
{"id":6093,"date":"2016-11-21T11:52:45","date_gmt":"2016-11-21T10:52:45","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6093"},"modified":"2016-11-21T21:03:20","modified_gmt":"2016-11-21T20:03:20","slug":"wspolczesnosc-w-yorkshire","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2016\/11\/21\/wspolczesnosc-w-yorkshire\/","title":{"rendered":"Wsp\u00f3\u0142czesno\u015b\u0107 w Yorkshire"},"content":{"rendered":"<p>Huddersfield Contemporary Music Festival, jak tu w skr\u00f3cie pisz\u0105 \u2013 hcmf, to jeden z najbardziej presti\u017cowych festiwali muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej. W zesz\u0142ym roku by\u0142 tu istny najazd polski; w tym roku mniejszy, ale wsp\u00f3\u0142praca ma by\u0107 d\u0142ugofalowa.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Mniej polskiej muzyki \u2013 zaledwie na czterech koncertach \u2013 ale delegacja z Polski przyby\u0142a du\u017ca, s\u0105 koledzy dziennikarze, s\u0105 te\u017c szefowie festiwal: Warszawska Jesie\u0144 (Jerzy Kornowicz) i Sacrum Profanum (Krzysztof Pietraszewski). No i oczywi\u015bcie ekipa z Instytutu Adama Mickiewicza, kt\u00f3ry jest wsp\u00f3\u0142sprawc\u0105 tego \u201enajazdu\u201d w ramach programu Polska!Music.<\/p>\n<p>W pi\u0105tek (czego nie widzia\u0142am, ale tak m\u00f3wi\u0105) ciep\u0142o tu przyj\u0119to wykonanie przez Ensemble Musikfabrik utworu Marcina Sta\u0144czyka <em>Some Drops<\/em>, o kt\u00f3rym tu wspomina\u0142am przy okazji jego wykonania na Sacrum Profanum. Wczoraj niestety wysz\u0142o do\u015b\u0107 pechowo: zaplanowana by\u0142a o trzeciej po po\u0142udniu prapremiera nowego utworu Wojtka Blecharza <em>Body Opera<\/em>. Odby\u0107 si\u0119 mia\u0142a w szczeg\u00f3lnym miejscu w Wakefield, dok\u0105d publiczno\u015b\u0107 dotar\u0142a specjalnie podstawionymi autokarami. By\u0142o to postindustrialne wn\u0119trze obok eleganckiego nowoczesnego obiektu muzealnego Hepworth Wakefield. Jak si\u0119 mi\u0142o\u015bnicy sztuki XX wieku mog\u0105 domy\u015bla\u0107, nazwa pochodzi oczywi\u015bcie od nazwiska wielkiej Barbary Hepworth, kt\u00f3ra tu w\u0142a\u015bnie pracowa\u0142a i z koleg\u0105 po fachu Henrym Moorem oraz ze swoim m\u0119\u017cem malarzem Benem Nicholsonem stworzy\u0142a grup\u0119 awangardow\u0105.<\/p>\n<p>Kiedy przyjechali\u015bmy, zawr\u00f3cono nas w\u0142a\u015bnie do owego muzealnego budynku, w kt\u00f3rym po koncercie mia\u0142o si\u0119 odby\u0107 przyj\u0119cie, og\u0142aszaj\u0105c, \u017ce przyj\u0119cie odb\u0119dzie si\u0119 najpierw, a teraz jeszcze mamy troch\u0119 czasu na zwiedzanie. Dzi\u0119ki czemu obejrza\u0142am rzeczywi\u015bcie bardzo fajn\u0105 galeri\u0119, gdzie najwi\u0119cej by\u0142o oczywi\u015bcie Hepworth i o Hepworth, ale tak\u017ce Nicholson i Moore, no i du\u017co sztuki bardziej wsp\u00f3\u0142czesnej, ale nawi\u0105zuj\u0105cej do tych klasyk\u00f3w. Przyj\u0119cie jak przyj\u0119cie, trwa\u0142o godzin\u0119, po czym dyrektor festiwalu Graham McKenzie og\u0142osi\u0142, \u017ce niestety w miejscu koncertu by\u0142a awaria pr\u0105du i \u2013 w zwi\u0105zku z tym \u2013 ogrzewania (temperatura we wn\u0119trzu by\u0142a bliska zewn\u0119trznej), wi\u0119c postanowili przesun\u0105\u0107 wykonanie ca\u0142o\u015bci na przysz\u0142y rok, a teraz pokaza\u0107 nam tylko kawa\u0142ek. Problem w tym, \u017ce w tym utworze le\u017cy si\u0119 na ziemi i s\u0142ucha. Izolacja co prawda, jak si\u0119 okaza\u0142o, by\u0142a nawet niez\u0142a, no i je\u015bli si\u0119 nie