
{"id":607,"date":"2011-01-29T23:56:38","date_gmt":"2011-01-29T22:56:38","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=607"},"modified":"2011-01-31T12:45:18","modified_gmt":"2011-01-31T11:45:18","slug":"joanna-corka-ksiedza","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2011\/01\/29\/joanna-corka-ksiedza\/","title":{"rendered":"Joanna, c\u00f3rka ksi\u0119dza"},"content":{"rendered":"<p><em>Giovanna d&#8217;Arco<\/em> to dzie\u0142o m\u0142odego, 32-letniego Verdiego, kt\u00f3ry w tym czasie prawdziwie produkowa\u0142 opery &#8211; co rok prorok, a w rzeczonym 1845 r. stworzy\u0142 nawet dwie (jeszcze <em>Alzir\u0119<\/em>). Stylistyka tego dzie\u0142a jest typowa dla tego okresu: to istna kataryna, z walczykami i marszykami, z ansamblami ci\u0105gni\u0119tymi w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Mo\u017cna to kocha\u0107, mo\u017cna si\u0119 na tym \u015bmiertelnie nudzi\u0107, ale trzeba przyzna\u0107, \u017ce ma to pewien (dla nas dzi\u015b na sw\u00f3j spos\u00f3b perwersyjny) wdzi\u0119k, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o wymaganiach wokalnych &#8211; jak kto dobrze to \u015bpiewa, to s\u0142uchacz zapewne nudzi\u0107 si\u0119 nie b\u0119dzie.<\/p>\n<p>Wiadomo jednak, ze libretto tej opery jest totalnie niem\u0105dre i ahistoryczne, a wszystko po to, by zaistnia\u0142 duet mi\u0142osny i dramat mi\u0119dzy ojcem a c\u00f3rk\u0105, motywy, kt\u00f3re Verdi uwielbia\u0142, a kt\u00f3re mia\u0142 za sze\u015b\u0107 lat doprowadzi\u0107 do perfekcji w <em>Rigoletcie<\/em>. W ka\u017cdym razie Joanna d&#8217;Arc jest w tym libretcie ukochan\u0105 kr\u00f3la Karola, kt\u00f3ra dokonawszy zwyci\u0119stwa w jego imieniu sama go koronuje (!), ale jej w\u0142asny ojciec, kt\u00f3ry my\u015bli, \u017ce dziewczyna ma konszachty z diab\u0142em, sam wydaje j\u0105 Anglikom. Nic si\u0119 tu kupy nie trzyma, bo potem ojciec uwalnia wi\u0119zion\u0105 zrozumiawszy sw\u00f3j b\u0142\u0105d i ta p\u0119dzi w b\u00f3j, by zgin\u0105\u0107 na polu walki. Stosu w tej operze nie ma. A kr\u00f3l p\u0119ka z b\u00f3lu po jej utracie.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie nic z tego nie jest prawd\u0105. Nie by\u0142o \u017cadnych kontakt\u00f3w emocjonalnych\u00a0mi\u0119dzy Joann\u0105 a przysz\u0142ym Karolem VII, nie zgin\u0119\u0142a, jak wiadomo, w bitwie, lecz na stosie, a os\u0105dzona zosta\u0142a za herezj\u0119; pod s\u0105d wys\u0142a\u0142 j\u0105 bezprawnie biskup Pierre Cauchon. Kamieniem obrazy by\u0142o oczywi\u015bcie noszenie przez ni\u0105 m\u0119skiego stroju (i, co tu du\u017co m\u00f3wi\u0107, fakt, \u017ce by\u0142a m\u0119\u017cniejszym dow\u00f3dc\u0105 i lepszym strategiem od facet\u00f3w). A Karol ca\u0142kowicie, \u017ce tak si\u0119 brzydko wyra\u017c\u0119, ola\u0142 Joann\u0119 i nie uczyni\u0142 gestu, by j\u0105 ocali\u0107, cho\u0107 wszystko jej zawdzi\u0119cza\u0142.