
{"id":6703,"date":"2017-08-20T01:47:54","date_gmt":"2017-08-19T23:47:54","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6703"},"modified":"2017-08-20T01:47:54","modified_gmt":"2017-08-19T23:47:54","slug":"sobota-pelna-wrazen","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2017\/08\/20\/sobota-pelna-wrazen\/","title":{"rendered":"Sobota pe\u0142na wra\u017ce\u0144"},"content":{"rendered":"<p>Ile\u017c si\u0119 dzia\u0142o&#8230; a\u017c za du\u017co, nie da\u0142o rady \u015bledzi\u0107 wszystkiego, bo trzeba by\u0142oby si\u0119 w pewnym momencie rozdwoi\u0107. A momenty by\u0142y&#8230;<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Troch\u0119 to by\u0142a wpadka, cho\u0107 dyrektor Leszczy\u0144ski utrzymuje, \u017ce takie by\u0142o za\u0142o\u017cenie, \u017ce publiczno\u015b\u0107 musi wybiera\u0107. I tylko si\u0119 cieszy, \u017ce ludzie chcieli by\u0107 na wszystkim. Trzeba wi\u0119c by\u0142o w tym wypadku wybra\u0107 mi\u0119dzy ko\u0144c\u00f3wk\u0105 recitalu Nicholasa Angelicha w Filharmonii Narodowej a pocz\u0105tkiem wyst\u0119pu Fabia Biondiego z gitarzyst\u0105 Giangiacomo Pinardim na Zamku Kr\u00f3lewskim.<\/p>\n<p>A okaza\u0142o si\u0119 to trudniejsze, ni\u017c si\u0119 spodziewa\u0142am. Planowa\u0142am wyj\u015b\u0107 z drugiej cz\u0119\u015bci recitalu Angelicha i spokojnie pojecha\u0107 na Zamek. Tymczasem pianista by\u0142 w dobrej formie i pierwsza cz\u0119\u015b\u0107 jego wyst\u0119pu &#8211; kolejne na tym festiwalu preludium Bacha-Busoniego: <em>Nun komm, der Heiden Heiland<\/em>, Brahmsowskie op. 116 oraz <em>Sonata &#8222;Ksi\u0119\u017cycowa&#8221; &#8211;<\/em> zw\u0142aszcza Brahms zabrzmia\u0142 na tyle obiecuj\u0105co, \u017ce postanowi\u0142am jednak zosta\u0107 na drugiej cz\u0119\u015bci i\u00a0 pos\u0142ucha\u0107 obu cykli <em>Wariacji na temat Paganiniego<\/em>. I nie \u017ca\u0142uj\u0119. Angelich ze swoj\u0105 pot\u0119\u017cn\u0105 postur\u0105, ogromnymi r\u0119kami, a przy tym umiej\u0119tno\u015bci\u0105 grania r\u00f3wnie\u017c pi\u0119knych pian (I cz\u0119\u015b\u0107 Beethovena!), ma wszelkie dane, \u017ceby gra\u0107 te wariacje wspaniale i troch\u0119 rozczarowa\u0142a du\u017ca ilo\u015b\u0107 &#8222;s\u0105siad\u00f3w&#8221;, ale mimo to ca\u0142o\u015b\u0107 robi\u0142a wra\u017cenie. Tyle \u017ce jak tylko sko\u0144czy\u0142 (trwa\u0142o to w sumie p\u00f3\u0142 godziny), zerwa\u0142am si\u0119 i pop\u0119dzi\u0142am nie zostawszy na bisach, kt\u00f3re podobno by\u0142y najlepsze ze wszystkiego (Schumann).<\/p>\n<p>Gdy znalaz\u0142am si\u0119 na Zamku, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce omin\u0119\u0142a mnie tylko pierwsza z siedmiu w sumie sonat na skrzypce i gitar\u0119 Paganiniego. To zabawna, salonowa muzyka, mo\u017ce nie zawieraj\u0105ca a\u017c takiej wirtuozerii, jak najbardziej popularne dzie\u0142a kompozytora, ale te\u017c wymagaj\u0105ca, i to nie tylko dla skrzypka, ale i dla gitarzysty &#8211; cz\u0119sto obie partie traktowane s\u0105 r\u00f3wnorz\u0119dnie, cho\u0107 s\u0105 i takie sonaty, w kt\u00f3rych gitara spe\u0142nia rol\u0119 instrumentu akompaniuj\u0105cego. Szczerze m\u00f3wi\u0105c odnios\u0142am wra\u017cenie, \u017ce Biondi nie do\u0107wiczy\u0142 tych sonat; traktowa\u0142 je z nale\u017cnym im humorem, ale zbyt nonszalancko, co