
{"id":593,"date":"2010-12-22T00:51:20","date_gmt":"2010-12-21T23:51:20","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=593"},"modified":"2010-12-22T00:51:20","modified_gmt":"2010-12-21T23:51:20","slug":"jeszcze-raz-dokola-chopka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2010\/12\/22\/jeszcze-raz-dokola-chopka\/","title":{"rendered":"Jeszcze raz doko\u0142a (Chopka)"},"content":{"rendered":"<p>1. <strong>Dwa fortepiany w wodzie<\/strong>. Mowa o sobotniej premierze w \u0142\u00f3dzkim Teatrze Wielkim. Ogl\u0105daj\u0105c <em>Kochank\u00f3w z klasztoru Valldemosa<\/em> Marty Ptaszy\u0144skiej mia\u0142am poczucie d\u00e9j\u00e0 vu &#8211; zaledwie tydzie\u0144 wcze\u015bniej by\u0142am na spektaklu (<em>Eugeniusz Oniegin<\/em> w Krakowie), na kt\u00f3rym scena by\u0142a ca\u0142a w wodzie, a z ty\u0142u i po bokach wyci\u0119te by\u0142y wielkie ko\u0142a. R\u00f3\u017cnica by\u0142a taka, \u017ce w \u0141odzi z ty\u0142u by\u0142o takie same ko\u0142o, a po bokach zamiast k\u00f3\u0142 by\u0142y prostok\u0105ty (ale zamkni\u0119te), w I akcie po\u015brodku tego basenu sta\u0142 pode\u015bcik z ro\u015blinami doniczkowymi i dwoma le\u017cakami dla Chopina i George Sand, a w drugim &#8211; najpierw jeden fortepian, potem dwa. Tu chodzi\u0142o o to, \u017ce Majorka jest wysp\u0105, w Krakowie &#8211; \u017ce Onieginowe serce z lodu si\u0119 roztapia. Wszystko mo\u017cna dopisa\u0107. To trzecia zreszt\u0105 premiera pod rz\u0105d, na kt\u00f3rej by\u0142am, gdzie si\u0119 chlupa\u0142o na scenie &#8211; w <em>Weselu Figara<\/em> te\u017c jest z przodu sceny strumyczek. W <em>Traviacie<\/em> co prawda by\u0142 basen, ale szcz\u0119\u015bliwie re\u017cyser nie kaza\u0142 tam nikomu ta\u0144czy\u0107 ani chodzi\u0107; w tych ostatnich spektaklach jest inaczej i arty\u015bci ryzykuj\u0105 przezi\u0119bieniem. To zreszt\u0105 nie tylko nasza specjalno\u015b\u0107: znajoma, kt\u00f3r\u0105 spotka\u0142am w \u0141odzi, a kt\u00f3ra od kilku lat mieszka w Pradze czeskiej, twierdzi, \u017ce tam te\u017c w ka\u017cdym niemal spektaklu\u00a0arty\u015bci chlupi\u0105\u00a0si\u0119 w kaloszach. Dlaczego wszyscy musz\u0105 robi\u0107 to samo? Dobrze, \u017ce przynajmniej w \u0141odzi Myszek Miki nie by\u0142o.<\/p>\n<p>Nie by\u0142 to jednak niestety spektakl wybitny. Tak\u017ce nie przyczyni\u0142a sie do tego sama materia teatralna: libretto Janusza Krasnego-Krasi\u0144skiego jest po prostu raz jeszcze opowiedzian\u0105 histori\u0119 pechowego wyjazdu Fryderyka i George na Majork\u0119. Nie ma tam w\u0119z\u0142a dramatycznego, problemu, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rego mog\u0142aby si\u0119 skupi\u0107 akcja. Soli\u015bci niestety tu nie pomagaj\u0105, tekstu w og\u00f3le nie mo\u017cna zrozumie\u0107 (chyba powinny by\u0107 napisy). W sumie wszyscy zapami\u0119tuj\u0105 ari\u0119 s\u0142u\u017c\u0105cej o kozie, kt\u00f3r\u0105 francuscy go\u015bcie zostawili w klasztorze, a mieszka\u0144cy chcieli zabi\u0107. Co do samej muzyki, Chopina tu szcz\u0119\u015bliwie ma\u0142o, tylko par\u0119 aluzji do <em>Preludi\u00f3w<\/em>, ciekawych zreszt\u0105; wi\u0119cej aluzji jest do muzyki hiszpa\u0144skiej i katalo\u0144skiej. Jedyny cytat jest z <em>Musikalisches Opfer<\/em> Bacha.