
{"id":6507,"date":"2017-05-15T00:07:19","date_gmt":"2017-05-14T22:07:19","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6507"},"modified":"2017-05-15T00:13:46","modified_gmt":"2017-05-14T22:13:46","slug":"mehta-spiewajacy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2017\/05\/15\/mehta-spiewajacy\/","title":{"rendered":"Mehta \u015bpiewaj\u0105cy"},"content":{"rendered":"<p>Niedawno pada\u0142y tu krytyczne s\u0142owa o kontratenorach, w tym o dzisiejszym soli\u015bcie w NOSPR. Ten jest przynajmniej na tyle inteligentny, \u017ce wie, co mu lepiej wychodzi, i takiej muzyki \u015bpiewa wi\u0119cej.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Bejun Mehta (jego ojciec, pianista, \u017ceby by\u0142o ciekawiej &#8211; urodzony w Szanghaju, to kuzyn dyrygenta Zubina) jest kolejnym z cenionych ostatnio kontratenor\u00f3w, kt\u00f3rzy pojawili si\u0119 w Polsce &#8211; on chyba pierwszy raz. Ale o wiele bardziej wol\u0119 go od kontratenorowych celebryt\u00f3w typu Franco Fagioli czy Max Emanuel Cencic. Jest zreszt\u0105 zupe\u0142nie od nich inny (cho\u0107 na wygl\u0105d wydaje si\u0119 podobny, przynajmniej z daleka &#8211; wszyscy trzej s\u0105 \u0142ysi i brodaci). Ma przede wszystkim pi\u0119kn\u0105, ciep\u0142\u0105 i subteln\u0105 barw\u0119 g\u0142osu. Jest bardzo muzykalny, umie kszta\u0142towa\u0107 fraz\u0119 i wie, o czym \u015bpiewa. Nie jest to jednak wirtuoz-popisywacz. I wydaje si\u0119, \u017ce jest tego \u015bwiadomy. W dzisiejszym programie zaledwie w paru momentach z kantat Haendla czy Vivaldiego musia\u0142 si\u0119 pogimnastykowa\u0107 wokalnie &#8211; i tu by\u0142 mniej przekonuj\u0105cy. Wra\u017cenie robi w\u00f3wczas, gdy trzeba pokaza\u0107 emocje.<\/p>\n<p><span style=\"color: #000000;\">Program Mehty i towarzysz\u0105cej mu Akademie f\u00fcr Alte Musik (ostatnio coraz cz\u0119\u015bciej nazywanej skr\u00f3towo Akamus) zosta\u0142 zbudowany troch\u0119 dziwnie, je\u015bli chodzi o tre\u015b\u0107: obok arii i kantat zmys\u0142owych i romansowych te m\u00f3wi\u0105ce o \u015bmierci. I w\u0142a\u015bnie one najbardziej da\u0142y si\u0119 zapami\u0119ta\u0107 z ca\u0142o\u015bci, zw\u0142aszcza <em>Ich habe genug<\/em> Johanna Sebastiana Bacha\u00a0oraz przejmuj\u0105cy\u00a0lament <em>Ach, dass ich Wassers g&#8217;nug h\u00e4tte<\/em> jego kuzyna Johanna Christopha. Do tego jeszcze jednocz\u0119\u015bciowa kantata\u00a0<em>Schlage doch, gew<\/em><em>\u00fcnschte Stunde<\/em> (mowa oczywi\u015bcie o godzinie \u015bmierci) Georga Melchiora Hoffmanna (przypisywana niegdy\u015b Bachowi). W tych dzie\u0142ach Mehta najpi\u0119kniej pokaza\u0142 mo\u017cliwo\u015bci swojego g\u0142osu. Cho\u0107 publiczno\u015b\u0107 najgor\u0119cej reagowa\u0142a jednak, gdy by\u0142o szybko i g\u0142o\u015bno&#8230; Nie da\u0142oby si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0107 programu z samych powolnych i smutnych utwor\u00f3w, chyba \u017ce by\u0142aby to \u017ca\u0142obna okazja.<\/span><\/p>\n<p>Du\u017c\u0105 przyjemno\u015bci\u0105 jak zwykle by\u0142o s\u0142uchanie Akamusa. Zesp\u00f3\u0142 wyst\u0105pi\u0142 w kilku wersjach: pocz\u0105tkowo kameralnej, p\u00f3\u017aniej obszerniejszej, i w ka\u017cdej by\u0142 r\u00f3wnie przekonuj\u0105cy &#8211; usterek by\u0142o bardzo niewiele (wi\u0119cej mo\u017cna by\u0142o ich dostrzec u solisty). W programie znalaz\u0142o si\u0119 par\u0119 utwor\u00f3w czysto instrumentalnych: <em>Concerto madrigalesco d-moll<\/em> Vivaldiego i <em>XII Sinfonia &#8222;La Passione del Gesu Signor Nostro&#8221;<\/em> Antonia Caldary. Czyli utwory dobrane raczej do tej powa\u017cniejszej cz\u0119\u015bci koncertu. Wyr\u00f3\u017cnia\u0142a si\u0119 szczeg\u00f3lnie solistka-oboistka &#8211; znana nam ju\u017c dobrze Xenia L\u00f6ffler, kt\u00f3rej nazwisko niestety nie zosta\u0142o podane w programie, a w ko\u0144cu mia\u0142a par\u0119 odpowiedzialnych partii.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Niedawno pada\u0142y tu krytyczne s\u0142owa o kontratenorach, w tym o dzisiejszym soli\u015bcie w NOSPR. Ten jest przynajmniej na tyle inteligentny, \u017ce wie, co mu lepiej wychodzi, i takiej muzyki \u015bpiewa wi\u0119cej.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6507"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6507"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6507\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6512,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6507\/revisions\/6512"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6507"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6507"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6507"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}