
{"id":6016,"date":"2016-10-08T00:27:55","date_gmt":"2016-10-07T22:27:55","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6016"},"modified":"2016-10-08T00:28:58","modified_gmt":"2016-10-07T22:28:58","slug":"muzyka-srodka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2016\/10\/08\/muzyka-srodka\/","title":{"rendered":"Muzyka \u015brodka"},"content":{"rendered":"<p>Pierwszy naprawd\u0119 kasowy koncert na Sacrum Profanum, kt\u00f3ry wype\u0142ni\u0142 Sal\u0119 Audytoryjn\u0105 ICE. Przyci\u0105gn\u0105\u0142 zapewne t\u0119 w wi\u0119kszo\u015bci m\u0142od\u0105 publiczno\u015b\u0107 przede wszystkim Mike Patton.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Eyvind Kang to prawdziwe multikulti: Skandynaw (korzenie du\u0144skie i islandzkie) i Korea\u0144czyk w jednym. Wydawa\u0142oby si\u0119, \u017ce to do\u015b\u0107 odleg\u0142e \u015bwiaty, ale po niedawnej wizycie w Finlandii i po zauwa\u017ceniu, jak dobrze czuj\u0105 si\u0119 tam Japo\u0144czycy i ile element\u00f3w estetyki maj\u0105 wsp\u00f3lnych, ju\u017c mi si\u0119 tak nie wydaje. Korzenie korzeniami, ale Kang wychowa\u0142 si\u0119 w Kanadzie i mieszka w Stanach Zjednoczonych, nagrywaj\u0105c m.in. dla Tzadika, czyli firmy Johna Zorna, i wsp\u00f3\u0142pracuj\u0105c z jego wsp\u00f3\u0142pracownikami, jak Bill Frisell czy w\u0142a\u015bnie Mike Patton. Dzi\u015b Kang i Patton wyst\u0105pili z Sinfoniett\u0105 Cracovi\u0105 (brawa dla naszego zespo\u0142u, kt\u00f3ry mia\u0142 nie\u0142atwe zadania) w repertuarze z p\u0142yty z 2003 r. wydanej pt. <em>Virginal Co Ordinates<\/em>.<\/p>\n<p>Jaka to muzyka? Pobrzmiewa w niej i skandynawsko\u015b\u0107, i azjatycko\u015b\u0107, ale te\u017c wp\u0142ywy hinduskie (nie tylko z powodu dw\u00f3ch tempur pobrzmiewaj\u0105cych w wi\u0119kszo\u015bci utwor\u00f3w) oraz repetitive music. Mog\u0142aby to by\u0107 \u015bwietna muzyka filmowa. Troch\u0119 jest tam przyrodniczych odg\u0142os\u00f3w \u0142\u0105cznie z burz\u0105 (elektroniczn\u0105) i chlupi\u0105c\u0105 wod\u0105, a Mike Patton (kt\u00f3ry wyszed\u0142 w okularkach i z walizeczk\u0105 jak z\u0142ota r\u0105czka, kt\u00f3ra ma naprawi\u0107 radio), czasem co\u015b pomrukiwa\u0142, a czasem, przy r\u00f3\u017cnych dziwnych s\u0142odkich walczykach czy innych piosenkowych nastrojach, pod\u015bpiewywa\u0142 g\u0142osem wysokim i szemrz\u0105cym groteskowe i upiorne zarazem \u201ela la la\u201d. W sumie nie da si\u0119 okre\u015bli\u0107 gatunku tego, co us\u0142yszeli\u015bmy \u2013 kontemplacyjny minimal z aluzjami do folku, ale tak\u017ce ambientu. Takie co\u015b po\u015brodku. Ludziom si\u0119 podoba\u0142o \u2013 by\u0142 oczywi\u015bcie stojak.<\/p>\n<p>Sobota te\u017c b\u0119dzie ciekawym, a zarazem ju\u017c ostatnim dniem festiwalu.<\/p>\n<p>PS. Dotar\u0142am dzi\u015b na <em>Bosk\u0105 Florence<\/em>. Rzeczywi\u015bcie \u015bwietna Meryl Streep, budzi pewien rodzaj sympatii, a nawet wsp\u00f3\u0142czucie. W filmie Stephena Frearsa przedstawiona jest jako poczciwa kobiecina, kt\u00f3ra chce dobrze, a tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce nie ma g\u0142osu (i zapewne s\u0142uchu), a zarazem ma du\u017co pieni\u0119dzy. Dobry chwyt, \u017ce jej \u201e\u015bpiew\u201d s\u0142yszymy dopiero po up\u0142yni\u0119ciu d\u0142u\u017cszego fragmentu filmu, po tym, jak ju\u017c zd\u0105\u017cymy j\u0105 polubi\u0107. Fajnie jest ogl\u0105da\u0107 Hugha Granta, kt\u00f3ry wreszcie przesta\u0142 udawa\u0107 ch\u0142opca. No i aktor graj\u0105cy pianist\u0119 \u2013 koncertowa posta\u0107 komediowa (ciekawostka: pianist\u0105, kt\u00f3ry zam\u0119cza biedn\u0105 Florence Lisztem, jest Jonathan Plowright). W sumie to, co si\u0119 sta\u0142o, czyli jej \u201ekariera\u201d, jest \u201ezas\u0142ug\u0105\u201d jej otoczenia: biedna nie wie, \u017ce jest beznadziejna, bo wszyscy jej m\u00f3wi\u0105, \u017ce jest wspania\u0142a, \u0142\u0105cznie z muzycznymi s\u0142awami, i bawi\u0105 si\u0119 jej kosztem, czego jest kompletnie nie\u015bwiadoma. Jej (i nie tylko jej) szcz\u0119\u015bcie, \u017ce jej ambicje nie si\u0119ga\u0142y np. obj\u0119cia stanowiska dyrektora opery\u2026<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pierwszy naprawd\u0119 kasowy koncert na Sacrum Profanum, kt\u00f3ry wype\u0142ni\u0142 Sal\u0119 Audytoryjn\u0105 ICE. Przyci\u0105gn\u0105\u0142 zapewne t\u0119 w wi\u0119kszo\u015bci m\u0142od\u0105 publiczno\u015b\u0107 przede wszystkim Mike Patton.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6016"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6016"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6016\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6018,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6016\/revisions\/6018"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6016"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6016"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6016"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}