
{"id":6117,"date":"2016-12-08T00:36:15","date_gmt":"2016-12-07T23:36:15","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6117"},"modified":"2016-12-08T00:36:59","modified_gmt":"2016-12-07T23:36:59","slug":"powrot-monteverdiego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2016\/12\/08\/powrot-monteverdiego\/","title":{"rendered":"Powr\u00f3t Monteverdiego"},"content":{"rendered":"<p>W Dworze Artusa odby\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie druga cz\u0119\u015b\u0107 serialu, kt\u00f3rym raczy nas zesp\u00f3\u0142 Les Arts Florissants z okazji przypadaj\u0105cej w przysz\u0142ym roku 450. rocznicy urodzin Monteverdiego.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2015\/12\/12\/berlinczycy-pastoralnie\/#comment-256707\">W zesz\u0142ym roku<\/a> wykona\u0142 trzy pierwsze ksi\u0119gi, dzie\u0142a m\u0142odego kompozytora. Tym razem kolej przysz\u0142a na ksi\u0119gi IV, V i VI \u2013 tw\u00f3rczo\u015b\u0107 cz\u0142owieka dojrza\u0142ego zar\u00f3wno artystycznie, jak i \u017cyciowo. To by\u0142a ju\u017c pierwsza dekada XVII w., czas, gdy pojawi\u0142y si\u0119 pierwsze opery. W cztery lata po wydaniu czwartej ksi\u0119gi, a w dwa po pi\u0105tej, Monteverdi stworzy\u0142 <em>Orfeusza<\/em>. W tym samym roku zmar\u0142a jego \u017cona\u2026 I wydana w kilka lat p\u00f3\u017aniej sz\u00f3sta ksi\u0119ga ma charakter \u017ca\u0142obny \u2013 niewykluczone, \u017ce i z tego w\u0142a\u015bnie powodu.<\/p>\n<p>Czwarta jednak ksi\u0119ga jest przede wszystkim erotyczna \u2013 z bardzo, by tak rzecz, obrazowym <em>Si, ch\u2019io vorrei morire<\/em>. (W om\u00f3wieniu w ksi\u0105\u017cce programowej Piotr Wilk pisze: \u201eTypowa dla manieryzmu przesada i emfaza muzycznej ilustracji tekstu zdaje si\u0119 tu graniczy\u0107 z poczuciem dobrego smaku\u201d \u2013 c\u00f3\u017c za pruderia i anachroniczno\u015b\u0107\u2026) Madryga\u0142y zar\u00f3wno z czwartej, jak z pi\u0105tej ksi\u0119gi traktuj\u0105 o mi\u0142o\u015bci zar\u00f3wno szcz\u0119\u015bliwej, jak i \u2013 cz\u0119\u015bciej \u2013 nieszcz\u0119\u015bliwej, b\u0119d\u0105cej, jak wiadomo, bardziej dzia\u0142aj\u0105cym na egzaltacj\u0119 poetyck\u0105 bod\u017acem. Du\u017co tu chromatyzm\u00f3w i innych nowoczesnych \u015brodk\u00f3w j\u0119zykowych. Emfatyczno\u015b\u0107 \u2013 tak, ale raczej operowa.<\/p>\n<p>Sz\u00f3sta za\u015b ksi\u0119ga ma budow\u0119 szczeg\u00f3ln\u0105 \u2013 poza dwoma pojedynczymi madryga\u0142ami (<em>Ohim<\/em><em>\u00e9 il bel viso<\/em> oraz <em>Zefiro torna<\/em>) sk\u0142adaj\u0105 si\u0119 na ni\u0105 dwa cykle tragiczne w wymowie. Jednym jest s\u0142ynny <em>Lamento d\u2019Arianna<\/em>, drugim \u2013 <em>Sestina: Lagrime d\u2019Amante al sepolcro dell\u2019Amata<\/em>.<\/p>\n<p>Wszystkie wi\u0119c ksi\u0119gi wymagaj\u0105 \u2013 poza ogromn\u0105 sprawno\u015bci\u0105 wokaln\u0105 \u2013 umiej\u0119tno\u015bci odtwarzania intensywnych emocji. Les Arts Florissants w sk\u0142adzie sze\u015bciu \u015bpiewak\u00f3w z Paulem Agnew na czele, kt\u00f3ry pokazuje tu zupe\u0142nie innego rodzaju klas\u0119 ni\u017c w Dowlandzie (w niekt\u00f3rych cz\u0119\u015bciach towarzysz\u0105 im instrumentali\u015bci \u2013 harfistka, lutnista i klawesynista) s\u0105 pod tym wzgl\u0119dem znakomici. W\u0142a\u015bnie emfatyczno\u015b\u0107 jest tu ca\u0142kowicie odpowiednia. Wszyscy s\u0105 bardzo ekspresyjni, a najbardziej Agnew oraz sopranistki, zw\u0142aszcza Myriam Allen. D\u017awi\u0119ki przeci\u0105g\u0142e, niemal krzycz\u0105ce\u2026 te\u017c niby mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce \u201egranicz\u0105 z poczuciem dobrego smaku\u201d, ale c\u00f3\u017c to jest w tym wypadku\u00a0\u00f3w dobry smak?<\/p>\n<p>Za rok \u2013 ci\u0105g dalszy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W Dworze Artusa odby\u0142a si\u0119 w\u0142a\u015bnie druga cz\u0119\u015b\u0107 serialu, kt\u00f3rym raczy nas zesp\u00f3\u0142 Les Arts Florissants z okazji przypadaj\u0105cej w przysz\u0142ym roku 450. rocznicy urodzin Monteverdiego.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6117"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6117"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6117\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6119,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6117\/revisions\/6119"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6117"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6117"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6117"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}