zdj\u0119\u0142o kurtki i jeszcze przykry\u0142o kocem, kt\u00f3ry ka\u017cdy mia\u0142 do dyspozycji, to nie by\u0142o tak \u017ale, zw\u0142aszcza \u017ce byli\u015bmy ju\u017c rozgrzani. Us\u0142yszeli\u015bmy trzy fragmenty; brali w nich udzia\u0142 poprzebierani w srebrno b\u0142yszcz\u0105ce stroje kontrabasistka, perkusista, tancerz i kompozytor. S\u0142ucha\u0142o si\u0119 tego mi\u0142o, cho\u0107 trzeci fragment by\u0142 dyskusyjny: ka\u017cdy mia\u0142 w poduszeczce g\u0142o\u015bniczek (?), kt\u00f3ry przekazywa\u0142 niskie d\u017awi\u0119ki, wibracje; mo\u017cna by\u0142o s\u0142ucha\u0107 ich na r\u00f3\u017cny spos\u00f3b, niekoniecznie k\u0142ad\u0105c na poduszce g\u0142ow\u0119, ale np. przyk\u0142adaj\u0105c do plec\u00f3w itp. Mia\u0142o to pono\u0107 by\u0107 przyjemne, dla mnie akurat nie by\u0142o, ale to ju\u017c rzecz tego, co komu pasuje.<\/p>\n<p>Po powrocie do Huddersfield s\u0142uchali\u015bmy dw\u00f3ch \u015bwietnych koncert\u00f3w. Najpierw Klangforum Wien z programem, by tak rzec, parytetowym: dwie kompozytorki i dw\u00f3ch kompozytor\u00f3w. Eva Reiter z Austrii w utworze <em>Noch sind wir ein Wort<\/em>\u2026, w kt\u00f3rym g\u0142\u00f3wn\u0105 rol\u0119 gra\u0142y d\u0142ugie plastikowe rury, do kt\u00f3rych dmuchano na zasadzie didgeridoo; z innych instrument\u00f3w by\u0142 tylko kontrabas oraz flet prosty kontrabasowy, do kt\u00f3rego stan\u0119\u0142a (!) sama kompozytorka. Tajemnicze, szemrz\u0105ce brzmienia kontrastowa\u0142y z kolejnym utworem, <em>MANIA<\/em>, Reinharda Fuchsa, w kt\u00f3rym gra\u0142 ju\u017c bardziej typowy sk\u0142ad zespo\u0142u \u2013 agresywne, obsesyjne motywy. Troch\u0119 uspokojenia da\u0142 utw\u00f3r <em>Intorno al Bianco<\/em> Beata Furrera na kwintet z klarnetem; pocz\u0105tkowo rozwijaj\u0105cy si\u0119 powoli i konsekwentnie, a\u017c do burzliwego ko\u0144ca. Na koniec Brytyjka Rebecca Saunders \u2013 <em>Skin<\/em>, utw\u00f3r ze znakomit\u0105 sopranistk\u0105 Juliet Fraser w roli g\u0142\u00f3wnej. Muzyka bardzo wyrazista, pe\u0142na kontrast\u00f3w.<\/p>\n<p>Na kolejnym koncercie w wykonaniu London Sinfonietta pod batut\u0105 kompozytora us\u0142yszeli\u015bmy \u015bwietny, przejmuj\u0105cy utw\u00f3r <em>FAMA<\/em>, na aktork\u0119, zesp\u00f3\u0142 instrumentalny i wokalny oraz solistk\u0119 na flecie kontrabasowym (w tej roli Eva Furrer). Fragment tego utworu by\u0142 kiedy\u015b wykonany na Warszawskiej Jesieni (jako <em>Canti notturni<\/em>), ale dopiero ca\u0142o\u015b\u0107 robi wra\u017cenie, z muzykami otaczaj\u0105cymi publiczno\u015b\u0107 i muzyk\u0105 wr\u0119cz osaczaj\u0105c\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Huddersfield Contemporary Music Festival, jak tu w skr\u00f3cie pisz\u0105 \u2013 hcmf, to jeden z najbardziej presti\u017cowych festiwali muzyki wsp\u00f3\u0142czesnej. W zesz\u0142ym roku by\u0142 tu istny najazd polski; w tym roku mniejszy, ale wsp\u00f3\u0142praca ma by\u0107 d\u0142ugofalowa.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6093"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6093"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6093\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6096,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6093\/revisions\/6096"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6093"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6093"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6093"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}