
{"id":7206,"date":"2018-03-03T20:40:25","date_gmt":"2018-03-03T19:40:25","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7206"},"modified":"2018-03-04T08:24:31","modified_gmt":"2018-03-04T07:24:31","slug":"troche-orkiestry","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/03\/03\/troche-orkiestry\/","title":{"rendered":"Troch\u0119 orkiestry"},"content":{"rendered":"<p>Jako\u015b tak si\u0119 tu zwykle sk\u0142ada, \u017ce kiedy pisz\u0119 o p\u0142ytach, to z udzia\u0142em solist\u00f3w lub zespo\u0142\u00f3w kameralnych. A przecie\u017c od czasu do czasu i samej orkiestry warto pos\u0142ucha\u0107.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Na pocz\u0105tek wi\u0119c: Gewandhausorchester pod batut\u0105 Andrisa Nelsonsa, <strong><em>IV Symfonia<\/em> Antona Brucknera<\/strong>, Deutsche Grammophon 2018. Jeszcze przed ukazaniem si\u0119 zachwalano mi to nagranie &#8211; a jest to, trudno mo\u017ce uwierzy\u0107, nagranie live z maja. Zatem jak nie jestem mi\u0142o\u015bniczk\u0105 Brucknera, tak teraz pos\u0142ucha\u0142am i nie \u017ca\u0142uj\u0119. Rzeczywi\u015bcie \u0142otewski dyrygent pi\u0119knie prowadzi t\u0119 muzyk\u0119 &#8211; symfonia poprzedzona jest jeszcze wst\u0119pem do <em>Lohengrina<\/em> Wagnera, kt\u00f3ry \u015bwietnie tu pasuje: ten ba\u015bniowy krajobraz wy\u0142aniaj\u0105cy si\u0119 z ciszy, a po nim, u Brucknera, rogi i wszystko to, co neoromantyzm kocha najbardziej (symfonia ma przydomek <em>Romantyczna<\/em>). Dla mnie w Brucknerze jest co\u015b sztywnego, cho\u0107 na pewno emocji tu nie brak, ale ich gama jest ograniczona. W takim wykonaniu jednak to nie przeszkadza &#8211; co trzeba by\u0142o wydoby\u0107, jest wydobyte. Wielbicielom tego kompozytora na pewno polecam.<\/p>\n<p>Teraz Czech Philharmonic pod dyrekcj\u0105\u00a0Ji\u0159\u00edego B\u011blohl\u00e1vka &#8211; <strong><em>Ma vl\u00e1st<\/em> Bed\u0159icha Smetany<\/strong>, Decca 2017. Po\u017cegnanie ze wspania\u0142ym mistrzem czeskiej batuty, zmar\u0142ym w ko\u0144cu maja. Jeszcze tak niedawno, niemal dok\u0142adnie rok temu (16 marca), podziwiali\u015bmy go i w Warszawie&#8230; Nagranie zosta\u0142o dokonane w 2014 r. Mi\u0142o jest pos\u0142ucha\u0107 ca\u0142o\u015bci tego tak barwnego i r\u00f3\u017cnorodnego cyklu w najbardziej kompetentnym wykonaniu. Prawdziwy testament Maestra. Znamy zwykle najpopularniejsz\u0105 <em>We\u0142taw\u0119<\/em>, no, mo\u017ce jeszcze <em>Wyszehrad<\/em>, ale jest jeszcze bardzo dramatyczno-feministyczna <em>Szarka<\/em>, jest pe\u0142en rozmachu krajobraz <em>Z czeskich \u0142\u0105k i gaj\u00f3w<\/em> i wreszcie dwie cz\u0119\u015bci husyckie, <em>Tabor<\/em> i <em>Blanik<\/em> (ten ostatni &#8211; to co\u015b w rodzaju naszej przypowie\u015bci o \u015bpi\u0105cych rycerzach) z hymnem husyt\u00f3w\u00a0<em>Kto\u017e js\u00fa bo\u017e\u00ed bojovn\u00edci <\/em>w roli g\u0142\u00f3wnej, na koniec triumfalnym, i z powracaj\u0105cym tematem <em>Wyszehradu<\/em>, jak w <em>We\u0142tawie<\/em>.<\/p>\n<p>Kolej na Polsk\u0119: Orkiestra Filharmonii Pozna\u0144skiej dyrygowana przez \u0141ukasza Borowicza, <strong><em>II<\/em> i <em>III Symfonia<\/em> Feliksa Nowowiejskiego<\/strong>, DUX 2017. Podchodzi\u0142am do tego troch\u0119 jak pies do je\u017ca &#8211; niepotrzebnie. Pokutuje skojarzenie z <em>Rot\u0105<\/em> i <em>Quo vadis<\/em>, a tymczasem to by\u0142 pocz\u0105tek drogi kompozytora, kt\u00f3ry w p\u00f3\u017aniejszych latach \u017cycia z neoromantyzmu prze\u0142o\u017cy\u0142 zwrotnic\u0119 na bardziej aktualne kierunki. W og\u00f3le niewiele si\u0119 wie o Nowowiejskim, co wi\u0119cej, nie tylko polska Wiki (w odr\u00f3\u017cnieniu od innych), ale i culture.pl pomija fakt, \u017ce matka kompozytora by\u0142a Niemk\u0105, a on sam d\u0142ugo m\u00f3wi\u0142 po niemiecku lepiej ni\u017c po polsku. Wracaj\u0105c do tw\u00f3rczo\u015bci, wystawiona niedawno <em>Legenda Ba\u0142tyku<\/em> z 1924 r. zawiera jeszcze nie\u015bmia\u0142e wypady w stron\u0119 impresjonizmu, ale potem Nowowiejski trafi\u0142 do Pary\u017ca, pozna\u0142 osobi\u015bcie m.in. Alberta Roussela (tego samego, kt\u00f3rym fascynowa\u0142 si\u0119 potem Witold Lutos\u0142awski) i znalaz\u0142 si\u0119 pod jego wp\u0142ywem. <em>III Symfonia<\/em> jest bardzo rousselowska (cho\u0107 mo\u017cna dostrzec i echa np. Prokofiewa). Ale jeszcze bardziej fascynuj\u0105ca jest <em>II Symfonia<\/em>, o podtytule <em>Praca i rytm<\/em>, co brzmi nam mo\u017ce nawet socrealistycznie, bli\u017csze jednak jest ducha futuryzmu: to niemal motto <em>Odlewni stali<\/em> Aleksandra Moso\u0142owa czy <em>Stalowego kroku<\/em> Prokofiewa. I podobna jest tu motoryka (cz\u0119\u015b\u0107 utworu to co\u015b na kszta\u0142t passacaglii). W sumie du\u017ce zaskoczenie dla znaj\u0105cych jedynie wcze\u015bniejsze dzie\u0142a kompozytora.<\/p>\n<p>I jeszcze na wsch\u00f3d, cho\u0107 orkiestra zachodnia: Lucerne Festival Orchestra pod batut\u0105 Riccarda Chailly,\u00a0<span class=\"st\"><strong><em>Chant fun\u00e8bre <\/em><\/strong><strong>i inne utwory m\u0142odego Igora Strawi\u0144skiego<\/strong>, Decca 2018. Wymieniony tytu\u0142\u00a0 to ca\u0142kiem \u015bwie\u017ce odkrycie z petersburskich, studenckich lat kompozytora. Kompozycja powsta\u0142a w lecie 1908 r. i zosta\u0142a po\u015bwi\u0119cona zmar\u0142emu w\u0142a\u015bnie jego profesorowi &#8211; Miko\u0142ajowi Rimskiemu-Korsakowowi. Zosta\u0142a wykonana na specjalnym koncercie, po czym materia\u0142 nutowy zagin\u0105\u0142; kompozytor \u017ca\u0142owa\u0142, bo ceni\u0142 ten utw\u00f3r i uwa\u017ca\u0142 za najlepszy w\u015br\u00f3d swych studenckich. I w\u0142a\u015bnie dwa lata temu zosta\u0142 odnaleziony, wykonany w Moskwie pod batut\u0105 Gergieva i w Berlinie pod dyrekcj\u0105 Rattle&#8217;a, a Chailly dokona\u0142 jego pierwszego w historii nagrania. Rzeczywi\u015bcie ciekawe: mroczny i tajemniczy pocz\u0105tek przypomina wst\u0119p do <em>Ognistego ptaka<\/em>, jest te\u017c jakby cie\u0144 fascynacji Wagnerem (\u015bci\u015blej rzecz bior\u0105c <em>Tristanem<\/em>), jest obsesyjne powtarzanie jednej sze\u015bcionutowej figury. Stylistyka jest tu w momencie przepoczwarzania si\u0119. To opus 5; przed nim powsta\u0142y zamieszczone r\u00f3wnie\u017c na p\u0142ycie <em>Faun i pasterka<\/em> op. 2 (z nazbyt jak na m\u00f3j gust rozwibrowan\u0105 niestety sopranistk\u0105 Sophie Koch), chochlikowate (te\u017c zapowiadaj\u0105ce <em>Ognistego ptaka<\/em>) <em>Scherzo fantastyczne<\/em> op. 3 i efektowne &#8211; zgodnie z tytu\u0142em &#8211; <em>Sztuczne ognie<\/em> op. 4. Wszystkie te dzie\u0142a ju\u017c wykazuj\u0105 znakomite opanowanie orkiestry &#8211; w ko\u0144cu Strawi\u0144ski uczy\u0142 si\u0119 u mistrza instrumentacji. No i jest nagrane dla por\u00f3wnania dzie\u0142o zaledwie o pi\u0119\u0107 lat m\u0142odsze (nie do wiary) i jak bardzo inne:<em> \u015awi\u0119to wiosny<\/em>, kt\u00f3re ju\u017c opusu nie ma. Nie potrzebuje.<\/span><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jako\u015b tak si\u0119 tu zwykle sk\u0142ada, \u017ce kiedy pisz\u0119 o p\u0142ytach, to z udzia\u0142em solist\u00f3w lub zespo\u0142\u00f3w kameralnych. A przecie\u017c od czasu do czasu i samej orkiestry warto pos\u0142ucha\u0107.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7206"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7206"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7206\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7210,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7206\/revisions\/7210"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7206"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7206"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7206"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}