
{"id":7639,"date":"2018-07-30T01:19:28","date_gmt":"2018-07-29T23:19:28","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7639"},"modified":"2018-07-30T01:28:59","modified_gmt":"2018-07-29T23:28:59","slug":"elektryczny-lohengrin","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/07\/30\/elektryczny-lohengrin\/","title":{"rendered":"Elektryczny Lohengrin"},"content":{"rendered":"<p>To troch\u0119 spektakl-sk\u0142adanka: po drodze wymieniano re\u017cysera i wykonawc\u0119 g\u0142\u00f3wnej roli, pozostali scenografowie z poprzedniej koncepcji, powstawa\u0142y po drodze modyfikacje&#8230; ale wysz\u0142o estetycznie.<\/p>\n<p><!--more-->Re\u017cyser \u0142otewski Alvis Hermanis wycofa\u0142 si\u0119 dwa lata temu i zosta\u0142 zast\u0105piony przez Yuvala Sharona, tak wi\u0119c zamiast pierwszego \u0141otysza pojawi\u0142 si\u0119 pierwszy Amerykanin, i to o izraelskich korzeniach, wi\u0119c przy okazji po Barriem Koskym drugi \u017byd. Ale to akurat najmniej wa\u017cne. Wa\u017cniejsze, \u017ce ten interesuj\u0105cy, stosunkowo m\u0142ody (39) artysta nie m\u00f3g\u0142 w pe\u0142ni pokaza\u0107 swojej osobowo\u015bci, poniewa\u017c ju\u017c by\u0142a zam\u00f3wiona scenografia i kostiumy u znanego niemieckiego malarza Neo Raucha (kilka lat temu by\u0142a jego wystawa <a href=\"https:\/\/zacheta.art.pl\/pl\/wystawy\/neo-rauch\">w Zach\u0119cie<\/a>) i jego \u017cony Rosy Loy. Yuval Sharon sam interesuje si\u0119 szczeg\u00f3lnie oper\u0105 wsp\u00f3\u0142czesn\u0105, za\u0142o\u017cy\u0142 do swoich cel\u00f3w w\u0142asn\u0105 kompani\u0119 Theater Faction, a potem The Industry. Tu zosta\u0142 wrzucony w co\u015b, co nie by\u0142o jego, ale pr\u00f3bowa\u0142 przeforsowa\u0107 r\u00f3wnie\u017c swoje pomys\u0142y.<\/p>\n<p>Napisa\u0142 o nich w ksi\u0105\u017cce programowej (taki jest zwyczaj &#8211; w programie do <em>\u015apiewak\u00f3w norymberskich<\/em> by\u0142 r\u00f3wnie\u017c mocny tekst Kosky&#8217;ego). Z jednej strony jego interpretacja dekoracji Raucha i Loy, w kt\u00f3rej centrum stanowi tajemnicza trafostacja i motyw piorun\u00f3w &#8211; atrybutem Lohengrina jest r\u00f3wnie\u017c piorun (\u017caden \u0142ab\u0119d\u017a oczywi\u015bcie si\u0119 nie pojawia), co od razu stawia go w sytuacji nadprzyrodzonej &#8211; idzie w stron\u0119 lewicow\u0105, \u017ceby nie powiedzie\u0107 lewack\u0105. Ot\u00f3\u017c re\u017cyser przyr\u00f3wnuje Lohengrina do&#8230; Lenina, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 swemu krajowi elektryfikacj\u0119. Brabancja by\u0142a wedle niego krajem ciemnym, kt\u00f3ry nale\u017ca\u0142o o\u015bwieci\u0107, st\u0105d te motywy. Ponadto Lohengrin postuluje r\u00f3wno\u015b\u0107 wszystkich obywateli, tak\u017ce kobiet i m\u0119\u017cczyzn, po czym okazuje si\u0119, \u017ce we w\u0142asnym domu tego nie realizuje. Bo &#8211; to drugi klucz do re\u017cyserii Sharona &#8211; Elza nie chce mu si\u0119 podda\u0107, podczas gdy on tego wymaga. Chce zna\u0107 jego imi\u0119, bo prawdziwa, dojrza\u0142a mi\u0142o\u015b\u0107 nie mo\u017ce by\u0107 anonimowa. Tu pozytywn\u0105 rol\u0119 spe\u0142nia Ortrud, kt\u00f3ra przekonuje Elz\u0119 do takiego post\u0119powania z m\u0119\u017cem. Wygrywa wi\u0119c tu Elza, a przegrywa Lohengrin &#8211; Ortrud swoj\u0105 fina\u0142ow\u0105 przemow\u0105 sprawia tak\u017ce, \u017ce powraca odczarowany Gotfryd jako zielony ludzik, a Elza bynajmniej nie umiera, tylko staje u jego boku wraz z ocalon\u0105 od spalenia na stosie Ortrud\u0105. To zupe\u0142nie inna wizja ni\u017c w tradycyjnym rozumieniu libretta, gdzie Ortrud jest postaci\u0105 negatywn\u0105 i, co wi\u0119cej, podburza te\u017c swego m\u0119\u017ca hrabiego Telramunda, posta\u0107 tragiczn\u0105, kt\u00f3ra przyp\u0142aca to \u017cyciem&#8230;<\/p>\n<p>Przede wszystkim jednak rzuca si\u0119 w oczy malarsko\u015b\u0107 obrazu. