
{"id":7368,"date":"2018-05-14T00:02:33","date_gmt":"2018-05-13T22:02:33","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7368"},"modified":"2018-05-14T18:42:20","modified_gmt":"2018-05-14T16:42:20","slug":"mroczne-oblicze-prokofiewa","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/05\/14\/mroczne-oblicze-prokofiewa\/","title":{"rendered":"Mroczne oblicze Prokofiewa"},"content":{"rendered":"<p><em>Marsz<\/em> z <em>Mi\u0142o\u015bci do trzech pomara\u0144czy<\/em>, <em>Symfonia klasyczna<\/em>, <em>Romeo i Julia<\/em>&#8230; je\u015bli znamy tylko te utwory, to tak jakby\u015bmy nie znali Prokofiewa.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Kompozytor nie doczeka\u0142 si\u0119 premiery <em>Ognistego anio\u0142a<\/em> za \u017cycia. Najpierw d\u0142ugo nad t\u0105 oper\u0105 pracowa\u0142, p\u00f3\u017aniej by\u0142a odrzucana, w ZSRR oczywi\u015bcie jej &#8222;religiancka&#8221; tematyka j\u0105 dyskwalifikowa\u0142a. I dzi\u015b rzadko si\u0119 j\u0105 wykonuje &#8211; jest piekielnie trudna, a s\u0142owo piekielnie jest tu adekwatne. Bo to piekielna opera. Nie wiadomo, czy ognisty anio\u0142, kt\u00f3ry ukazywa\u0142 si\u0119 g\u0142\u00f3wnej bohaterce Renacie, nie jest aby diab\u0142em. Piek\u0142o zgotowa\u0142a za to kochaj\u0105cemu j\u0105 Ruprechtowi, daj\u0105c przed nim koncerty histerii i pomiataj\u0105c nim, ka\u017c\u0105c mu zabi\u0107 niewiernego kochanka, by odwo\u0142a\u0107 rozkaz, kiedy ju\u017c pojedynek zosta\u0142 wyznaczony. Itd. itp., a to wszystko trzeba odegra\u0107 i za\u015bpiewa\u0107. Nie ma lito\u015bci dla solist\u00f3w. Obci\u0105\u017caj\u0105ce to jest nie tylko dla techniki, ale i psychiki. W licznych wywiadach re\u017cyser spektaklu, Mariusz Treli\u0144ski, m\u00f3wi o z\u0142ej sile tej muzyki.<\/p>\n<p>Z\u0142a si\u0142a to mo\u017ce nie jest najlepsze okre\u015blenie, raczej intensywne, mroczne emocje, obsesyjno\u015b\u0107, transowo\u015b\u0107 &#8211; one targaj\u0105 t\u0105 muzyk\u0105 tak jak bohaterami. Pi\u0119knie powiedzia\u0142 po spektaklu dyrygent Kazushi Ono, \u017ce ca\u0142y spektakl jest jakby nieustaj\u0105cym crescendem, a\u017c do samego ko\u0144ca. I tak w\u0142a\u015bnie go poprowadzi\u0142. To genialny muzyk. Orkiestry chyba jeszcze nigdy nie s\u0142ysza\u0142am tak graj\u0105cej. To ten sam dyrygent, kt\u00f3ry prowadzi\u0142 premier\u0119 <em>Kr\u00f3la Rogera<\/em> w Pary\u017cu w re\u017cyserii Warlikowskiego, i w\u00f3wczas tak\u017ce to, co brzmia\u0142o z kana\u0142u, rekompensowa\u0142o wszystkie idiotyzmy tej realizacji. Dzisiejszy spektakl nie by\u0142 a\u017c tak tragiczny, ale te\u017c jego pstrokacizna mi przeszkadza\u0142a &#8211; ile razy mo\u017cna dzieli\u0107 scen\u0119 a la Katie Mitchell, i to zaraz po jej w\u0142asnej realizacji na tej samej scenie. Drugi raz zreszt\u0105 Treli\u0144ski dokonuje podobnego zabiegu na scenie &#8211; po raz pierwszy by\u0142o to w <em>Tristanie i Izoldzie<\/em>. To ju\u017c nudne. Ile mog\u0105 si\u0119 kobiety u niego ci\u0105\u0107 po nadgarstkach, ile jeszcze mo\u017ce pokaza\u0107 si\u0119 neon\u00f3w czy bia\u0142ych milcz\u0105cych postaci?