<\/p>\n<p>Re\u017cyserka spektaklu w Operze Wroc\u0142awskiej Natascha Ursuliak i dramaturg Annie-Laure Dr\u00fcner postanowi\u0142y pogodzi\u0107 ogie\u0144 z wod\u0105 i dostosowa\u0107 libretto do prawdy historycznej. Niczego g\u0142upszego nie mog\u0142y zrobi\u0107. Przecie\u017c tekst nadal jest \u015bpiewany ten sam. Tak wi\u0119c z postaci ojca Giovanny, Giacomo, zrobiono ksi\u0119dza inkwizytora, zatem w wielu miejscach wynika z tekstu, \u017ce dziewczyna jest c\u00f3rk\u0105 ksi\u0119dza (zwa\u017cywszy np. s\u0142owa Giacomo o tym, \u017ce &#8222;mia\u0142a zamkn\u0105\u0107 mi oczy&#8221;),\u00a0cho\u0107 z drugiej strony\u00a0m\u0142ody i przystojny Mariusz Godlewski nie wygl\u0105da na tat\u0119 Anny Lichorowicz. Wszystkich g\u0142upot opisywa\u0107 nie b\u0119d\u0119, dodam tylko, \u017ce w ramach &#8222;zbli\u017cania si\u0119 do prawdy historycznej&#8221; w finale demoniczny tatulo-ksi\u0119\u017culo morduje nieszcz\u0119sn\u0105 dziewczyn\u0119, kt\u00f3ra oczywi\u015bcie musi potem wsta\u0107 i od\u015bpiewa\u0107 fina\u0142ow\u0105 ari\u0119. Cudnie wprost.<\/p>\n<p>Dramaturgia dramaturgi\u0105, ale re\u017cyserii to tam w og\u00f3le nie wida\u0107. Kompletna jaka\u015b amatorszczyzna. Scenograficzna koncepcja jest\u00a0w stylistyce\u00a0pomys\u0142\u00f3w Micha\u0142a Znanieckiego: ca\u0142o\u015b\u0107 niemal spektaklu rozgrywa si\u0119 (jak II akt <em>\u0141ucji <\/em>z Opery Narodowej re\u017cyserowanej przez MZ), by tak rzec, le\u017c\u0105c na boku, w g\u0142\u0119bi z ty\u0142u widzimy krzy\u017cowe gotyckie sklepienie katedry (w Reims?), a ludno\u015b\u0107 przemieszcza si\u0119 po jakich\u015b chodnikach-podestach, kt\u00f3re s\u0105 &#8222;filarami&#8221; tej\u017ce katedry.<\/p>\n<p>Czy wi\u0119c ten spektakl ma jakie\u015b dobre strony? Tak &#8211; dyrygowanie pani dyrektor Ewy Michnik, ze \u015bwietnym tempem akcji. No i rola Mariusza Godlewskiego, cokolwiek by znaczy\u0142a &#8211; \u015bwietna i g\u0142osowo, i aktorsko. Anna Lichorowicz w roli tytu\u0142owej ma g\u0142os mocny jak tr\u0105ba jerycho\u0144ska, ale musi bardzo mocno popracowa\u0107 nad emisj\u0105 i barw\u0105 &#8211; w pianach, kiedy uwa\u017ca, potrafi \u0142adnie za\u015bpiewa\u0107, ale w forte strasznie naciska i w g\u0142osie co\u015b blaszanego pobrzmiewa. (Dosta\u0142a najwi\u0119ksze brawa, bo ludzie lubi\u0105, jak jest g\u0142o\u015bno &#8211; mam nadziej\u0119, \u017ce jednak nie spocznie na laurach, bo dane bez w\u0105tpienia ma.) Karola gra do\u015b\u0107 nowy, moskiewski nabytek &#8211; Nikolay Dorozhkin (z pocz\u0105tku za bardzo by\u0142 tenorem na rykowisku, potem by\u0142o lepiej). W sumie pos\u0142ucha\u0107 by\u0142o warto, zw\u0142aszcza \u017ce tego si\u0119 tu nie grywa\u0142o. Mimo wszystko to kawa\u0142ek muzyki.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Giovanna d&#8217;Arco to dzie\u0142o m\u0142odego, 32-letniego Verdiego, kt\u00f3ry w tym czasie prawdziwie produkowa\u0142 opery &#8211; co rok prorok, a w rzeczonym 1845 r. stworzy\u0142 nawet dwie (jeszcze Alzir\u0119). Stylistyka tego dzie\u0142a jest typowa dla tego okresu: to istna kataryna, z walczykami i marszykami, z ansamblami ci\u0105gni\u0119tymi w niesko\u0144czono\u015b\u0107. Mo\u017cna to kocha\u0107, mo\u017cna si\u0119 na tym [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/607"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=607"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/607\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1349,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/607\/revisions\/1349"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=607"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=607"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=607"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}