
{"id":6806,"date":"2017-09-17T01:23:35","date_gmt":"2017-09-16T23:23:35","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6806"},"modified":"2017-09-20T16:05:10","modified_gmt":"2017-09-20T14:05:10","slug":"spiewy-o-zyciu-i-smierci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2017\/09\/17\/spiewy-o-zyciu-i-smierci\/","title":{"rendered":"\u015apiewy o \u017cyciu i \u015bmierci"},"content":{"rendered":"<p><em>Sing mir das Lied vom Leben und vom Tode<\/em> \u2013 taki tytu\u0142 ma jeden z fragment\u00f3w prozy poetyckiej autorstwa Dagny Juel-Przybyszewskiej. Te s\u0142owa s\u0105 jednym z leitmotyw\u00f3w \u201eopery-kabaretu\u201d, kt\u00f3ry powsta\u0142, by uczci\u0107 150 rocznic\u0119 urodzin legendy norwesko-polskiej.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Zam\u00f3wi\u0142o go Muzeum Kobiet, kt\u00f3re mie\u015bci si\u0119 w Kongsvinger, rodzinnym mie\u015bcie Dagny, w posiad\u0142o\u015bci Rolighed, gdzie si\u0119 wychowa\u0142a i\u00a0dok\u0105d w doros\u0142ym \u017cyciu wci\u0105\u017c powraca\u0142a jak do gniazda. Ale pierwszy pomys\u0142 wyszed\u0142 ze strony zafascynowanego t\u0105 postaci\u0105 kompozytora Henninga Sommerro, znanego w Norwegii od lat jako wykonawca <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=xu9t5ii0yJk\">w\u0142asnych piosenek <\/a>(ale b\u0119d\u0105cego te\u017c autorem muzyki bardzo r\u00f3\u017cnej \u2013 u\u017cytkowej, powa\u017cniejszej i l\u017cejszej). Sam jednak w dziele nie wyst\u0119puje. Jest to przecie\u017c utw\u00f3r o Dagny, wi\u0119c g\u0142\u00f3wn\u0105 rol\u0119 musi gra\u0107 odtw\u00f3rczyni tej postaci. Tora Augestad to artystka r\u00f3wnie wszechstronna jak Sommerro: zajmuj\u0105ca si\u0119 zar\u00f3wno muzyk\u0105 wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 (Beat Furrer, G\u00e9rard Grisey), jak jazzow\u0105, piosenkami (ma te\u017c za sob\u0105 <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=O4j96B-FlM8\">polski projekt<\/a>) i przede wszystkim kabaretem. Nie mo\u017cna jednak utworu Sommerro nazwa\u0107 monodramem, poniewa\u017c tekst wyg\u0142aszany jest te\u017c przez narratora-aktora. Towarzysz\u0105 im skrzypce (Marianne Thorsen), wiolonczela i fortepian (bracia \u00d8yvind i H\u00e5vard Gimse).<\/p>\n<p>Prawykonanie <em>Dagny <\/em>odby\u0142o si\u0119 wczoraj w Rolighed, w kt\u00f3rym si\u0142\u0105 rzeczy mie\u015bci si\u0119 niewielka publiczno\u015b\u0107: 90 os\u00f3b. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce spektakl wzbudzi\u0142 takie zainteresowanie, \u017ce obok sobotnich dw\u00f3ch (o 15 i o 20) i niedzielnego matin\u00e9e trzeba by\u0142o jeszcze zaplanowa\u0107 na niedziel\u0119 drugi wieczorny. W poniedzia\u0142ek rzecz ma by\u0107 jeszcze wystawiona dla szk\u00f3\u0142 w ratuszu. Publiczno\u015b\u0107 \u2013 g\u0142\u00f3wnie miejscowa, a tu w Kongsvinger znana jest historia Dagny, jej rodzic\u00f3w i trzech si\u00f3str.