
{"id":6725,"date":"2017-08-24T01:48:05","date_gmt":"2017-08-23T23:48:05","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6725"},"modified":"2017-08-24T01:48:41","modified_gmt":"2017-08-23T23:48:41","slug":"trzech-fortepianistow-orkiestra-i-spiewaczka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2017\/08\/24\/trzech-fortepianistow-orkiestra-i-spiewaczka\/","title":{"rendered":"Trzech fortepianist\u00f3w, orkiestra i \u015bpiewaczka"},"content":{"rendered":"<p>Trudno o tak r\u00f3\u017cne koncerty ni\u017c wieczorny w FN i nocny w Bazylice \u015bw. Krzy\u017ca. Nie wszyscy mogli by\u0107 na obu, a by\u0142o warto.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>I zn\u00f3w pojawi\u0142a si\u0119 na festiwalu nasza ulubiona Orkiestra XVIII Wieku. Kto \u015bledzi\u0142 Chopieje od pocz\u0105tku, pami\u0119ta, \u017ce zacz\u0119\u0142a festiwalowe pobyty od wykonania wszystkich symfonii Beethovena &#8211; w\u00f3wczas jeszcze oczywi\u015bcie pod nieod\u017ca\u0142owanym Fransem <span class=\"st\">Br\u00fcggenem. P\u00f3\u017aniej stopniowo poszerza\u0142a repertuar, a\u017c dosz\u0142a do Chopina. Teraz wraca do korzeni &#8211; nie ze wszystkimi co prawda, ale z trzema koncertami fortepianowymi Beethovena. Bez dyrygenta &#8211; dyryguj\u0105 od pianoforte soli\u015bci.<\/span><\/p>\n<p>We \u015brod\u0119 by\u0142o ich dw\u00f3ch: Alexander Melnikov i Andreas Staier. Ten drugi na sam pocz\u0105tek koncertu wyst\u0105pi\u0142 po raz pierwszy jako regularny dyrygent &#8211; stan\u0105\u0142 przed pulpitem i poprowadzi\u0142 <em>Uwertur\u0119 &#8222;Namenfeier&#8221;<\/em> op. 135. Jedynym uzasadnieniem dla pojawienia si\u0119 tego poniek\u0105d s\u0142usznie niegrywanego utworu w programie festiwalowym jest jego dedykacja dla ksi\u0119cia Antoniego Radziwi\u0142\u0142a &#8211; tak, tak, tego samego, kt\u00f3ry gra\u0142 na wiolonczeli, go\u015bci\u0142 Chopina, otrzyma\u0142 od niego <em>Introdukcj\u0119 i Poloneza<\/em> op. 3, a sam stworzy\u0142 oper\u0119 <em>Faust<\/em>. Co za\u015b do uwertury Beethovena, napisa\u0142 on gorsze jeszcze utwory, np. <em>Msz\u0119 C-dur<\/em> czy <em>Cisz\u0119 morsk\u0105 i szcz\u0119\u015bliw\u0105 podr\u00f3\u017c<\/em>, o <em>Zwyci\u0119stwie Wellingtona<\/em> nie m\u00f3wi\u0105c (to jest przynajmniej \u015bmieszne). Po prostu co\u015b si\u0119 z nim co jaki\u015b czas takiego robi\u0142o, \u017ce pope\u0142nia\u0142 gnioty &#8211; c\u00f3\u017c, ludzka rzecz, ale zdumiewa kontrast mi\u0119dzy tymi utworami a tym, co dobrze znamy.<\/p>\n<p>Cho\u0107by w\u0142a\u015bnie koncertami fortepianowymi. Melnikov zagra\u0142 <em>Pierwszy<\/em>. Z temperamentem, wartko, z fantazj\u0105 i pewn\u0105 doz\u0105 improwizacji &#8211; owszem, s\u0105siedzi byli, ale wybacza\u0142o si\u0119. Takie niefrasobliwe, swobodne i sympatyczne granie. Ale o ile ten koncert jest b\u0142ahostk\u0105, to <em>Czwarty<\/em> jest czym\u015b absolutnie specjalnym (nie dziwi\u0119 si\u0119, \u017ce Martha przez ca\u0142e \u017cycie ba\u0142a si\u0119 go gra\u0107). I to zosta\u0142o ukazane w interpretacji Staiera &#8211; te\u017c zreszt\u0105 z ducha swobody i improwizacji ozdobnik\u00f3w &#8211; ale samo brzmienie, zw\u0142aszcza orkiestry na pocz\u0105tku utworu, by\u0142o wyj\u0105tkowe, tworzy\u0142o jaki\u015b ksi\u0119\u017cycowy nastr\u00f3j. Arty\u015bci zagrali na bis poloneza na cztery r\u0119ce &#8211; nie wiem, czyjego. Grali na erardzie z 1849 r., co mo\u017ce niekoniecznie jest usprawiedliwione, bo instrument zosta\u0142 zbudowany ponad dwie dekady po \u015bmierci Beethovena, ale z drugiej strony by\u0142o go nie\u017ale s\u0142ycha\u0107.<\/p>\n<p>Trzeci fortepianista i \u015bpiewaczka objawili si\u0119 w nocy w bazylice i stworzyli prawdziwy nokturn. Tobias Koch tym razem nie wyst\u0119puje niestety w g\u0142\u00f3wnym nurcie festiwalu, i tym razem wykona\u0142 program ca\u0142kowicie powa\u017cny, skupiony, kontemplacyjny, cho\u0107 wydawa\u0142oby si\u0119 ryzykowny. W skr\u00f3cie: g\u0142\u00f3wnym punktem programu by\u0142o <em>Siedem s\u0142\u00f3w Chrystusa na Krzy\u017cu<\/em> Haydna &#8211; pierwszy raz s\u0142ysza\u0142am to w opracowaniu na instrument klawiszowy i chyba w tej formie najbardziej mi si\u0119 podoba &#8211; grane we fragmentach, pomi\u0119dzy kt\u00f3rymi Ewa Leszczy\u0144ska z fortepianist\u0105 wykonywali bardzo r\u00f3\u017cne arie i pie\u015bni, z r\u00f3\u017cnych epok i o zr\u00f3\u017cnicowanym charakterze; \u0142\u0105czy\u0142a je chyba tylko melancholia. By\u0142 wi\u0119c Dowland z <em>In darkness let me dwell<\/em>, by\u0142 Bach z <em>Kantaty<\/em> BWV 199 i <em>Pasji Mateuszowej<\/em>, by\u0142y dwie najsmutniejsze pie\u015bni Chopina (<em>Nie ma czego trzeba<\/em>, <em>Z g\u00f3r, gdzie d\u017awigali<\/em>), by\u0142 i Pawe\u0142 Szyma\u0144ski z <em>Der Traum<\/em> z <em>Trzech pie\u015bni wed\u0142ug Trakla<\/em>, a na zako\u0144czenie, po fina\u0142owym Haydnowskim <em>Terremoto<\/em>, uspokojenie i promyk porannego s\u0142o\u0144ca: <em>Morgen<\/em> Richarda Straussa. Pi\u0119knie \u015bpiewa\u0142a sopranistka, a pleyel wdzi\u0119cznie wyst\u0119powa\u0142 w roli a to lutni z Dowlanda, a to wsp\u00f3\u0142czesnego fortepianu, nie m\u00f3wi\u0105c o Bachowskiej orkiestrze.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Trudno o tak r\u00f3\u017cne koncerty ni\u017c wieczorny w FN i nocny w Bazylice \u015bw. Krzy\u017ca. Nie wszyscy mogli by\u0107 na obu, a by\u0142o warto.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6725"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6725"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6725\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6727,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6725\/revisions\/6727"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6725"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6725"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6725"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}