
{"id":7093,"date":"2018-01-19T00:57:19","date_gmt":"2018-01-18T23:57:19","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7093"},"modified":"2018-01-19T00:57:19","modified_gmt":"2018-01-18T23:57:19","slug":"od-piekla-do-nieba","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/01\/19\/od-piekla-do-nieba\/","title":{"rendered":"Od piek\u0142a do nieba"},"content":{"rendered":"<p>Mo\u017ce podr\u00f3\u017c do piek\u0142a, w jak\u0105 zabra\u0142 nas na inauguracj\u0119 Opera Rara Ensemble Pygmalion, to nie jest temat karnawa\u0142owy (no chyba \u017ce by\u0142by w programie Offenbach, ale przecie\u017c nie by\u0142o), jednak w og\u00f3le ostatnio ma\u0142o karnawa\u0142owo jest, wi\u0119c piek\u0142o chyba nawet bardziej na dzi\u015b pasuje.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>To by\u0142 jeden z modnych od pewnego czasu kola\u017cy, nie takich jak powiedzmy u Savalla, ale bardziej jednorodnych, jak pami\u0119tna p\u0142yta <em>Une symphonie imaginaire<\/em> Marca Minkowskiego, z\u0142o\u017cona z kawa\u0142k\u00f3w muzyki Jeana-Philippe&#8217;a Rameau. I tego wieczoru w\u0142a\u015bnie Rameau przewa\u017ca\u0142 &#8211; g\u0142\u00f3wnie z <em>Dardanusa<\/em>, <em>Hipolita i Arycji<\/em> i <em>Zoroastra<\/em> oraz fragment\u00f3w opartych na wyimkach z <em>Kastora i Polluksa<\/em>, ale uzupe\u0142niony by\u0142 te\u017c kawa\u0142kami z Glucka &#8211; <em>Ifigenii na Taurydzie<\/em> oraz <em>Orfeusza i Eurydyki<\/em>, pomi\u0119dzy nimi fragmenty z Jeana-Fery Rebela (s\u0142ynny <em>Chaos<\/em>), Michela-Richarda de Lalande, Marca-Antoine&#8217;a Charpentiera oraz &#8211; pod koniec &#8211; du\u017ca aria z <em>Armidy<\/em> Lully&#8217;ego. Na piekielne zmagania na\u0142o\u017cona zosta\u0142a forma mszy \u017ca\u0142obnej &#8211; troch\u0119 to sztuczne, ale jako\u015b da\u0142o si\u0119 pogodzi\u0107. Od Komunii, kt\u00f3r\u0105 by\u0142 <em>Balet szcz\u0119\u015bliwych cieni<\/em> z Glucka, nastr\u00f3j opada\u0142 i \u0142agodnia\u0142, a w finale by\u0142o ju\u017c ca\u0142kiem niebia\u0144sko.<\/p>\n<p>G\u0142\u00f3wnym bohaterem by\u0142 wspominany tu niedawno Stephane Degout. Rzeczywi\u015bcie \u015bwietny i rzeczywi\u015bcie &#8222;tenorowy baryton&#8221; &#8211; bardzo jasne brzmienie, g\u00f3ra silniejsza ni\u017c do\u0142y. Bardzo przy tym ekspresyjny. Ale w og\u00f3le wszyscy wykonawcy\u00a0 z dyrygentem Raphaelem Pichonem na czele byli bardzo dynamiczni, wr\u0119cz \u017cywio\u0142owi. Czy zreszt\u0105 wypada\u0142oby inaczej, gdy mowa o piekle? Musz\u0105 by\u0107 zamaszyste smyczki, przenikliwe brzmienia d\u0119ciak\u00f3w, no i piekielne ha\u0142asy: windmaszyna, blacha, kot\u0142y. Zreszt\u0105 to piek\u0142o te\u017c wci\u0105\u017c zmienia tu oblicze: raz bywa Hadesem, innym razem piek\u0142em niespe\u0142nionych uczu\u0107. W barokowym piekle, kt\u00f3re jest cz\u0119\u015bciowo Hadesem, ale nie tylko, s\u0105 jeszcze nie szatany, lecz potwory. S\u0105 te\u017c Eumenidy i Parki. No i Pluton. Degout wyst\u0119powa\u0142 w roli bohatera tragicznego: Tezeusza, Orestesa. Towarzyszy\u0142 mu niewielki ch\u00f3r i pojedynczy soli\u015bci, z kt\u00f3rych szczeg\u00f3lnie wyr\u00f3\u017cni\u0142a si\u0119 sopranistka Eugenie Lefebvre, zw\u0142aszcza w fina\u0142owej arii Armidy, lituj\u0105cej si\u0119 nad \u015bpi\u0105cym m\u0142odzie\u0144cem.<\/p>\n<p>W sumie koncert by\u0142 bardzo satysfakcjonuj\u0105cy i nic dziwnego, \u017ce publiczno\u015b\u0107 w krakowskim &#8222;Ajsie&#8221; by\u0142a entuzjastyczna &#8211; bez stojaka si\u0119 nie obesz\u0142o. No i bez bisu, du\u017cego i porz\u0105dnego &#8211; fragmentu z <em>Les Indes galantes<\/em>, dzi\u0119ki kt\u00f3remu mo\u017cna by\u0142o na koniec przywo\u0142a\u0107 nastr\u00f3j triumfu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mo\u017ce podr\u00f3\u017c do piek\u0142a, w jak\u0105 zabra\u0142 nas na inauguracj\u0119 Opera Rara Ensemble Pygmalion, to nie jest temat karnawa\u0142owy (no chyba \u017ce by\u0142by w programie Offenbach, ale przecie\u017c nie by\u0142o), jednak w og\u00f3le ostatnio ma\u0142o karnawa\u0142owo jest, wi\u0119c piek\u0142o chyba nawet bardziej na dzi\u015b pasuje.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7093"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7093"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7093\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7095,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7093\/revisions\/7095"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7093"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7093"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7093"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}