
{"id":6831,"date":"2017-09-28T11:26:09","date_gmt":"2017-09-28T09:26:09","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6831"},"modified":"2017-09-28T11:26:09","modified_gmt":"2017-09-28T09:26:09","slug":"dwaj-osobni","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2017\/09\/28\/dwaj-osobni\/","title":{"rendered":"Dwaj osobni"},"content":{"rendered":"<p>Przyje\u017cd\u017caj\u0105c na drugi dzie\u0144 Sacrum Profanum od razu zetkn\u0119\u0142am si\u0119 z dwoma g\u0142\u00f3wnymi bohaterami tego festiwalu, kt\u00f3rych \u0142\u0105czy to, \u017ce obaj byli Amerykanami i obaj przez pewien czas \u017cycia byli bezdomni.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>No i jeszcze to, \u017ce obaj ju\u017c nie \u017cyj\u0105. Moondog, czyli <a href=\"https:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Moondog\">Louis T. Hardin<\/a>, zmar\u0142 w 1999 r., a <a href=\"https:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Julius_Eastman\">Julius Eastman<\/a> &#8211; 9 lat wcze\u015bniej; tw\u00f3rczo\u015b\u0107 obu prze\u017cywa w\u0142a\u015bnie renesans. A ponadto obaj byli wielkimi orygina\u0142ami, obaj\u00a0mieli trudne charaktery i byli nie do ujarzmienia. Bo poza tym mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce r\u00f3\u017cni\u0142o ich wszystko. Moondog by\u0142 bia\u0142y (rodzina mia\u0142a niemieckie korzenie, co by\u0142o dla niego bardzo wa\u017cne),\u00a0niewidomy (straci\u0142 wzrok w wypadku maj\u0105c 17 lat), mia\u0142 par\u0119 \u017con (bodaj trzy)\u00a0i c\u00f3rk\u0119. Eastman by\u0142 czarnosk\u00f3rym gejem, co te\u017c by\u0142o dla niego bardzo wa\u017cne. Obaj zacz\u0119li\u00a0nauk\u0119 muzyki do\u015b\u0107 p\u00f3\u017ano, ale to Eastman, wbrew stereotypom, pochodzi\u0142 z dobrej rodziny, trafi\u0142 na ekskluzywne studia do Curtis Institute i by\u0142 cz\u0142onkiem awangardy. Moondog, cho\u0107 mia\u0142 kontakty z wieloma zafascynowanymi nim znanymi muzykami od Artura Rodzi\u0144skiego po Philipa Glassa (u kt\u00f3rego nawet przez kilka miesi\u0119cy mieszka\u0142),\u00a0by\u0142 outsiderem i z w\u0142asnej nieprzymuszonej woli kim\u015b na kszta\u0142t kloszarda, stoj\u0105c codziennie na tym samym z grubsza nowojorskim rogu, w he\u0142mie wikinga, p\u0142aszczu i z w\u0142\u00f3czni\u0105, tak, jak go widzimy na zdj\u0119ciu w Wiki. Jak mia\u0142 jakie\u015b pieni\u0105dze, wynajmowa\u0142 pok\u00f3j, jak nie mia\u0142, mieszka\u0142 u kogo\u015b lub spa\u0142 w autobusie, po czym wykona\u0142 numer \u017cycia: nagle znik\u0142 z NY (wszyscy my\u015bleli, \u017ce pewnie ju\u017c nie \u017cyje) i przeprowadzi\u0142 si\u0119 do Niemiec, gdzie \u017cy\u0142 jeszcze \u0107wier\u0107 wieku. Eastman bezdomny si\u0119 sta\u0142 dopiero w ostatnim, narkotykowym czasie swego \u017cycia i zmar\u0142 w kompletnym zapomnieniu.<\/p>\n<p>Muzyk\u0119 tworzyli zupe\u0142nie r\u00f3\u017cn\u0105 &#8211; w towarzysz\u0105cej festiwalowi ksi\u0105\u017cce <em>Wszystko jest wa\u017cne<\/em> (wyd. Krytyka Polityczna), zawieraj\u0105cej rozmowy i eseje wok\u00f3\u0142 programu\u00a0Sacrum Profanum, tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Eastmana zosta\u0142a nie bez kozery zaliczona do dzia\u0142u Sacrum, a Moondoga &#8211; do Profanum. Eastman by\u0142 &#8222;nieuczesany&#8221;, ale raczej serio, typ buntownika; pod koniec \u017cycia zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do religii. Moondog do muzyki podchodzi\u0142 na spos\u00f3b mistyczny i ludyczny zarazem &#8211; jako mi\u0142o\u015bnik kultury niemieckiej by\u0142 r\u00f3wnie\u017c mi\u0142o\u015bnikiem kontrapunktu, a wi\u0119kszo\u015b\u0107 jego utwor\u00f3w to kunsztowne kanony.