
{"id":7069,"date":"2018-01-06T23:46:41","date_gmt":"2018-01-06T22:46:41","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7069"},"modified":"2018-01-07T12:19:14","modified_gmt":"2018-01-07T11:19:14","slug":"frazy-najbardziej-osobiste","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/01\/06\/frazy-najbardziej-osobiste\/","title":{"rendered":"Frazy najbardziej osobiste"},"content":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce jeszcze w tym miesi\u0105cu w Operze Narodowej odb\u0119dzie si\u0119 premiera <em>Peleasa i Melizandy<\/em> Debussy&#8217;ego, a par\u0119 miesi\u0119cy temu wyszed\u0142 <a href=\"http:\/\/www.music-island.pl\/opisplyty-LSO+0790.html\">album z t\u0105 oper\u0105<\/a> firmowany przez LSO.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Jest to nagranie live z koncertowego, a w\u0142a\u015bciwie semiscenicznego wykonania (w re\u017cyserii Petera Sellarsa), kt\u00f3re odby\u0142o si\u0119 dwa lata temu &#8211; 9 i 10 stycznia w londy\u0144skim Barbican Centre; orkiestr\u0105 dyrygowa\u0142 w\u00f3wczas jeszcze in spe, a od wrze\u015bnia ju\u017c jej szef, czyli Simon Rattle. Nic wi\u0119c dziwnego, \u017ce rol\u0119 Melizandy \u015bpiewa jego ma\u0142\u017conka, Magdalena Ko\u017een\u00e1, kt\u00f3ra zreszt\u0105 t\u0119 rol\u0119 wykonuje od lat. Og\u00f3lnie obsada wokalna jest znakomita: Peleasem jest sam Christian Gerhaher, Golaudem &#8211; Gerald Finley, rol\u0119 starego Arkela \u015bpiewa za\u015b Franz-Josef Selig. (Rattle wykona\u0142 to dzie\u0142o z tymi samymi solistami r\u00f3wnie\u017c z orkiestr\u0105 berli\u0144sk\u0105, <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=KY9vA_oz_ak\">tutaj<\/a> ma\u0142y kawa\u0142ek)<\/p>\n<p>Do tej opery mam bardzo osobisty stosunek &#8211; na studiach by\u0142o to dla nas dzie\u0142o kultowe. S\u0142uchali\u015bmy tego razem wielokrotnie (mieli\u015bmy zwyczaj spotyka\u0107 si\u0119 na wsp\u00f3lne s\u0142uchanie u koleg\u00f3w z du\u017cymi p\u0142ytotekami &#8211; Staszka Leszczy\u0144skiego czy Krzysztofa Baculewskiego, i to w\u0142a\u015bnie ten ostatni mia\u0142 nagranie <em>Peleasa<\/em>). Do dzi\u015b \u015bciska mnie w gardle, gdy wspominam scen\u0119 tytu\u0142owych nieszcz\u0119\u015bliwych kochank\u00f3w na wie\u017cy, przy fontannie czy zupe\u0142nie niesamowite wyj\u015bcie Peleasa z podziemi zamkowych, kiedy to orkiestra oddaje przej\u015bcie od ciemno\u015bci do \u015bwiat\u0142a. \u015apiewali\u015bmy sobie pojedyncze frazy, a czasem nawet parodystycznie nucili\u015bmy do siebie zdania w tej stylistyce. W kilka lat p\u00f3\u017aniej ucieszyli\u015bmy si\u0119, kiedy Witold Lutos\u0142awski umie\u015bci\u0142 pi\u0119kny bajkowy cytat pierwszych czterech nut <em>Peleasa<\/em> jako motto wiolonczelowo-fortepianowego <em>Grave<\/em> &#8211; jest to utw\u00f3r po\u015bwi\u0119cony zmar\u0142emu w\u00f3wczas Stefanowi Jaroci\u0144skiemu, autorowi wspania\u0142ych monografii Debussy&#8217;ego i r\u00f3wnie\u017c wielbicielowi tej opery.<\/p>\n<p>Muzyka <em>Peleasa<\/em> wyrasta wprost z j\u0119zyka. Zosta\u0142a przez Debussy&#8217;ego skomponowana jako swego rodzaju odtrutka na Wagnera &#8211; zamiast krzycz\u0105cych emocji mamy tu cisz\u0119, kt\u00f3ra krzyczy: najwa\u017cniejsze wyznanie mi\u0142osne odbywa si\u0119 tu przy milcz\u0105cej orkiestrze. Kompozytor pisa\u0142 do swego kolegi, Ernesta Chaussona: &#8222;Wda\u0142em si\u0119 w badania ma\u0142ej chemii fraz najbardziej osobistych, stara\u0142em si\u0119 by\u0107 zar\u00f3wno Peleasem, jak i Melizand\u0105&#8221;. I w\u0142a\u015bnie dlatego odbiera si\u0119 ten utw\u00f3r w tak intymny spos\u00f3b. Emocje oddawane s\u0105 cz\u0119sto p\u00f3\u0142tonami, ale nie odbiera im to intensywno\u015bci, wprost przeciwnie. Historia z daleka sprawia wra\u017cenie bana\u0142u. Tajemnicza Melizanda nie wiadomo jak i sk\u0105d pojawi\u0142a si\u0119 w lesie, gdzie spotka\u0142 j\u0105 