
{"id":6833,"date":"2017-09-29T11:01:11","date_gmt":"2017-09-29T09:01:11","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=6833"},"modified":"2017-09-29T11:04:03","modified_gmt":"2017-09-29T09:04:03","slug":"moondog-blues-i-drony","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2017\/09\/29\/moondog-blues-i-drony\/","title":{"rendered":"Moondog, blues i drony"},"content":{"rendered":"<p>Wczoraj kolejne, podw\u00f3jne\u00a0i ju\u017c ostatnie na tym festiwalu spotkanie z wikingiem-kontrapunkcist\u0105 z Sz\u00f3stej Alei. A potem troch\u0119 kontemplacji.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nie wiem, czemu w\u0142a\u015bciwie to francuskie zespo\u0142y upodoba\u0142y sobie Moondoga. Mo\u017ce ze wzgl\u0119du na lekko\u015b\u0107 i poczucie humoru? O ile jednak Dedalus i Muzzix gra\u0142y utwory Moondoga tak, jak on m\u00f3g\u0142 sobie je wyobra\u017ca\u0107, to Cabaret Contemporain, kt\u00f3ry nawiasem m\u00f3wi\u0105c r\u00f3wnie\u017c wyda\u0142 z tym repertuarem p\u0142yt\u0119, zrobi\u0142 to po swojemu. Nie zawsze wi\u0119c to by\u0142y kanony, a im dalej, tym wi\u0119cej by\u0142o elektryki (gitary) i preparacji (fortepian), brzmienia pojawia\u0142y si\u0119 coraz ci\u0119\u017csze, prawie rockowe. A do tego dwie \u015bpiewaczki ze Szwecji (kontrabasista powiedzia\u0142 na pocz\u0105tku, \u017ce Moondog by\u0142 po trosze wikingiem, wi\u0119c dobrze, \u017ce \u015bpiewaj\u0105 z nimi Szwedki). Mo\u017cna wi\u0119c Moondoga traktowa\u0107 bardzo r\u00f3\u017cnie.<\/p>\n<p>Mo\u017cna wi\u0119c i tak, jak potraktowali go Raphael Rogi\u0144ski i Natalia Przybysz wraz z trzyosobowym folkowym s\u0142owe\u0144skim zespo\u0142em <a href=\"http:\/\/siromband.si\/band\/\">\u0160irom<\/a>, u\u017cywaj\u0105cym wielu oryginalnych instrument\u00f3w. Zacz\u0119li od <em>All is Loneliness,<\/em> utworu wykonanego przez wszystkie zespo\u0142y (kiedy\u015b \u015bpiewa\u0142a go nawet <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=QIJKza_028M\">Janis Joplin<\/a>), ale o ile dla Francuz\u00f3w to by\u0142 po prostu spokojniejszy moment w koncercie, to dla nich by\u0142 to obraz melancholii. Piosenki Moondoga, kt\u00f3re w tym kontek\u015bcie trudno ju\u017c nazwa\u0107 piosenkami, przeplecione zosta\u0142y paroma bluesowymi &#8222;numerami&#8221;, jak <em>Sometimes I Feel Like a Motherless Child<\/em>, ale te\u017c za\u015bpiewana na mod\u0142\u0119 bluesow\u0105 piosenka\u00a0The Pectangle <em>Moondog<\/em> oraz <em>Nature Boy<\/em>, kt\u00f3ry to przeb\u00f3j Nata &#8222;King&#8221; Cole&#8217;a ledwie rozpozna\u0142am. Trzeba przyzna\u0107, \u017ce Natalia Przybysz \u015bwietnie czuje bluesa, nawet tam, gdzie go dot\u0105d nie by\u0142o. S\u0142owe\u0144cy czarowali na swych oryginalnych instrumentach, a Raphael na gitarze robi\u0142 to, co zawsze &#8211; gra\u0142 po swojemu, ciekawie. Refleksja jednak, \u017ce najbardziej ponura wersja Moondoga to by\u0142a wersja s\u0142owia\u0144ska, daje do my\u015blenia&#8230;<\/p>\n<p>Koncerty