<\/p>\n<p>Tak r\u00f3\u017cne te\u017c by\u0142y wczorajsze koncerty. Pierwszy, w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie, by\u0142 po\u015bwi\u0119cony Moondogowi: jego &#8222;madryga\u0142y&#8221;, czyli w wi\u0119kszo\u015bci kanony, w przedziwnym zestawieniu z rytmami perkusyjnymi, czasem w nieregularnych rytmach, bezpretensjonalnie wykonali muzycy z francuskich Dedalus Ensemble i Muzzix Ensemble. A\u017c chcia\u0142o si\u0119 w\u0142\u0105czy\u0107 w te chwytliwe melodie. Spotka\u0142y si\u0119 z wielkim aplauzem publiczno\u015bci, ze stojakiem w\u0142\u0105cznie. Koncert w Teatrze \u0141a\u017ania Nowa z muzyk\u0105 Eastmana w wykonaniu S.E.M. Ensemble, zespo\u0142u, kt\u00f3rego cz\u0142onkiem by\u0142 niegdy\u015b sam Eastman, a kt\u00f3rym kieruj\u0105 jego przyjaciele &#8211; flecista Petr Kotik i pianista Joseph Kubera, by\u0142 jak pokaz w muzeum; nawet dowcipy by\u0142y powa\u017cne. Muzycy nieco &#8222;wywatowali&#8221; ten koncert, wstawiaj\u0105c w pierwszej cz\u0119\u015bci mi\u0119dzy kr\u00f3tkimi, a oryginalnymi\u00a0utworami Eastmana, <em>Joy Boy<\/em> i <em>Piano 2<\/em>\u00a0&#8211; d\u0142ugi utw\u00f3r Kotika <em>There is\u00a0Singularly Nothing<\/em> do tekstu Gertrudy Stein (napisany dla Eastmana jako wokalisty), a drug\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 rozpocz\u0119li od fragment\u00f3w <em>Song Books<\/em> Cage&#8217;a (\u0142\u0105cznie z owym pami\u0119tnym zdaniem &#8222;The best government is no government at all&#8221;), kt\u00f3re zdominowa\u0142y w\u0142a\u015bciwie koncert, ale sta\u0142y si\u0119 na sw\u00f3j spos\u00f3b zapowiedzi\u0105 dw\u00f3ch kompozycji Eastmana: <em>Macle<\/em> na cztery g\u0142osy i <em>Our Father<\/em> na dwa &#8211; ten drugi, ostatni w \u017cyciu Eastmana i pisany ju\u017c dr\u017c\u0105c\u0105 r\u0119k\u0105, by\u0142 czym\u015b na kszta\u0142t kr\u00f3tkiej modlitwy nawi\u0105zuj\u0105cej do chora\u0142u gregoria\u0144skiego. Publiczno\u015b\u0107 stopniowo si\u0119 wykrusza\u0142a &#8211; pora by\u0142a ju\u017c p\u00f3\u017ana &#8211; ale ta, co pozosta\u0142a, przyj\u0119\u0142a muzyk\u00f3w ciep\u0142o.<\/p>\n<p>Dzi\u015b kolejne spotkanie z Moondogiem, jutro &#8211; z Eastmanem. I nie tylko.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Przyje\u017cd\u017caj\u0105c na drugi dzie\u0144 Sacrum Profanum od razu zetkn\u0119\u0142am si\u0119 z dwoma g\u0142\u00f3wnymi bohaterami tego festiwalu, kt\u00f3rych \u0142\u0105czy to, \u017ce obaj byli Amerykanami i obaj przez pewien czas \u017cycia byli bezdomni.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6831"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6831"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6831\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6832,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6831\/revisions\/6832"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6831"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6831"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6831"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}