\u00a0Du\u017co fajnej perkusji i barw, jak to zwykle u Marty Ptaszy\u0144skiej (nie tylko kompozytorki, ale i perkusistki). Bardziej mi si\u0119 jednak podoba\u0142 jej utw\u00f3r symfoniczny <em>Lumen<\/em>, wykonany dzie\u0144 wcze\u015bniej w Filharmonii Narodowej (po raz pierwszy w Polsce), zainspirowany witra\u017cami w katedrze w Reims &#8211; wiele metalicznych brzmie\u0144 perkusji mog\u0142o tak w\u0142a\u015bnie si\u0119 kojarzy\u0107.<\/p>\n<p>2. <strong>Mazurki \u015bpiewane<\/strong>. Dzi\u015b jako ostatni akcent Roku Chopinowskiego w Filharmonii Narodowej wyst\u0105pi\u0142y Olga i Natalia Pasiecznik. Nie wykona\u0142y jednak pie\u015bni Chopina, jak w czerwcu na Chopin Open, lecz w pierwszej cz\u0119\u015bci pie\u015bni\u00a0kompozytor\u00f3w mu wsp\u00f3\u0142czesnych, kt\u00f3rych spotyka\u0142 w Pary\u017cu, a z niekt\u00f3rymi nawet si\u0119 przyja\u017ani\u0142\u00a0&#8211; Belliniego, Donizettiego, Meyerbeera, Rossiniego i Liszta. W drugiej &#8211; cykl dziesi\u0119ciu mazurk\u00f3w opracowanych zr\u0119cznie przez Pauline Viardot z dopisanymi kiczowatymi tekstami autorstwa Louisa Pomeya. Znakomita \u015bpiewaczka, przyjaci\u00f3\u0142ka Chopina, wykonywa\u0142a je wielokrotnie; o ile by\u0142y to sytuacje towarzyskie, mog\u0142o to by\u0107 zabawne, jednak publicznym ich wykonywaniem Chopin nie bardzo by\u0142 zdaje si\u0119 zachwycony &#8211; ale go nie zakaza\u0142. My\u015bl\u0119, \u017ce Pauline Viardot nie mog\u0142a \u015bpiewa\u0107 ich lepiej ni\u017c robi to Olga Pasiecznik. To by\u0142o cudne &#8211;\u00a0wdzi\u0119czne, dowcipne, wirtuozowskie, ale bez cienia epatowania.\u00a0Z ogromn\u0105 przyjemno\u015bci\u0105 wychodzi\u0142o si\u0119 z tego paryskiego wieczoru.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>1. Dwa fortepiany w wodzie. Mowa o sobotniej premierze w \u0142\u00f3dzkim Teatrze Wielkim. Ogl\u0105daj\u0105c Kochank\u00f3w z klasztoru Valldemosa Marty Ptaszy\u0144skiej mia\u0142am poczucie d\u00e9j\u00e0 vu &#8211; zaledwie tydzie\u0144 wcze\u015bniej by\u0142am na spektaklu (Eugeniusz Oniegin w Krakowie), na kt\u00f3rym scena by\u0142a ca\u0142a w wodzie, a z ty\u0142u i po bokach wyci\u0119te by\u0142y wielkie ko\u0142a. R\u00f3\u017cnica by\u0142a taka, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/593"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=593"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/593\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=593"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=593"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=593"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}