016-08-23T22:25:17","slug":"dety-rossini-dety-osokins","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2016\/08\/24\/dety-rossini-dety-osokins\/","title":{"rendered":"D\u0119ty Rossini, d\u0119ty Osokins"},"content":{"rendered":"<p>Oczywi\u015bcie w ka\u017cdym z dw\u00f3ch powy\u017cszych sformu\u0142owa\u0144 s\u0142owa &#8222;d\u0119ty&#8221; u\u017cywam w innym znaczeniu.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Przeuroczy by\u0142 popo\u0142udniowy koncert w Studiu im. Lutos\u0142awskiego. Za\u0142o\u017cony w Bazylei Amphion Wind Ensemble &#8211; to zesp\u00f3\u0142 wirtuoz\u00f3w graj\u0105cych na historycznych instrumentach d\u0119tych. Taka &#8222;dechovka&#8221; to zupe\u0142nie inna jako\u015b\u0107 ni\u017c wsp\u00f3\u0142czesna orkiestra d\u0119ta. Brzmienie instrument\u00f3w jest mi\u0119ksze, cieplejsze i bardziej stopliwe. Repertuar zespo\u0142u to klasyka i okolice, a Rossini &#8211; to przecie\u017c w pewnym sensie jeszcze klasyk, wyci\u0105gaj\u0105cy konsekwencje z Mozarta, cho\u0107 wprowadzaj\u0105cy te\u017c w\u0142asne innowacje.<\/p>\n<p>Transkrypcji najs\u0142ynniejszego dzie\u0142a Rossiniego, <em>Cyrulika sewilskiego<\/em>, dokonywano ju\u017c za jego czas\u00f3w wielokrotnie. Na zesp\u00f3\u0142 instrument\u00f3w d\u0119tych opracowa\u0142 je Vincenzo Gambaro, kompozytor i klarnecista. St\u0105d szczeg\u00f3lny sk\u0142ad wykonawc\u00f3w: jeden flet, za to klarnet\u00f3w a\u017c cztery; oboj\u00f3w wcale, dwa fagoty, serpent, dwie tr\u0105bki, dwa rogi, puzon i&#8230; kontrabas. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c z parytetem w Amphion Wind Ensemble jest kiepsko &#8211; jedna pani (fagocistka) na trzynastu pan\u00f3w. Grunt jednak, \u017ce graj\u0105 wspaniale. Podobno sam Rossini powiedzia\u0142, \u017ce ta transkrypcja jest lepsza od orygina\u0142u. Czy klarnetowa Rozyna jest lepsza od \u015bpiewaj\u0105cej &#8211; trudno powiedzie\u0107, ale opracowanie rzeczywi\u015bcie jest zgrabne i pe\u0142ne humoru. Oczywi\u015bcie muzycy nie wykonali ca\u0142ej opery, lecz uwertur\u0119 oraz wyb\u00f3r arii, duet\u00f3w i ansambli. Trwa\u0142o to w sumie godzin\u0119 bez przerwy, wi\u0119c muzycy si\u0119 napracowali, ale dali nawet bis &#8211; powt\u00f3rzyli ari\u0119 Figara.<\/p>\n<p>Wieczorem w tym samym miejscu &#8211; trudno powiedzie\u0107 w\u0142a\u015bciwie, \u017ce zaw\u00f3d, bo czego\u015b takiego jednak si\u0119 cz\u0119\u015bciowo spodziewa\u0142am, w ko\u0144cu s\u0142ysza\u0142am wszystkie produkcje Georgijsa Osokinsa na konkursie. Tj. spodziewa\u0142am si\u0119, \u017ce b\u0119dzie kiczowato, ale \u017ce wykonania innych utwor\u00f3w b\u0119d\u0105 do zniesienia, natomiast Chopin mniej. I to si\u0119 sprawdzi\u0142o nawet za bardzo. Sam program mia\u0142 u\u0142o\u017cony nawet do\u015b\u0107 inteligentnie: w ka\u017cdej cz\u0119\u015bci na pocz\u0105tku sonata Scarlattiego (a raczej impresja wok\u00f3\u0142 sonaty Scarlattiego), potem barkarola (w pierwszej cz\u0119\u015bci Rachmaninowa, w drugiej Chopina), potem w pierwszej cz\u0119\u015bci mia\u0142a by\u0107 sonata Skriabina, ale si\u0119 nie nauczy\u0142, wi\u0119c zast\u0105pi\u0142 j\u0105 kilkoma drobnymi