
{"id":7105,"date":"2018-01-22T00:49:12","date_gmt":"2018-01-21T23:49:12","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7105"},"modified":"2018-01-22T10:40:57","modified_gmt":"2018-01-22T09:40:57","slug":"melizanda-w-koszmarze","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/01\/22\/melizanda-w-koszmarze\/","title":{"rendered":"Melizanda w koszmarze"},"content":{"rendered":"<p>Gdyby ocenia\u0107 tylko muzyczn\u0105 stron\u0119 premiery <em>Peleasa i Melizandy<\/em> Debussy&#8217;ego w Operze Narodowej, trzeba by wyra\u017ca\u0107 si\u0119 w samych superlatywach. Z inscenizacj\u0105 nie jest ju\u017c a\u017c tak r\u00f3\u017cowo.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Widzia\u0142am jedn\u0105 inscenizacj\u0119 Katie Mitchell <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2012\/03\/11\/fabryka-budowa-te-rzeczy\/\">kilka lat temu w Berlinie<\/a>. W gruncie rzeczy j\u0119zyk sceniczny tych spektakli by\u0142 podobny: akcja rozgrywaj\u0105ca si\u0119 r\u00f3wnolegle i wielop\u0142aszczyznowo w paru pomieszczeniach na przemian ods\u0142anianych i zakrywanych; podczas tego zakrywania scenografia zmienia\u0142a si\u0119 b\u0142yskawicznie i grupa kilkudziesi\u0119ciu technik\u00f3w, kt\u00f3rzy wyszli po spektaklu si\u0119 k\u0142ania\u0107, dosta\u0142a chyba najwi\u0119ksze brawa. Nie trzeba podkre\u015bla\u0107, \u017ce nie by\u0142o w tej scenografii \u017cadnych las\u00f3w ani park\u00f3w, o zamku nie m\u00f3wi\u0105c &#8211; dusili\u015bmy si\u0119 we wn\u0119trzu mieszcza\u0144skim albo na basenie (troch\u0119 mo\u017ce innym, nie tak sterylnym jak to zwykle w Regietheater bywa). Ju\u017c to jest dla mnie jednym z podstawowych b\u0142\u0119d\u00f3w, bo nie ma tak przyrodniczej opery jak <em>Peleas<\/em>, gdzie muzyk\u0105 oddane s\u0105 mroczne g\u0142\u0119bie lasu, woda p\u0142yn\u0105ca ze \u017ar\u00f3d\u0142a, ciemno\u015b\u0107 groty i wspania\u0142e wyj\u015bcie z niej w ziele\u0144 i s\u0142o\u0144ce. Nic takiego nie widzimy.<\/p>\n<p>Wszystko opiera si\u0119 w\u0142a\u015bciwie na jednym pomy\u015ble: ca\u0142a opowie\u015b\u0107 jest snem Melizandy, kt\u00f3ra na pocz\u0105tku w bia\u0142ej, jakby \u015blubnej sukni (jaka\u015b aluzja do <em>Melancholii<\/em> von Triera?) wchodzi do pokoju, pada na \u0142\u00f3\u017cko i zasypia, a w ostatniej scenie zn\u00f3w wraca obraz tej sypialni, a bohaterka si\u0119 budzi. Tylko te dwie sceny s\u0105 jako\u015b tam logiczne. Reszta podlega &#8222;logice snu&#8221;. Po spektaklu natomiast dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce i tak nic nie zrozumia\u0142am: podobno wed\u0142ug wyja\u015bnie\u0144, jakie w imieniu nieobecnej re\u017cyserki (nie przyby\u0142a, bo&#8230; nie lata samolotami) przekazali asystenci, Peleas jest autykiem i dlatego dziwnie chodzi i z pocz\u0105tku nie daje si\u0119 dotyka\u0107; Golaud ma symbolizowa\u0107 ojca Melizandy, stary kr\u00f3l Arkel jest pedofilem, a co jaki\u015b czas pojawiaj\u0105ce si\u0119 dzieci\u0105tko to te\u017c Melizanda, tylko \u017ce malutka. \u015ani\u0105ca po prostu przerabia swoje traumy z dzieci\u0144stwa, a ja g\u0142upia si\u0119 nie domy\u015bli\u0142am. Ponadto prawie przez ca\u0142y czas s\u0105 na scenie dwie Melizandy &#8211; jedna \u015bpiewa, druga sobie jest. Jedna \u015bni drug\u0105.