
{"id":7472,"date":"2018-06-12T01:33:02","date_gmt":"2018-06-11T23:33:02","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7472"},"modified":"2018-06-12T01:35:29","modified_gmt":"2018-06-11T23:35:29","slug":"clubbing-z-presslerem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/06\/12\/clubbing-z-presslerem\/","title":{"rendered":"Clubbing z Presslerem"},"content":{"rendered":"<p>Deutsche Grammophon obchodzi w tym roku 120-lecie. W\u0142a\u015bnie og\u0142osi\u0142a w Berlinie program obchod\u00f3w &#8211; mo\u017cna o nim troch\u0119 przeczyta\u0107 <a href=\"https:\/\/www.deutschegrammophon.com\/en\/artist\/\">tutaj<\/a>. Ja napisz\u0119 na ten temat wi\u0119cej na papierze, ale teraz o wydarzeniu, kt\u00f3rego w\u0142a\u015bnie by\u0142am \u015bwiadkiem.<\/p>\n<p><!--more-->Po uroczystym og\u0142oszeniu tych\u017ce obchod\u00f3w wieczorem odby\u0142a si\u0119 kolejna impreza z cyklu Yellow Lounge. To jedyny w swoim rodzaju pomys\u0142 na spopularyzowanie muzyki powa\u017cnej w\u015br\u00f3d m\u0142odej publiczno\u015bci. Koncerty takie odbywaj\u0105 si\u0119 od kilkunastu lat: zacz\u0119\u0142y si\u0119 w\u0142a\u015bnie w Berlinie, teraz zdarzaj\u0105 si\u0119 w r\u00f3\u017cnych miejscach na \u015bwiecie; z okazji ekspansji Deutsche Grammophon na Daleki Wsch\u00f3d szykuj\u0105 si\u0119 r\u00f3wnie\u017c w tych rejonach.<\/p>\n<p>Polega to na wprowadzeniu klasyki do przestrzeni klubowych, z ich estetyk\u0105 i wymaganiami. Tak wi\u0119c wyst\u0119p poszczeg\u00f3lnego muzyka musi by\u0107 do\u015b\u0107 kr\u00f3tki, trwa\u0107 niewiele wi\u0119cej ni\u017c p\u00f3\u0142 godziny. Publiczno\u015b\u0107 &#8211; oczywi\u015bcie w wi\u0119kszo\u015bci m\u0142oda, starszej by\u0142oby trudniej &#8211; s\u0142ucha na stoj\u0105co. Wyst\u0119powi towarzyszy warstwa wizualna stworzona przez VJ-a, bazuj\u0105cego na przekazie z kamer. Oczywi\u015bcie jak to w klubie jest bar, mo\u017cna si\u0119 napi\u0107 itp. Co wyr\u00f3\u017cnia tak\u0105 imprez\u0119 od innych klubowych, to to, \u017ce publiczno\u015b\u0107 na czas wyst\u0119pu solisty zachowuje si\u0119 niemal jak w filharmonii &#8211; milknie i w wielkim skupieniu s\u0142ucha.<\/p>\n<p>Tym razem, z okazji og\u0142oszenia programu jubileuszu firmy, bohaterami byli: najstarszy muzyk zwi\u0105zany z DG oraz najm\u0142odszy. Najstarszym jest pianista Menahem Pressler, lat 94; najm\u0142odszym &#8211; skrzypek Daniel Lozakovich, lat 17 (kontrakt podpisa\u0142 2 lata temu). Obu z nich p\u0142yty w\u0142a\u015bnie wysz\u0142y: <em>Clair de lune<\/em> Presslera, na kt\u00f3rej znajduj\u0105 si\u0119 utwory Debussy&#8217;ego,\u00a0Faur\u00e9go i Ravela, ukaza\u0142a si\u0119 ju\u017c par\u0119 miesi\u0119cy temu; utwory Bacha w wykonaniu Lozakovicha, jego debiut &#8211; to nowo\u015b\u0107 dos\u0142ownie z tych dni.