utworami Rachmaninowa i Skriabina, a w drugiej by\u0142a <em>Sonata h-moll<\/em> Chopina. Podobnie jak na konkursie, wszystko sobie zr\u0119cznie u\u0142o\u017cy\u0142 tonacjami i niemal \u0142\u0105czy\u0142 utwory; jeden z moich przyjaci\u00f3\u0142 skomentowa\u0142 to &#8222;knajpa&#8221;, ja bym tego akurat si\u0119 nie czepia\u0142a. Je\u015bli &#8222;knajpa&#8221;, to w innej dziedzinie &#8211; ot\u00f3\u017c by\u0142o to pretensjonalnie grane, z nadmiernymi rubatami, jakby dziewi\u0119tnastowiecznie, ale wyra\u017anie odczuwa\u0142o si\u0119 na\u015bladownictwo. I do\u015b\u0107 cienkie &#8211; piana bywa\u0142y nawet niez\u0142e, ale forte brzydkie, p\u0142askie i brutalne.<\/p>\n<p>O ile jednak pierwsz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 da\u0142o si\u0119 jako\u015b znie\u015b\u0107, to druga by\u0142a koszmarem. Zar\u00f3wno <em>Barkarola<\/em>, jak i <em>Sonata h-moll<\/em> &#8211; kompletnie niedouczone, zamazane, z \u017cenuj\u0105cymi b\u0142\u0119dami i dziwnymi, wyko\u015blawionymi rubatami i akcentami, wi\u0119kszymi jeszcze ni\u017c w utworach rosyjskich. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c to, \u017ce Osokins gra kiczowato, to ju\u017c trudno, taki jego gust, ale \u017ceby si\u0119 jeszcze do tego nie nauczy\u0107 utworu &#8211; to ju\u017c afront wobec publiczno\u015bci, \u017ceby nie powiedzie\u0107 mocniej. (Na konkursie dziwi\u0142am si\u0119, \u017ce po sonacie puszczono go do fina\u0142u; teraz by\u0142o nawet du\u017co gorzej.) Ale chyba ch\u0142opak ju\u017c si\u0119 zorientowa\u0142 niestety, \u017ce wystarczy, \u017ce rzuci d\u0142ugimi w\u0142osami, zrobi natchnion\u0105 po kaboty\u0144sku min\u0119, machnie r\u0119k\u0105, poka\u017ce klat\u0119 (&#8222;imyd\u017c&#8221; mia\u0142 taki sam jak na konkursie) &#8211; i ju\u017c b\u0119d\u0105 zachwyty. No i by\u0142y wrzaski, krzyki i stojaki. Osokins bisowa\u0142 cztery razy: <em>Preludium gis-moll<\/em> Rachmaninowa, <em>Nokturn cis-moll<\/em> op. posth. Chopina, modne ostatnio <em>Preludium<\/em> Bacha-Silotiego i na koniec <em>Polonez As-dur<\/em> &#8211; to by\u0142 ju\u017c szczyt chucpy. Wychodz\u0105c z kole\u017ce\u0144stwem j\u0119kn\u0119\u0142am, \u017ce mamy takie dziwne czasy, w kt\u00f3rych nawet Florence Foster Jenkins mia\u0142aby swoich wielbicieli. Nawiasem m\u00f3wi\u0105c pono\u0107 \u015bwietny film, a Meryl Streep warta kolejnego Oscara. Trzeba b\u0119dzie si\u0119 wybra\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Oczywi\u015bcie w ka\u017cdym z dw\u00f3ch powy\u017cszych sformu\u0142owa\u0144 s\u0142owa &#8222;d\u0119ty&#8221; u\u017cywam w innym znaczeniu.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5910"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5910"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5910\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5914,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5910\/revisions\/5914"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5910"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5910"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5910"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}