
{"id":7463,"date":"2018-06-09T00:58:01","date_gmt":"2018-06-08T22:58:01","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7463"},"modified":"2018-06-09T00:58:01","modified_gmt":"2018-06-08T22:58:01","slug":"mile-zakonczenie-sezonu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/06\/09\/mile-zakonczenie-sezonu\/","title":{"rendered":"Mi\u0142e zako\u0144czenie sezonu"},"content":{"rendered":"<p>&#8230;i zaakcentowanie roku Leonarda Bernsteina. Ca\u0142y <em>Kandyd<\/em> na scenie Filharmonii Narodowej &#8211; zlecia\u0142y ponad trzy godziny, ale w og\u00f3le nie odnios\u0142o si\u0119 tego wra\u017cenia.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Sam spektakl jest kr\u00f3tszy oczywi\u015bcie, ale trzeba doliczy\u0107 przerw\u0119 oraz wst\u0119pne &#8222;mowy tronowe&#8221; &#8211; zawsze na zako\u0144czenie sezonu dyrekcja FN wr\u0119cza statuetki sponsorom. No i po\u017cegnali\u015bmy paru muzyk\u00f3w odchodz\u0105cych na emerytur\u0119, w tym zas\u0142u\u017conego koncertmistrza Piotra Cegielskiego.<\/p>\n<p>Czym jest w\u0142a\u015bciwie <em>Kandyd<\/em>, jak\u0105 form\u0105? Kompozytor okre\u015bla\u0142 j\u0105 s\u0142owem &#8222;operetta&#8221;, czyli operetka. Podkre\u015bla\u0142, \u017ce nie jest to musical &#8211; a musicale przecie\u017c te\u017c pisa\u0142. Fakt, niekt\u00f3re formy s\u0105 tu wyra\u017anym nawi\u0105zaniem do operetkowych, w tym taneczne, np. walce. Tak\u017ce koloraturki, prze\u015bmiewcze dialogi i duety. S\u0105 jednak i romantyczne fragmenty (w tym zako\u0144czenie), kt\u00f3re przypominaj\u0105&#8230; co? Mo\u017ce muzyk\u0119 filmow\u0105?<\/p>\n<p>Tekst wywodzi si\u0119 ze znanej powiastki filozoficznej Woltera, ale jest rozbudowany o wtr\u0119ty kilkorga innych autor\u00f3w, w tym samego kompozytora. Pe\u0142enjest\u00a0 zjadliwych aluzji i antyko\u015bcielnych akcent\u00f3w, nawi\u0105zuj\u0105cy tym samym do panuj\u0105cego w czasie powstawania dzie\u0142a Bernsteina maccarthyzmu. Bernstein pozwoli\u0142 sobie nawet na w\u0142\u0105czenie elementu osobistego: jedna z bohaterek, Stara Dama, \u015bpiewa, \u017ce pochodzi z R\u00f3wnego na Wo\u0142yniu &#8211; narrator natychmiast wyja\u015bnia, \u017ce o tym mie\u015bcie nie ma mowy u Woltera, ale pochodzi\u0142 z niego ojciec kompozytora.<\/p>\n<p>Wykonanie w FN z udzia\u0142em solist\u00f3w, ch\u00f3ru i orkiestry filharmonii pod batut\u0105 Jacka Kaspszyka by\u0142o co prawda koncertowe, ale soli\u015bci w\u0142\u0105czyli do\u0144 elementy aktorskie (w tym nawet par\u0119 rekwizyt\u00f3w) i co wi\u0119cej \u015bwietnie si\u0119 tym bawili. Nawet siedz\u0105c i czekaj\u0105c na swoj\u0105 kolejk\u0119 ilustrowali akcj\u0119 odpowiedni\u0105 mimik\u0105. Obsada by\u0142a znakomicie dobrana. W roli tytu\u0142owej wyst\u0105pi\u0142 Amerykanin Michael Slattery, kt\u00f3rego miny, zachwycone, zaskoczone, zbola\u0142e, by\u0142y po prostu rozbrajaj\u0105ce. Rej wodzi\u0142y dwie panie: w roli Kunegundy przeurocza Aleksandra Kubas-Kruk, w roli Starej Damy sama Anne Sofie von Otter, przezabawna i r\u00f3wnie\u017c pe\u0142na wdzi\u0119ku. Ich duet <em>We Are Woman <\/em>by\u0142 klas\u0105 dla siebie. Rozkoszne charakterystyczne role Panglossa i Marcina \u015bpiewa\u0142 chropawym g\u0142osem Graham T. Valentine. Mo\u017cna by jeszcze d\u0142ugo wymienia\u0107 (by\u0142a te\u017c np. Natalia Kawa\u0142ek i szkoda, \u017ce mia\u0142a tak ma\u0142o do \u015bpiewania); zn\u00f3w da\u0142a si\u0119 pozna\u0107 grupa \u015bpiewak\u00f3w b\u0119d\u0105cych na co dzie\u0144 cz\u0142onkami Ch\u00f3ru FN &#8211; szkoda, \u017ce cz\u0119\u015bciej si\u0119 ich nie ogl\u0105da jako solist\u00f3w. Jacek Kaspszyk prowadzi\u0142 ca\u0142o\u015b\u0107 energicznie, z niezb\u0119dnym tu poczuciem humoru.<\/p>\n<p>W sumie jednak, cho\u0107 to tak wspania\u0142a zabawa, nie jest to tak weso\u0142e dzie\u0142o. Jak u Woltera, wypunktowane jest tu bankructwo filozofii optymizmu, wyznawane przez Kandyda na pocz\u0105tku. Po wszystkich przygodach, wzlotach i upadkach bohater dochodzi do stwierdzenia, \u017ce \u015bwiat nie jest ani z\u0142y, ani dobry, i trzeba po prostu uprawia\u0107 sw\u00f3j ogr\u00f3dek. Czyli, m\u00f3wi\u0105c s\u0142owami nam dobrze znanymi sk\u0105din\u0105d: r\u00f3bmy swoje. Co b\u0119dzie, to b\u0119dzie. Na razie b\u0119dzie nast\u0119pny sezon: bileterzy wr\u0119czali wychodz\u0105cym po koncercie program abonamentowy. Troch\u0119 ciekawych rzeczy si\u0119 zapowiada.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8230;i zaakcentowanie roku Leonarda Bernsteina. Ca\u0142y Kandyd na scenie Filharmonii Narodowej &#8211; zlecia\u0142y ponad trzy godziny, ale w og\u00f3le nie odnios\u0142o si\u0119 tego wra\u017cenia.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7463"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7463"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7463\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7464,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7463\/revisions\/7464"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7463"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7463"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7463"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}