<\/p>\n<p>Dagny by\u0142a pospolicie widziana jako femme fatale, muza artyst\u00f3w, osoba o niezbyt dobrej reputacji, ale pi\u0119kna i egzotyczna, kt\u00f3ra zgodnie ze swoj\u0105 natur\u0105 sko\u0144czy\u0142a \u017ale. W rzeczywisto\u015bci to nie takie proste. Rzeczywi\u015bcie bywa\u0142a nieobliczalna, ale jej reputacja by\u0142a przesadzona: tylko cz\u0119\u015b\u0107 z przypisywanych jej romans\u00f3w mia\u0142a rzeczywi\u015bcie miejsce. Dagny by\u0142a osob\u0105 samodzieln\u0105, niepodleg\u0142\u0105, ale jej nieszcz\u0119\u015bciem by\u0142o zakochanie si\u0119 w niew\u0142a\u015bciwym m\u0119\u017cczy\u017anie. Mia\u0142a te\u017c ambicje artystyczne \u2013 z pianistyki nic nie wysz\u0142o, zachowa\u0142a si\u0119 natomiast cz\u0119\u015b\u0107 jej niewielkiego, ale, jak twierdz\u0105 Norwegowie, ciekawego\u00a0dorobku pisarskiego (niestety w Polsce t\u0142umaczonego przez jej m\u0119\u017ca, kt\u00f3ry ubra\u0142\u00a0te dzie\u0142a\u00a0w kiczowat\u0105 przybyszewszczyzn\u0119).<\/p>\n<p>Do \u201eopery-kabaretu\u201d wracaj\u0105c. Muzyka zmienia si\u0119 tu jak w kalejdoskopie. Pocz\u0105tkowy wst\u0119p jak z film\u00f3w grozy, p\u00f3\u017aniej kabaret, ale do\u015b\u0107 z\u0142owieszczy, cho\u0107 nieraz si\u0119 \u015bmiejemy; przezabawna jest np. scena, gdy pianista gra <em>Preludium d-moll<\/em> Chopina, a narrator (Espen A. Furuseth) odbywa przed \u015bpiewaczk\u0105 dziwaczny taniec oddaj\u0105cy ca\u0142y kabotynizm Przybyszewskiego. Poza Chopinem pojawiaj\u0105 si\u0119 te\u017c cytaty z Griega. Najwi\u0119ksze wra\u017cenie robi jednak Tora Augestad, kt\u00f3ra\u00a0wciela si\u0119 w Dagny niezwykle przekonuj\u0105co, ujmuje zar\u00f3wno aktorstwem, jak g\u0142osem o szerokiej skali i ciep\u0142ej barwie. Narrator czyta fragmenty \u017cyciorysu Dagny, ona za\u015b komentuje go od siebie, wtr\u0105caj\u0105c si\u0119 w jego s\u0142owa. To cytaty z list\u00f3w, a we fragmentach \u015bpiewanych u\u017cyte s\u0105 teksty literackie Dagny, kt\u00f3re w\u0142a\u015bciwie powinny by\u0107 przet\u0142umaczone na polski na nowo, by mo\u017cna by\u0142o je naprawd\u0119 oceni\u0107.<\/p>\n<p>U nas o rocznicy Dagny raczej zapomniano; ci, co o niej pami\u0119taj\u0105, czyni\u0105 to bezinteresownie nie uzale\u017cniaj\u0105c si\u0119 od dat, jak autorka najlepszej chyba monografii o niej Aleksandra Sawicka czy te\u017c osoba, kt\u00f3ra prowadzi o niej <a href=\"https:\/\/pl-pl.facebook.com\/KongsvingerTyflis\/\">stron\u0119 na Facebooku<\/a>.\u00a0My\u015bl\u0119, \u017ce\u00a0\u201eoper\u0119-kabaret\u201d Henninga Sommerro warto by\u0142oby i w Polsce pokaza\u0107. Najlepiej kameralnie, bo to kameralne dzie\u0142o. I kameralny, cho\u0107 prawdziwy, dramat.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Sing mir das Lied vom Leben und vom Tode \u2013 taki tytu\u0142 ma jeden z fragment\u00f3w prozy poetyckiej autorstwa Dagny Juel-Przybyszewskiej. Te s\u0142owa s\u0105 jednym z leitmotyw\u00f3w \u201eopery-kabaretu\u201d, kt\u00f3ry powsta\u0142, by uczci\u0107 150 rocznic\u0119 urodzin legendy norwesko-polskiej.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6806"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6806"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6806\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6817,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6806\/revisions\/6817"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6806"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6806"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6806"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}