si\u0119 przeci\u0105gn\u0119\u0142y i trzeba by\u0142o przebiec &#8211; niedaleko, ale zawsze &#8211; z Cricoteki do Muzeum In\u017cynierii Miejskiej, gdzie ju\u017c rozpocz\u0105\u0142 si\u0119 kolejny koncert (jednym z hase\u0142 tegorocznego Sacrum Profanum jest &#8222;Wejd\u017a do strefy dyskomfortu&#8221;). Jednak nawet je\u015bli kto\u015b si\u0119 sp\u00f3\u017ani\u0142 o kwadrans, mia\u0142 \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce wcze\u015bniej by\u0142o to samo, co podczas kolejnych trzech kwadrans\u00f3w, kt\u00f3rych wys\u0142ucha\u0142. Utw\u00f3r Eliane Radigue <em>Occam Ocean<\/em> trwa bowiem godzin\u0119 i polega na przelewaj\u0105cym si\u0119 jak tytu\u0142owy ocean wsp\u00f3\u0142brzmieniu orkiestrowym, gdzie co jaki\u015b czas wchodz\u0105 lub milkn\u0105 kolejne instrumenty z kolejnym d\u017awi\u0119kiem. Trudne zadanie mia\u0142 dyrygent Fr\u00e9d\u00e9ric Blondy prowadz\u0105c sw\u00f3j zesp\u00f3\u0142 <a href=\"http:\/\/onceim.fr\/orchestre.php\">l&#8217;ONCEIM<\/a>, ale w ko\u0144cu przyzwyczajeni s\u0105 do niejednego. Tu wyja\u015bni\u0119, \u017ce w tytule niniejszego wpisu nie m\u00f3wi\u0142am o lataj\u0105cych dronach, lecz o dronach z angielskiego drone, czyli minimalizmie, tym prawdziwym. Radigue to pionierka muzyki elektronicznej, ale tak\u017ce minimalizmu, wiele \u0142\u0105czy j\u0105 z Pauline Oliveros, kt\u00f3rej utw\u00f3r b\u0119dzie tu wykonany w niedziel\u0119. Nocny koncert by\u0142 wi\u0119c po\u015bwi\u0119cony muzyce stoj\u0105cej, lez\u0105cej, przelewaj\u0105cej si\u0119&#8230; <em>Criss-Cross<\/em> Alvina Luciera polega\u0142 na tym, \u017ce dw\u00f3ch gitarzyst\u00f3w na gitarach elektrycznych gra\u0142o jeden d\u017awi\u0119k troszeczk\u0119 zmieniaj\u0105c wysoko\u015b\u0107, tak, \u017ce odzywa\u0142y si\u0119 dudnienia, szybsze lub wolniejsze. I tak przez kwadrans. Po przerwie jednak utwory Iancu Dumitrescu (<em>South Pole<\/em>) i Stephena O&#8217;Malleya (<em>Gruid\u00e9s<\/em>) nie da\u0142y zasn\u0105\u0107 &#8211; mimo pewnej statyczno\u015bci by\u0142o du\u017co ha\u0142asu, im dalej, tym g\u0142o\u015bniej. Prawdziwa strefa dyskomfortu, po kt\u00f3rej po prostu przysz\u0142am do hotelu i pad\u0142am. Cho\u0107 by\u0142o ciekawie, przyznaj\u0119.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wczoraj kolejne, podw\u00f3jne\u00a0i ju\u017c ostatnie na tym festiwalu spotkanie z wikingiem-kontrapunkcist\u0105 z Sz\u00f3stej Alei. A potem troch\u0119 kontemplacji.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6833"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6833"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6833\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6836,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6833\/revisions\/6836"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6833"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6833"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6833"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}