<\/p>\n<p>Wyst\u0119p Presslera, podobnie jak ta jego p\u0142yta, by\u0142 wzruszaj\u0105cy. Tw\u00f3rca Beaux Arts Trio, kt\u00f3ry przez lata by\u0142 s\u0142odkim tyranem dla swoich wsp\u00f3\u0142pracownik\u00f3w, teraz dzia\u0142a na w\u0142asne konto, solo. Ale ledwie si\u0119 rusza; wprowadzi\u0142a go na scen\u0119 jego przyjaci\u00f3\u0142ka i agentka Annabelle Weidenfeld (to ta sama, dla kt\u00f3rej Rubinstein pod koniec \u017cycia rzuci\u0142 \u017con\u0119; potem wysz\u0142a za m\u0105\u017c za r\u00f3wnie\u017c starszego o \u0107wier\u0107 wieku lorda George&#8217;a Weidenfelda, cenionego brytyjskiego wydawc\u0119, kt\u00f3ry zmar\u0142 dwa lata temu). To jej Pressler zadedykowa\u0142 najnowsz\u0105 p\u0142yt\u0119, i jej te\u017c po\u015bwi\u0119ci\u0142 kilka s\u0142\u00f3w w swojej przemowie wyg\u0142oszonej po zagranym programie, przed bisem. M\u00f3wi\u0142 o niej jako o mi\u0142o\u015bci swojego \u017cycia, cho\u0107 i on, podobnie jak Rubinstein, ma za sob\u0105 kilka dekad ma\u0142\u017ce\u0144stwa (tyle \u017ce jego \u017cona zmar\u0142a cztery lata temu). C\u00f3\u017c, s\u0105 sobie nawzajem potrzebni i to dobrze. Pomijaj\u0105c sprawy osobiste, wyst\u0119p Presslera wzrusza\u0142, poniewa\u017c mimo \u017ce ju\u017c z coraz wi\u0119kszym trudem rusza palcami i trafia w klawisze (a czasem upraszcza akordy, \u017ceby by\u0142o mu wygodniej gra\u0107), to wci\u0105\u017c s\u0142ysza\u0142o si\u0119, \u017ce to artysta, kt\u00f3ry wie, o co chodzi, zna wag\u0119 i znaczenie ka\u017cdej nuty. Zagra\u0142 kilka utwor\u00f3w Debussy&#8217;ego, kt\u00f3re s\u0105 r\u00f3wnie\u017c na p\u0142ycie: preludia <em>Dziewczyna o w\u0142osach jak len<\/em> i Z<em>atopiona katedra<\/em>, a ponadto <em>R\u00eaverie<\/em>, <em>Le plus que lente<\/em> i <em>Clair de lune<\/em>. Ow\u0105 przemow\u0119 zako\u0144czy\u0142 &#8211; poza pochwa\u0142\u0105 wspania\u0142ej publiczno\u015bci &#8211; zapowiedzi\u0105 bisu: <em>Nokturnu cis-moll<\/em> op. posth. Chopina. Przedstawi\u0142 kompozytora jako jedynego, kt\u00f3ry potrafi\u0142 sprawi\u0107, \u017ceby fortepian \u015bpiewa\u0142. Ca\u0142y wyst\u0119p zosta\u0142 przyj\u0119ty z entuzjazmem.<\/p>\n<p>Po przerwie na klubowe pogwarki i popitki pojawi\u0142 si\u0119 Daniel Lozakovich. Jego program r\u00f3wnie\u017c zawiera\u0142 elementy z p\u0142yty: <em>Allemande,<\/em> <em>Courante<\/em> i <em>Sarabande<\/em> z <em>II Partity d-moll<\/em> Bacha. Gra j\u0105 bardzo \u0142adnie, po prostu, naturalnie, bez pretensji. Pomi\u0119dzy nie wstawi\u0142 utw\u00f3r wirtuozowski &#8211; <em>Paganiniana<\/em> Nathana Milsteina, kt\u00f3ry jednak podoba\u0142 mi si\u0119 mniej. Bis\u00f3w nie by\u0142o. Szkoda, \u017ce m\u0142odemu arty\u015bcie nie przysz\u0142o do g\u0142owy jako\u015b skwitowa\u0107 fakt, \u017ce Menahem Pressler zosta\u0142 na jego wyst\u0119pie&#8230; Wypada\u0142oby po prostu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Deutsche Grammophon obchodzi w tym roku 120-lecie. W\u0142a\u015bnie og\u0142osi\u0142a w Berlinie program obchod\u00f3w &#8211; mo\u017cna o nim troch\u0119 przeczyta\u0107 tutaj. Ja napisz\u0119 na ten temat wi\u0119cej na papierze, ale teraz o wydarzeniu, kt\u00f3rego w\u0142a\u015bnie by\u0142am \u015bwiadkiem.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7472"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7472"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7472\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7474,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7472\/revisions\/7474"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7472"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7472"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7472"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}