<\/p>\n<p>Jeszcze taka specyfika tego wystawienia: dramatur\u017cka Ma\u0142gorzata Sikorska-Miszczuk wymy\u015bli\u0142a, \u017ce w IV akcie Renata podcina sobie \u017cy\u0142y tym razem ze skutkiem ostatecznym. Pomijaj\u0105c r\u00f3\u017cne fiki-miki, kt\u00f3re pojawiaj\u0105cy si\u0119 w tym akcie Mefistofeles robi ze znikaj\u0105cym i zn\u00f3w zjawiaj\u0105cym si\u0119 cia\u0142em, konsekwencja tego jest taka, \u017ce akt pi\u0105ty, klasztorny, jest retrospekcj\u0105. Je\u015bli wcze\u015bniej nie przeczyta si\u0119 programu, to mo\u017cna si\u0119 zdziwi\u0107, dlaczego martwa Renata nagle znajduje si\u0119 w klasztorze, a w\u0142a\u015bciwie, jak si\u0119 okazuje, w internacie. A je\u015bli si\u0119 to ju\u017c wie, to dziwi to troch\u0119, bo skoro bohaterka ju\u017c umar\u0142a, to po co retrospekcja i dlaczego to ona ma by\u0107 puent\u0105 dzie\u0142a. Wszystko przez to, \u017ce re\u017cyser nie chcia\u0142, \u017ceby by\u0142o tak jak w <em>Matce Joannie od Anio\u0142\u00f3w<\/em>, cho\u0107 to podobie\u0144stwo historii ma \u017ar\u00f3d\u0142o w faktach historycznych. Bunt mniszek przeciwko Inkwizytorowi jest przejmuj\u0105co w muzyce oddany. Tyle \u017ce realizatorzy wymy\u015blili jeszcze jedn\u0105 atrakcj\u0119: oto w\u0142a\u015bnie ten Inkwizytor ma by\u0107 jeszcze jednym wcieleniem owego anio\u0142a czy te\u017c spotkanego w przysz\u0142o\u015bci Henryka, w tym wcieleniu niby jako\u015b krzywdz\u0105cym czy odrzucaj\u0105cym Renat\u0119. Czym jest fina\u0142owe wys\u0142anie bohaterki na stos, nie bardzo w tym kontek\u015bcie wiadomo. Ale to drobiazg.<\/p>\n<p>Najwa\u017cniejsza jest tu jednak muzyka. Po przerwie stara\u0142am si\u0119 mniej gapi\u0107 si\u0119 na scen\u0119 i raczej s\u0142ucha\u0107, i zrobi\u0142o mi to bardzo dobrze na odbi\u00f3r. Polecam. Cho\u0107 niestety Kazushi Ono ju\u017c nie poprowadzi pozosta\u0142ych czterech spektakli. Przejmie je Bassem Akiki, mo\u017ce uda mu si\u0119 zachowa\u0107 poziom. W lipcu spektakl jedzie na festiwal do Aix-en-Provence.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Marsz z Mi\u0142o\u015bci do trzech pomara\u0144czy, Symfonia klasyczna, Romeo i Julia&#8230; je\u015bli znamy tylko te utwory, to tak jakby\u015bmy nie znali Prokofiewa.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7368"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7368"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7368\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7375,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7368\/revisions\/7375"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7368"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7368"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7368"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}