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 dost\u0119pnych zdj\u0119\u0107 ze spektaklu jest przeniebieszczona, a recenzje r\u00f3wnie\u017c ow\u0105 niebiesko\u015b\u0107 podkre\u015blaj\u0105 &#8211; w rzeczywisto\u015bci, poza b\u0142\u0119kitn\u0105 wyk\u0142adzin\u0105 na scenie, dekoracje i kostiumy oscyluj\u0105 mi\u0119dzy kolorem stalowym, go\u0142\u0119bim i r\u00f3\u017cnymi odcieniami granatu. W \u015brodku akcji, podczas uczty zar\u0119czynowej, po raz pierwszy pojawiaj\u0105 si\u0119 elementy pomara\u0144czowe (przyp\u0142yw energii?), a sypialnia m\u0142odych ma\u0142\u017conk\u00f3w na ty\u0142ach przedziwnej trafostacji jest ju\u017c ca\u0142kiem pomara\u0144czowa. Elza w ostatniej scenie r\u00f3wnie\u017c jest ju\u017c w pomara\u0144czowej sukni. Kostiumy s\u0105 wystylizowane z grubsza na Rembrandta, jednym zupe\u0142nie niezrozumia\u0142ym dla mnie elementem s\u0105 wielkie owadzie skrzyd\u0142a, kt\u00f3re niekt\u00f3rzy z bohater\u00f3w maj\u0105 na plecach; damska wersja jest mniejsza i w nieco innym kszta\u0142cie. O co tu chodzi, nie domy\u015blam si\u0119. Natomiast pi\u0119kne s\u0105 dwa obrazy wy\u015bwietlane na kurtynie, przedstawiaj\u0105ce pejza\u017ce z wielkimi, ciemnymi chmurami &#8211; na pocz\u0105tku II aktu w scenie Ortrudy i Telramunda i w prologu ostatniej ods\u0142ony.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu o \u015bpiewakach. Mamy wi\u0119c dwa polskie debiuty w Bayreuth: Piotra Becza\u0142\u0119 w roli tytu\u0142owej i Tomasza Koniecznego jako Telramunda. Becza\u0142a jest bardzo efektowny, \u015bpiewa w lekkim w\u0142oskim stylu, co pasuje do tej roli, bo to jeszcze taki w\u0142oski (w \u015bpiewie) Wagner. Konieczny, kt\u00f3ry swego czasu grywa\u0142 t\u0119 rol\u0119 jako posta\u0107 tragiczn\u0105 i w rozterce, targan\u0105 nami\u0119tno\u015bciami, tu jest ustawiony jedynie jako intrygant z \u017c\u0105dz\u0105 w\u0142adzy (skoro Ortrud to posta\u0107 pozytywna&#8230;); troch\u0119 modyfikuje tu barw\u0119 g\u0142osu na bardziej p\u0142aski, co zreszt\u0105 dzi\u015b nie wywo\u0142a\u0142o dobrego wra\u017cenia na cz\u0119\u015bci publiczno\u015bci po lewej stronie, kt\u00f3ra niestety bucza\u0142a &#8211; ale dziwna to by\u0142a publiczno\u015b\u0107, bo wybuczany zosta\u0142 tak\u017ce znakomity ch\u00f3r. Ka\u017cdy z solist\u00f3w, mo\u017ce poza Henrykiem Ptasznikiem (Georg Zeppenfeld), mia\u0142 &#8211; w ka\u017cdym razie dzi\u015b &#8211; momenty, o kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o mie\u0107 pretensj\u0119. Anja Harteros zupe\u0142nie nieciekawie wypad\u0142a w pierwszych aktach i dopiero w trzecim pokaza\u0142a, \u017ce potrafi wi\u0119cej. Waltraud Meier wyst\u0105pi\u0142a w Bayreuth po 18 latach przerwy i nie da si\u0119 ukry\u0107, \u017ce to ju\u017c nie to, co kiedy\u015b (pami\u0119tam j\u0105 jeszcze jako genialn\u0105 Izold\u0119&#8230;), cho\u0107 klas\u0119 wci\u0105\u017c s\u0142ycha\u0107. Nawet Becza\u0142a pod koniec by\u0142 ju\u017c chyba troch\u0119 zm\u0119czony, zreszt\u0105 te\u017c nie do ko\u0144ca jest jasne, co si\u0119 z t\u0105 postaci\u0105 dzieje. Mimo wszystko obejrze\u0107 warto. A orkiestra jest wspania\u0142a i nie jest to tylko zas\u0142uga Christiana Thielemanna.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To troch\u0119 spektakl-sk\u0142adanka: po drodze wymieniano re\u017cysera i wykonawc\u0119 g\u0142\u00f3wnej roli, pozostali scenografowie z poprzedniej koncepcji, powstawa\u0142y po drodze modyfikacje&#8230; ale wysz\u0142o estetycznie.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7639"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7639"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7639\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7643,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7639\/revisions\/7643"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7639"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7639"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7639"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}