si\u0119 niestety zem\u015bci\u0142o poprzez wiele po\u015blizgni\u0119\u0107. W \u015brodku programu umieszczono ciekawostk\u0119 przyrodnicz\u0105: <em>Introdukcj\u0119 i wariacje na temat polskiego hymnu narodowego<\/em> na gitar\u0119 solo Stanis\u0142awa Szczepanowskiego. To imi\u0119 i nazwisko zwykli\u015bmy kojarzy\u0107 z biskupem, ale by\u0142o te\u017c paru innych w historii, w tym znakomity pono\u0107 <a href=\"http:\/\/www.rmfclassic.pl\/encyklopedia\/szczepanowski-stanisaw.html\">gitarzysta<\/a>. Sam utw\u00f3r nie ma jakich\u015b wybitnych walor\u00f3w kompozytorskich, jest do\u015b\u0107 prymitywny harmonicznie, Mazurek D\u0105browskiego pojawia si\u0119 jako temat oraz na zako\u0144czenie.<\/p>\n<p>40 minut przerwy &#8211; i powr\u00f3t na Zamek w celu wys\u0142uchania recitalu Andreasa Staiera. Czeka\u0142o mnie do\u015b\u0107 osobliwe do\u015bwiadczenie: dosta\u0142am miejsce po prawej stronie w pierwszym rz\u0119dzie, maj\u0105c bezpo\u015brednio przed sob\u0105 ty\u0142 otwartego fortepianu (erard 1849). S\u0142uchany w tym miejscu d\u017awi\u0119k jest bardzo selektywny i dono\u015bny, z du\u017c\u0105 ilo\u015bci\u0105 wysokich ton\u00f3w. Nic si\u0119 nie ukryje. Tak wi\u0119c nie ukry\u0142o si\u0119 r\u00f3wnie\u017c, \u017ce arty\u015bcie od czasu do czasu pl\u0105ta\u0142y si\u0119 paluszki, czasem zreszt\u0105 zgrabnie to maskowa\u0142 zaimprowizowanymi ozdobnikami czy modyfikacjami frazy; w drugiej cz\u0119\u015bci zreszt\u0105 by\u0142o lepiej pod tym wzgl\u0119dem ni\u017c w pierwszej. Ka\u017cda z cz\u0119\u015bci by\u0142a u\u0142o\u017cona wed\u0142ug podobnego schematu: na pocz\u0105tek <span style=\"text-decoration: underline;\"><em>Suita francuska<\/em><\/span> Bacha (w pierwszej cz\u0119\u015bci <em>Pi\u0105ta<\/em>, w drugiej &#8211; <em>Pierwsza<\/em>), potem dzie\u0142o klasyczne lub romantyczne (barokizuj\u0105ca suita Mozarta, w drugiej cz\u0119\u015bci<em> 12 Ta\u0144c\u00f3w niemieckich<\/em> Schuberta), a na koniec mazurki Chopina: op. 17 i op. 24. By\u0142 to pierwszy raz, gdy Staier zagra\u0142 solo Chopina &#8211; wcze\u015bniej zdarzy\u0142o mu si\u0119 tu wykona\u0107 jedynie par\u0119 jego pie\u015bni z <span class=\"st\">Christophem Pr\u00e9gardienem. Mazurki gra\u0142 ze zrozumieniem, cho\u0107 stosunkowo ma\u0142o tanecznie. Bis jeden: <em>Allemande<\/em> z <em>Partity D-dur<\/em> Bacha. Staiera pos\u0142uchamy jeszcze w poniedzia\u0142ek (z klarnecist\u0105 Lorenzem Coppol\u0105) i we \u015brod\u0119 (z Orkiestr\u0105 XVIII Wieku).<\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ile\u017c si\u0119 dzia\u0142o&#8230; a\u017c za du\u017co, nie da\u0142o rady \u015bledzi\u0107 wszystkiego, bo trzeba by\u0142oby si\u0119 w pewnym momencie rozdwoi\u0107. A momenty by\u0142y&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6703"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6703"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6703\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6705,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6703\/revisions\/6705"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6703"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6703"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6703"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}