Golaud i jak trofeum zabra\u0142 do domu i po\u015blubi\u0142. Ona jednak poznawszy jego brata zakocha\u0142a si\u0119 w nim z wzajemno\u015bci\u0105. I tyle &#8211; reszta jest oczywista, zazdro\u015b\u0107 Golaud doprowadza do nieszcz\u0119\u015bcia, Peleas ginie z r\u0119ki brata, Melizanda po pewnym czasie rodzi c\u00f3reczk\u0119 i umiera, b\u0119d\u0105c ju\u017c daleko od \u015bwiata. Dlaczego wi\u0119c t\u0105 do\u015b\u0107 pospolit\u0105 histori\u0105 tak si\u0119 przejmujemy? Bo muzyka pokazuje, \u017ce postaci dzia\u0142aj\u0105 zgodnie ze swymi charakterami, ale ich losami kieruje jaka\u015b nieznana, tragiczna si\u0142a. Jaka\u015b tajemnica.<\/p>\n<p>W nagraniu LSO oddana jest ca\u0142a tajemniczo\u015b\u0107 tej aury. Co za\u015b do solist\u00f3w: Ko\u017een\u00e1 \u015bpiewa pi\u0119knie, ale jak na m\u00f3j gust jest Melizand\u0105 troch\u0119 zbyt konkretn\u0105, zmys\u0142ow\u0105, dzi\u0119ki swej mezzosopranowej barwie. Co prawda okre\u015blone jest, \u017ce t\u0119 rol\u0119 mo\u017ce \u015bpiewa\u0107 sopran albo wysoki mezzosopran, ale wydaje mi si\u0119, \u017ce powinien to by\u0107 g\u0142os l\u017cejszy i ja\u015bniejszy, mniej &#8222;materialny&#8221;. Peleas Gerhahera jest z kolei Peleasem dzia\u0142aj\u0105cym, wyrazistym &#8211; i to bardzo dobrze. Finley jako Golaud \u015bwietnie ukazuje zar\u00f3wno dobre, jak i z\u0142e emocje &#8211; w pewnym momencie szczerze nienawidzimy tej postaci. I jeszcze jest Arkel Seliga, wsp\u00f3\u0142czuj\u0105cy i ciep\u0142y.<\/p>\n<p>Czekamy teraz na warszawsk\u0105 premier\u0119. Nie pierwszy raz pojawi si\u0119 to dzie\u0142o w repertuarze naszej sceny narodowej &#8211; w 2002 r. w wersji z fortepianem wystawi\u0142 je na scenie kameralnej nie\u017cyj\u0105cy ju\u017c niestety Tomasz Konina. Z sentymentem wspominam ten spektakl, w kt\u00f3rym wszystkie role by\u0142y znakomicie dobrane: Melizand\u0119 \u015bpiewa\u0142a Olga Pasiecznik lub Anna Karasi\u0144ska (ka\u017cda inna), Peleasem by\u0142 debiutuj\u0105cy w\u00f3wczas Mariusz Godlewski, a Golaudem &#8211; Andrzej Witlewski. Na fortepianie gra\u0142 Krzysztof Jab\u0142o\u0144ski lub Szabolcs Esztenyi. A teraz po raz pierwszy pos\u0142uchamy <em>Peleasa<\/em> na \u017cywo ze wspania\u0142\u0105 parti\u0105 orkiestry pod batut\u0105 Patricka Fournillier, w re\u017cyserii Katie Mitchell, z solistami niemal wy\u0142\u0105cznie zagranicznymi, poza paroma pobocznymi rolami. Niestety nie b\u0119d\u0105 to ci sami \u015bpiewacy, kt\u00f3rzy wyst\u0105pili w tej realizacji w Aix-en-Provence: Melizand\u0105 by\u0142a tam sama Barbara Hannigan, a Peleasem &#8211; czo\u0142owy ostatnio wykonawca tej roli, St\u00e9phane Degout. \u017beby by\u0142o \u015bmieszniej, to ten znakomity tenor akurat na dniach b\u0119dzie w Polsce: trzy dni wcze\u015bniej wyst\u0105pi z Ensemble Pygmalion na krakowskiej Opera Rara z muzyk\u0105 Rameau, Charpentiera i Glucka. Ale pono\u0107 w\u0142a\u015bnie w Aix po\u017cegna\u0142 si\u0119 z rol\u0105 Peleasa. <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=3GHph7KfZkE\">Tutaj<\/a> sprzed kilku lat z Ko\u017een\u0105.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce jeszcze w tym miesi\u0105cu w Operze Narodowej odb\u0119dzie si\u0119 premiera Peleasa i Melizandy Debussy&#8217;ego, a par\u0119 miesi\u0119cy temu wyszed\u0142 album z t\u0105 oper\u0105 firmowany przez LSO.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7069"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7069"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7069\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7081,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7069\/revisions\/7081"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7069"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7069"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7069"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}