
{"id":7567,"date":"2018-07-11T00:20:24","date_gmt":"2018-07-10T22:20:24","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7567"},"modified":"2018-07-11T00:20:24","modified_gmt":"2018-07-10T22:20:24","slug":"grymasy-selima","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/07\/11\/grymasy-selima\/","title":{"rendered":"Grymasy Selima"},"content":{"rendered":"<p>Nie mog\u0142am by\u0107 na premierze, uzupe\u0142ni\u0142am wi\u0119c zaleg\u0142o\u015b\u0107 wybieraj\u0105c si\u0119 na <em>Uprowadzenie z seraju<\/em> w Warszawskiej Operze Kameralnej. Znaj\u0105c par\u0119 poprzednich produkcji Jurija Aleksandrowa nawet bardzo si\u0119 nie zdziwi\u0142am.<\/p>\n<p><!--more-->Obie dawne jego produkcje ogl\u0105da\u0142am we Wroc\u0142awiu: by\u0142 to pami\u0119tny<a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2007\/10\/22\/borys-na-dworcu\/\"> &#8222;Borys na dworcu&#8221;<\/a> w Hali Stulecia oraz, ju\u017c w budynku opery. <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2015\/02\/08\/podobno-to-byl-sen-tatiany\/\">&#8222;sen Tatiany&#8221;<\/a>. Tym razem wi\u0119c pierwszy raz widzia\u0142am w jego realizacji spektakl nierosyjski, ale w\u0142a\u015bciwie to wszystko jedno &#8211; r\u00f3wnie nonszalancki ma on stosunek do wszystkiego.<\/p>\n<p>S\u0142ysza\u0142am zachwyty, \u017ce taki barwny spektakl. \u017ce scenograf Pawe\u0142 Dobrzycki pojecha\u0142 za materia\u0142ami na kostiumy a\u017c do Stambu\u0142u &#8211; i ta warstwa rzeczywi\u015bcie robi wra\u017cenie, tyle \u017ce na malutkiej scenie WOK robi si\u0119 tak pstro, \u017ce oczy bol\u0105. I taki sam ha\u0142as jest w interpretacji. Ju\u017c na pierwszych taktach uwertury s\u0142ycha\u0107 nader dono\u015bne \u015bmiechy, kurtyna si\u0119 podnosi i wida\u0107 tancerzy we wschodnich strojach. Pojawia si\u0119 pan w peruce, przyprowadza synka i c\u00f3reczk\u0119, wi\u0119c wydaje si\u0119, \u017ce ten ma\u0142y to ma by\u0107 Wolfgang, a on sam &#8211; to Leopold. Jednak p\u00f3\u017aniej wychodzi na to, \u017ce to jednak sam autor tej opery. Ten w\u0105tek jeszcze si\u0119 w paru chwilach przewija, ale nie jest on tu w\u0142a\u015bciwie istotny. Co\u015b innego jest tu najbardziej uderzaj\u0105ce.<\/p>\n<p>Oczywi\u015bcie, \u017ce Mozart pisa\u0142 to dzie\u0142o jako komedi\u0119, ca\u0142a turecczyzna jest u niego umowna, a Osmin, totumfacki baszy Selima, jest postaci\u0105 zdecydowanie karykaturaln\u0105. Ale Aleksandrow rozci\u0105gn\u0105\u0142 t\u0119 karykaturalno\u015b\u0107 na ca\u0142y \u015bwiat seraju &#8211; pl\u0105saj\u0105ce hurysy (blondynki zreszt\u0105 w turkusowych strojach), s\u0142u\u017c\u0105cy w wielkich czapach, kt\u00f3rzy od czasu do czasu s\u0142u\u017c\u0105 Selimowi za sto\u0142ki, a przede wszystkim sam Selim, kt\u00f3ry jest rol\u0105 m\u00f3wion\u0105 i zwykle jest przedstawiany jako posta\u0107 szlachetna, a jednocze\u015bnie przystojniak, na kt\u00f3rego Konstancja w innych okoliczno\u015bciach mo\u017ce by i polecia\u0142a. (Pami\u0119tam w jednej z dawnych realizacji np. Leszka Teleszy\u0144skiego, troch\u0119 zreszt\u0105 sztywnego.) W finale zreszt\u0105 okazuje si\u0119 szlachetniejszy od ojca Belmonta. W tym spektaklu rol\u0119 t\u0119 gra Piotr Pieron, kt\u00f3ry owszem, aktorsko jest bardzo wyrazisty (a jeszcze lepiej \u015bpiewa &#8211; szkoda, \u017ce w tym celu nie zosta\u0142 wykorzystany), jednak tu ta wyrazisto\u015b\u0107 jest ju\u017c przesadnie groteskowa. Te miny, te u\u015bmieszki, takie zachowania \u0142askawego tyrana, a zarazem kacyka z europejskich wyobra\u017ce\u0144 &#8211; a ju\u017c zw\u0142aszcza to, co wyrabia na koniec&#8230; Aleksandrow wprowadzi\u0142 posta\u0107 dyplomaty, kt\u00f3ry dyktuje mu post\u0119powanie, i wedle jego pomys\u0142u to w\u0142a\u015bnie \u00f3w dyplomata wymy\u015bli\u0142 uwolnienie je\u0144c\u00f3w, za co zreszt\u0105 zostaje upokorzony.<\/p>\n<p>Muzycznie jest w miar\u0119 porz\u0105dnie, Marcin Sompoli\u0144ski czuje Mozarta, MACV si\u0119 sprawia. G\u0142osowo &#8211; r\u00f3\u017cnie. Joanna Moskowicz wyrabia wszystkie koloratury Konstancji, cho\u0107 chwilami brakuje im blasku. Aleksander Kunach jako Belmonte nie radzi sobie z jednym bardzo trudnym pasa\u017cem, ale poza tym szczeg\u00f3\u0142em jest nie\u017ale. Biond\u0105 jest Patrycja Hojarska, a Pedrillem Bartosz Nowak &#8211; oboje m\u0142odzi i nie ca\u0142kiem jeszcze g\u0142osowo wyrobieni, cho\u0107 z danymi; nadrabiaj\u0105 aktorstwem. Przyzwoitym Osminem jest Robert Ulatowski.<\/p>\n<p>Og\u00f3lnie jednak ogl\u0105da\u0142am ten spektakl z pewnym niesmakiem z powodu spi\u0119trzonych stereotyp\u00f3w, doprowadzonych do absurdu (publiczno\u015b\u0107 \u015bwietnie si\u0119 bawi, ja jako\u015b nie), ale wspomn\u0119 jeszcze absurd najwi\u0119kszy, przy kt\u00f3rym szcz\u0119ka mi opad\u0142a z hukiem. Ot\u00f3\u017c w arii w II akcie, kiedy Belmonte zostaje sam, przyprowadza zza kulis&#8230; ortodoksyjnego \u017byda w kapeluszu i z pejsami, ka\u017c\u0105c mu gra\u0107 na skrzypcach &#8222;co\u015b z Mozarta&#8221;. O co chodzi\u0142o tym razem? Tylko Aleksandrow wie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie mog\u0142am by\u0107 na premierze, uzupe\u0142ni\u0142am wi\u0119c zaleg\u0142o\u015b\u0107 wybieraj\u0105c si\u0119 na Uprowadzenie z seraju w Warszawskiej Operze Kameralnej. Znaj\u0105c par\u0119 poprzednich produkcji Jurija Aleksandrowa nawet bardzo si\u0119 nie zdziwi\u0142am.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7567"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7567"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7567\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7568,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7567\/revisions\/7568"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7567"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7567"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7567"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}