
{"id":628,"date":"2011-03-13T22:53:07","date_gmt":"2011-03-13T21:53:07","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=628"},"modified":"2011-03-14T16:02:45","modified_gmt":"2011-03-14T15:02:45","slug":"ma-sto-lat-i-wciaz-smieszy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2011\/03\/13\/ma-sto-lat-i-wciaz-smieszy\/","title":{"rendered":"Ma sto lat i wci\u0105\u017c \u015bmieszy"},"content":{"rendered":"<p>Kto? Kisiel. Dla \u015bwiata muzycznego raczej po prostu: Stefan Kisielewski, kompozytor. I my\u015bl\u0119, \u017ce by\u0142by bardzo zadowolony z tego, co m\u00f3g\u0142by zobaczy\u0107 dzi\u015b: \u017ce wszyscy wychodz\u0105 z koncertu po\u015bwi\u0119conego jego muzyce z szerokim u\u015bmiechem, pod\u015bpiewuj\u0105c i kiwaj\u0105c si\u0119 w takt polki husia-siusia, w znakomitym humorze.<\/p>\n<p>W gruncie rzeczy \u017ca\u0142owa\u0142, \u017ce jego \u017cycie potoczy\u0142o si\u0119\u00a0tak, \u017ce tylko \u015brodowisko muzyczne pami\u0119ta go jako kompozytora. Felietony do &#8222;Tygodnika Powszechnego&#8221;, powie\u015bci\u00a0i teksty wydawane przez parysk\u0105 &#8222;Kultur\u0119&#8221;\u00a0&#8211; to historia, danina sp\u0142acana specyficznym czasom. Podobnie jak jego pos\u0142owanie z klubu &#8222;Znak&#8221;. I, prawd\u0119 m\u00f3wi\u0105c &#8211; dla niekt\u00f3rych mo\u017ce b\u0119dzie to blu\u017anierstwo, co napisz\u0119 &#8211; jego teksty by\u0142y bardzo nier\u00f3wnej warto\u015bci, a prognozy nie zawsze trafione. Ale nie spos\u00f3b odm\u00f3wi\u0107 im jednego niew\u0105tpliwego waloru: Kisiel pisa\u0142 zawsze jako cz\u0142owiek wolny, co zreszt\u0105 w\u0142adzuchn\u0119 dra\u017cni\u0142o jak rzadko co &#8211; i ta pobrzmiewaj\u0105ca w jego tekstach wolno\u015b\u0107 do dzi\u015b ujmuje.<\/p>\n<p>Ale zdecydowanie wol\u0119 jego wolno\u015b\u0107 w muzyce. A t\u0119 ma\u0142o kto niestety pozna\u0142. Przegl\u0105da\u0142am YouTube, czy mo\u017ce da\u0142oby si\u0119 tu podrzuci\u0107 jaki\u015b przyk\u0142ad &#8211; niestety nic nie ma. Tymczasem wolno\u015b\u0107 w muzyce Kisiela jest du\u017co sympatyczniejsza, bo jest wolno\u015bci\u0105 do weso\u0142o\u015bci, do mru\u017cenia oka, do pokazywania j\u0119zora &#8211; bez pl\u0105tania si\u0119 w kwestie gospodarcze czy ustrojowe. Jest tak\u017ce wolno\u015bci\u0105 &#8222;od&#8221; &#8211; od dyktatu awangardy, wszelkich sonoryzm\u00f3w i innych izm\u00f3w. Kisiel zawsze by\u0142 ten sam i taki sam: czy w <em>Koncercie na orkiestr\u0119 kameraln\u0105<\/em>, pisanym jeszcze podczas wojny,\u00a0czy w\u00a0<em>Koncercie fortepianowym<\/em>, ostatnim utworze w \u017cyciu, kt\u00f3rego prawykonania w 1991 r. na Warszawskiej Jesieni mia\u0142 jeszcze mo\u017cno\u015b\u0107 wys\u0142ucha\u0107 przez radio w szpitalu, na kilka dni przed \u015bmierci\u0105. I czy czasy trudne, czy l\u017cejsze, zawsze w jego muzyce by\u0142o to samo: humor, troch\u0119 zjadliwy, kpi\u0105cy, ale jednocze\u015bnie ciep\u0142y. Zastanawia\u0142am si\u0119 w\u0142a\u015bnie dzi\u015b, s\u0142uchaj\u0105c jego utwor\u00f3w w wykonaniu Sinfonii Varsovii pod batut\u0105 Jacka Kaspszyka (<em>Koncert fortepianowy<\/em> gra\u0142a Julia Samoj\u0142o), co to jest, co sprawia, \u017ce ta muzyka jest rozpoznawalna &#8211; poza charakterystycznymi rytmami, predylekcj\u0105 do polek, ale te\u017c pewn\u0105 celow\u0105 nieregularno\u015bci\u0105, drobnymi efektami niespodzianki. Wydaje mi si\u0119, \u017ce cz\u0119sto powtarzaj\u0105 si\u0119 te\u017c podobne harmonie. No, ale nie miejsce tu na wyk\u0142ad muzykologiczny.<\/p>\n<p>Program (poza wymienionymi utworami jeszcze <em>Cosmos I<\/em> i suita z baletu <em>Weso\u0142e miasteczko<\/em>) zosta\u0142 otwarty <em>Uwertur\u0105<\/em> (z 1943 r.) zaprzyja\u017anionej z kompozytorem Gra\u017cyny Bacewicz oraz kompozycj\u0105 <em>Dramma e burla<\/em> prywatnego ucznia Kisiela, Adama Walaci\u0144skiego (tu si\u0119 troch\u0119 zdziwi\u0142am widz\u0105c dat\u0119 powstania 1988 r., bo to zdecydowane nawi\u0105zanie do\u00a0konwencji neoklasycyzmu &#8211;\u00a0wcze\u015bniej pisa\u0142 ca\u0142kiem inaczej. No, ale to te\u017c wolno\u015b\u0107.). Pan Walaci\u0144ski przyjecha\u0142 na koncert; ciesz\u0119 si\u0119, \u017ce jest w dobrej formie.