<\/p>\n<p>Nie domy\u015bli\u0142am si\u0119 te\u017c ani dlaczego Melizanda siedz\u0105c na Peleasie i omiataj\u0105c go w\u0142osami \u015bpiewa, \u017ce nie mo\u017ce si\u0119 bardziej wychyli\u0107 (w scenie &#8222;na wie\u017cy&#8221;), albo dlaczego jedna z Melizand dusi drug\u0105 poduszk\u0105 akurat podczas gdy Arkel \u015bpiewa, \u017ce &#8222;ona cierpi tak dyskretnie&#8221;, a potem wychodz\u0105c do drugiego pokoju wraz z lekarzem domy\u015blaj\u0105 si\u0119 na odleg\u0142o\u015b\u0107, \u017ce Melizanda ju\u017c nie \u017cyje. Du\u017co wi\u0119cej jest takich kwiatk\u00f3w, kt\u00f3re po prostu wkurzaj\u0105 i sprawiaj\u0105, \u017ce chce si\u0119 zamkn\u0105\u0107 oczy i tylko s\u0142ucha\u0107 tej przepi\u0119knej muzyki.<\/p>\n<p>A s\u0142ucha\u0107, jak ju\u017c wspomnia\u0142am, jest czego, bo wykonawcy dali z siebie wszystko. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 solist\u00f3w by\u0142a przyjezdna. Znakomita g\u0142\u00f3wna tr\u00f3jka: rol\u0119 Melizandy \u015bpiewa\u0142a belgijska sopranistka Sophie <span class=\"st\">Karth\u00e4user o nader odpowiednim dla tej roli, jasnym i lekkim g\u0142osie, Peleasem by\u0142 r\u00f3wnie\u017c pi\u0119knie brzmi\u0105cy (zdecydowanie tenorowo) Szwajcar Bernard Richter, Golaudem &#8211; Francuz Laurent Alvaro. Wielki plus tak\u017ce za dykcj\u0119 &#8211; dociera\u0142o ka\u017cde s\u0142owo, a to jest szczeg\u00f3lnie wa\u017cne w tej operze. Polacy wyst\u0105pili jedynie w pobocznych solach, ale te\u017c nie zawiedli. Genevi\u00e8ve ma niezbyt wiele do \u015bpiewania, ale to, co by\u0142o, zabrzmia\u0142o ciep\u0142o i mi\u0119kko &#8211; a\u017c trudno by\u0142o sobie wyobrazi\u0107, \u017ce to ta sama Karolina Sikora, kt\u00f3ra <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2013\/10\/04\/ubu-w-konwencji-kantora\/\">pi\u0119\u0107 lat temu<\/a> tak \u015bwietnie wy\u015bpiewywa\u0142a zwariowane koloratury Ubicy w gda\u0144skiej realizacji <em>Ubu Kr\u00f3la<\/em> Pendereckiego. Joann\u0119 K\u0119dzior z Poznania s\u0142ysza\u0142am po raz pierwszy &#8211; musia\u0142a tu wykaza\u0107 si\u0119 ch\u0142opi\u0119cym sopranikiem jako Yniold, synek Golauda z pierwszego ma\u0142\u017ce\u0144stwa. Dyrygent Patrick Fournillier wycisn\u0105\u0142 z orkiestry, co tylko si\u0119 da\u0142o. A jest to bardzo forsowne &#8211; do przerwy trzeba gra\u0107 godzin\u0119 i czterdzie\u015bci minut w najwy\u017cszym skupieniu.<\/span><\/p>\n<p>W przerwie zajrza\u0142am na odbywaj\u0105c\u0105 si\u0119 w\u0142a\u015bnie w teatrze wystaw\u0119 Zbys\u0142awa Maciejewskiego &#8211; i tu znalaz\u0142am ziele\u0144 i przyrod\u0119, kt\u00f3rej zabrak\u0142o mi w tej inscenizacji&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Gdyby ocenia\u0107 tylko muzyczn\u0105 stron\u0119 premiery Peleasa i Melizandy Debussy&#8217;ego w Operze Narodowej, trzeba by wyra\u017ca\u0107 si\u0119 w samych superlatywach. Z inscenizacj\u0105 nie jest ju\u017c a\u017c tak r\u00f3\u017cowo.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7105"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7105"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7105\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7113,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7105\/revisions\/7113"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7105"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7105"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7105"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}