
{"id":741,"date":"2011-04-18T11:22:24","date_gmt":"2011-04-18T09:22:24","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=741"},"modified":"2011-04-18T11:22:24","modified_gmt":"2011-04-18T09:22:24","slug":"ogien-z-czerwonych-latarni","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2011\/04\/18\/ogien-z-czerwonych-latarni\/","title":{"rendered":"Ogie\u0144 z czerwonych latarni"},"content":{"rendered":"<p>No c\u00f3\u017c, tym razem musz\u0119 powybrzydza\u0107. Przede wszystkim na inscenizacj\u0119, i\u00a0nie jestem w swoim pogl\u0105dzie odosobniona. Po zako\u0144czeniu spektaklu <em>Walkirii<\/em> jeszcze przed oklaskami rozleg\u0142o si\u0119 dono\u015bne buczenie, a gdy po hucznie oklaskiwanych solistach, orkiestrze i dyrygencie wyszed\u0142 na scen\u0119 re\u017cyser Guy Cassiers ze wsp\u00f3\u0142pracownikami (sam wsp\u00f3\u0142tworzy\u0142 te\u017c scenografi\u0119), sala podzieli\u0142a si\u0119: cz\u0119\u015b\u0107 bucza\u0142a g\u0142o\u015bno, cz\u0119\u015b\u0107 krzycza\u0142a \u201ebrawo\u201d. Ja nie bucza\u0142am, ale w gruncie rzeczy raczej do tej reakcji bym si\u0119 do\u0142\u0105czy\u0142a.<\/p>\n<p>Ja wiem, \u017ce trudno jest dzi\u015b re\u017cyserowa\u0107 Wagnera, bo wszystko ju\u017c by\u0142o. Jednak zawsze mo\u017cna zrobi\u0107 co\u015b sp\u00f3jnego, z sensem, a tej realizacji najwi\u0119kszym grzechem by\u0142a jaka\u015b totalna bez\u0142adno\u015b\u0107. W I akcie, przed domem Hundinga, t\u0142o stanowi\u0142a jaka\u015b powierzchnia plastikowa z otwieranym panelem po\u015brodku, na kt\u00f3rym wy\u015bwietla\u0142o si\u0119 wn\u0119trze z kominkiem (?!). W II akcie, w scenie z Wotanem, w tle stoi jaka\u015b dziwna kompozycja stworzona z koni staj\u0105cych d\u0119ba (aluzje do cwa\u0142uj\u0105cych walkirii? &#8211; ale przecie\u017c to jeszcze nie wtedy), a sam Wotan siedzi na jakim\u015b postumencie z umieszczon\u0105 na kiju ogromn\u0105 kul\u0105 (ba\u0144k\u0105 mydlan\u0105?), kr\u0119c\u0105c\u0105 si\u0119 wci\u0105\u017c tak, \u017ce mo\u017cna dosta\u0107 zawrotu g\u0142owy; wszystko sk\u0105pane w przera\u017aliwie zielonym \u015bwietle i okraszone jeszcze jakimi\u015b projekcjami. Stosunkowo ma\u0142o kontrowersyjny jest las, kt\u00f3ry pojawia si\u0119 potem \u2013 bia\u0142e kije opuszczaj\u0105ce si\u0119 w d\u00f3\u0142, tak\u017ce o\u015bwietlone na zielono.<\/p>\n<p>Fina\u0142owy akt bije wszelkie rekordy. Najpierw, na cwa\u0142 walkirii, projekcja jedna \u2013 zn\u00f3w konie staj\u0105ce d\u0119ba, projekcja druga \u2013 p\u00f3\u0142nagi kr\u0105g obojnaczych postaci, wreszcie jakie\u015b p\u00f3\u0142nagie sylwetki kr\u0119c\u0105ce si\u0119 w tle sceny ka\u017cda sobie. Walkirie cwa\u0142uj\u0105 na scen\u0119 do\u015b\u0107 powolnym krokiem, a tu czekaj\u0105 na nie sterty nier\u00f3wno u\u0142o\u017conych p\u0142yt chodnikowych (?!). W \u015brodku aktu opadaj\u0105 w d\u00f3\u0142 czerwone \u015bwiec\u0105ce sznury i ju\u017c zastanawiamy si\u0119, jak to b\u0119dzie z fina\u0142owym ogniem, kt\u00f3ry Wotan roznieca wok\u00f3\u0142 \u015bpi\u0105cej Brunhildy. Nie zgadniecie! Z g\u00f3ry spuszcza si\u0119 kilkana\u015bcie czerwonych, za przeproszeniem burdelowych lampek, z kt\u00f3rych co\u015b si\u0119 dymi i jednocze\u015bnie kapie na biedn\u0105 dziewoj\u0119 (ta tymczasem wje\u017cd\u017ca ponad scen\u0119 na czym\u015b w rodzaju katafalku).