<\/p>\n<p>To by\u0142o zdecydowanie lepsze i sympatyczniejsze wspominanie Kisiela ni\u017c to, kt\u00f3rego \u015bwiadkiem by\u0142am w poniedzia\u0142ek w Muzeum Niepodleg\u0142o\u015bci. Tam by\u0142o du\u017co pompy, nawet mimo to, \u017ce nad estrad\u0105 wisia\u0142 ekran z wy\u015bwietlonym na nim zdj\u0119ciem Kisiela z wywalonym j\u0119zykiem. A ju\u017c jak podszed\u0142 do mikrofonu jaki\u015b siwy pan nauczyciel i wyg\u0142osi\u0142 d\u0142uga\u015bn\u0105 pompatyczn\u0105 wierszowan\u0105 apostrof\u0119, stwierdzi\u0142am, \u017ce Kisiel albo by si\u0119 z tego \u015bmia\u0142, albo &#8211; co prawdopodobniejsze &#8211; czu\u0142by pewien niesmak.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam, jak kiedy\u015b na Pozna\u0144skiej Wio\u015bnie Muzycznej odby\u0142o si\u0119 spotkanie z nim i jego wielbiciele tytu\u0142owali go: mistrzu, mistrzu; koncertmistrz Filharmonii Pozna\u0144skiej pad\u0142 przed nim jak przed idolem na kolana, przyni\u00f3s\u0142 mu ulubion\u0105 whisky itp. A on biedny m\u00f3wi\u0142 (a nikt nie s\u0142ucha\u0142): ludzie, przesta\u0144cie, to do mnie zupe\u0142nie nie pasuje. Sp\u0119dzi\u0142am z nim w\u00f3wczas troch\u0119 czasu, holuj\u0105c go (mia\u0142 ju\u017c 80-tk\u0119 na karku); ubierali\u015bmy to dla zabawy w teatr pt. Kisiel mnie podrywa &#8211; ale by\u0142 w gruncie rzeczy w\u00f3wczas bardzo smutny, a w\u0142a\u015bciwie to jeszcze\u00a0\u015bmier\u0107 ukochanego syna Wacka tak nim t\u0105pn\u0119\u0142a (potem tak\u017ce \u015bmier\u0107 \u017cony). &#8222;Po co ja tak d\u0142ugo \u017cyj\u0119&#8221; &#8211; m\u00f3wi\u0142. Ewidentnie wybiera\u0142 si\u0119 ju\u017c w\u00f3wczas na tamt\u0105 stron\u0119 i wtedy w\u0142a\u015bnie mnie poprosi\u0142: &#8222;Napisz o mnie, jak umr\u0119. M\u00f3j rektor, profesor Eugeniusz Morawski, powiedzia\u0142 mi kiedy\u015b: zamawiam u ciebie tekst po\u015bmiertny, bo ty mnie nie lubisz, ale o mnie uczciwie napiszesz. Wi\u0119c ty zr\u00f3b to samo dla mnie&#8221;. Do dzi\u015b mam wyrzuty sumienia, \u017ce wywi\u0105za\u0142am si\u0119 z tego tylko kr\u00f3tkim tek\u015bcikiem w &#8222;Wyborczej&#8221;. No, ale teraz w\u0142a\u015bnie nak\u0142adem PWM wysz\u0142a &#8211; w ko\u0144cu, po latach powstawania &#8211; monografia pi\u00f3ra Ma\u0142gorzaty G\u0105siorowskiej, bardzo porz\u0105dna, z analizami utwor\u00f3w. Czyli wreszcie &#8211; Kisiel jako kompozytor. Pewnie nie zrobi\u0142abym tego lepiej. Jutro o 18. promocja tej ksi\u0105\u017cki w ulubionej kawiarni Kisiela (bo najbli\u017cszej od domu) &#8211; &#8222;Rozdro\u017cu&#8221;.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Kto? Kisiel. Dla \u015bwiata muzycznego raczej po prostu: Stefan Kisielewski, kompozytor. I my\u015bl\u0119, \u017ce by\u0142by bardzo zadowolony z tego, co m\u00f3g\u0142by zobaczy\u0107 dzi\u015b: \u017ce wszyscy wychodz\u0105 z koncertu po\u015bwi\u0119conego jego muzyce z szerokim u\u015bmiechem, pod\u015bpiewuj\u0105c i kiwaj\u0105c si\u0119 w takt polki husia-siusia, w znakomitym humorze. W gruncie rzeczy \u017ca\u0142owa\u0142, \u017ce jego \u017cycie potoczy\u0142o si\u0119\u00a0tak, \u017ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/628"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=628"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/628\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":633,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/628\/revisions\/633"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=628"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=628"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=628"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}