<\/p>\n<p>No i co? Tez pewnie by\u015bcie zabuczeli.<\/p>\n<p>Strona muzyczna przynios\u0142a, jak nietrudno si\u0119 domy\u015bli\u0107, du\u017co wi\u0119cej satysfakcji, bo w ko\u0144cu ma\u0142o kto tak jak Barenboim rozumie Wagnera. Takiej burzy, jaka zabrzmia\u0142a we wst\u0119pie, nie s\u0142ysza\u0142am nigdy przedtem. Ale potem bywa\u0142o r\u00f3\u017cnie i nawet zdarzy\u0142 si\u0119 swojski kiks w waltorni. No, ale daj Bo\u017ce zdrowie \u2013 to jednak by\u0142 prawdziwy Wagner.<\/p>\n<p>Soli\u015bci \u2013 tu \u015bwietna Zyglinda (Anja Kampe \u2013 jak dobrze p\u00f3jdzie, us\u0142yszymy j\u0105 w Warszawie za rok), Zygmund (Simon O&#8217;Neill) i Hunding (Michai\u0142 Petrenko). Rosja by\u0142a reprezentowana te\u017c godnie przez Jekatierin\u0119 Gubanow\u0105 (Fricka). Rene Pape (Wotan) we wspania\u0142ej formie (tylko nie wiedzie\u0107 czemu za spraw\u0105 re\u017cysera chodzi\u0142 z tzw. limem podbitym). Bardziej mnie denerwowa\u0142a Brunhilda \u2013 Irene Theorin: gdy \u015bpiewa\u0142a piano, by\u0142o \u0142adnie, ale ledwie troch\u0119 bardziej naciska\u0142a, wibrowa\u0142a nieprzytomnie; tego nie lubi\u0119.<\/p>\n<p>No, ale pi\u0119\u0107 godzin zlecia\u0142o. Cho\u0107 tym razem, jak dla mnie, z troch\u0119 wi\u0119kszym trudem. W grudniu ta realizacja mia\u0142a premier\u0119 w La Scali; trzeba by sprawdzi\u0107, jak j\u0105 przyj\u0119to.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>No c\u00f3\u017c, tym razem musz\u0119 powybrzydza\u0107. Przede wszystkim na inscenizacj\u0119, i\u00a0nie jestem w swoim pogl\u0105dzie odosobniona. Po zako\u0144czeniu spektaklu Walkirii jeszcze przed oklaskami rozleg\u0142o si\u0119 dono\u015bne buczenie, a gdy po hucznie oklaskiwanych solistach, orkiestrze i dyrygencie wyszed\u0142 na scen\u0119 re\u017cyser Guy Cassiers ze wsp\u00f3\u0142pracownikami (sam wsp\u00f3\u0142tworzy\u0142 te\u017c scenografi\u0119), sala podzieli\u0142a si\u0119: cz\u0119\u015b\u0107 bucza\u0142a g\u0142o\u015bno, cz\u0119\u015b\u0107 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/741"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=741"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/741\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":742,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/741\/revisions\/742"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=741"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=741"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=741"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}