
{"id":7939,"date":"2018-10-28T23:57:35","date_gmt":"2018-10-28T22:57:35","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=7939"},"modified":"2018-10-29T00:04:01","modified_gmt":"2018-10-28T23:04:01","slug":"weekend-ze-spiewem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2018\/10\/28\/weekend-ze-spiewem\/","title":{"rendered":"Weekend ze \u015bpiewem"},"content":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce i w sobot\u0119, i w niedziel\u0119 by\u0142am na recitalu wokalnym z fortepianem. Ale to by\u0142y koncerty bardzo od siebie r\u00f3\u017cne, cho\u0107 mia\u0142y odrobin\u0119 wsp\u00f3lno\u015bci repertuarowej.<\/p>\n<p><!--more-->W sobotni wiecz\u00f3r uda\u0142am si\u0119 do Promu Kultury na Saskiej K\u0119pie &#8211; wyst\u0105pi\u0142 tam bas-baryton Daniel Kotli\u0144ski, cz\u0142owiek o <a href=\"http:\/\/www.amuz.gda.pl\/stanislaw-daniel-kotlinski\/\">nader bogatym \u017cyciorysie<\/a>, najmniej znanym w Polsce. Pozna\u0142am go swego czasu w dw\u00f3ch jego wcieleniach &#8211; jako mened\u017cera, kt\u00f3rym zosta\u0142 z dobrym skutkiem, kiedy mia\u0142 problemy zdrowotne uniemo\u017cliwiaj\u0105ce mu \u015bpiew (trwa\u0142o to dziewi\u0119\u0107 lat) i jako \u015bpiewaka, ale w tej drugiej roli, powiem szczerze, nie mia\u0142am dot\u0105d wiele okazji: raz w sopockiej Operze Le\u015bnej w <em>Z\u0142ocie Renu<\/em> (przez siebie zreszt\u0105 zorganizowanym) i dwa razy w Bad Kissingen &#8211; za pierwszym razem by\u0142 chory i nie bardzo mu wysz\u0142o, za drugim mog\u0142am by\u0107 tylko na pr\u00f3bie, kiedy \u015bpiewa\u0142 odwr\u00f3cony od widowni w stron\u0119 orkiestry. Teraz wreszcie by\u0142a okazja, \u017ceby lepiej go pos\u0142ucha\u0107, i to w do\u015b\u0107 intymnych warunkach, poniewa\u017c koncert nie odby\u0142 si\u0119 w sali, lecz w przestrzeni wydzielonej z hallu. Koncert by\u0142 transmitowany przez Radio dla Ciebie i jest zapowiedzi\u0105 p\u0142yty, kt\u00f3r\u0105 solista w\u0142a\u015bnie zamierza nagra<span style=\"display: inline !important; float: none; background-color: transparent; color: #333333; cursor: text; font-family: Georgia,'Times New Roman','Bitstream Charter',Times,serif; font-size: 16px; font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: 400; letter-spacing: normal; orphans: 2; text-align: left; text-decoration: none; text-indent: 0px; text-transform: none; -webkit-text-stroke-width: 0px; white-space: normal; word-spacing: 0px;\">\u0107<\/span> wraz z towarzysz\u0105cym mu przy fortepianie Marco Balderim (wyda j\u0105 DUX).<\/p>\n<p>Program by\u0142 w ca\u0142o\u015bci po\u015bwi\u0119cony Francesco Paolo Tostiemu (1846-1916), znanego g\u0142\u00f3wnie z gatunku zwanego <em>romanza da salotto<\/em>, kt\u00f3ry na potrzeby tego koncertu (jako\u015b nie spotka\u0142am si\u0119 dot\u0105d z tym terminem) zosta\u0142 nazwany ari\u0105 salonow\u0105. Czy s\u0142usznie? S\u0105 to po prostu pie\u015bni (w niekt\u00f3rych przypadkach mo\u017cna nawet powiedzie\u0107: piosenki), melodyjne i wdzi\u0119czne, ocieraj\u0105ce si\u0119 o muzyk\u0119 popularn\u0105, ale niejednokrotnie pisane do s\u0142\u00f3w wybitnych poet\u00f3w. We W\u0142oszech s\u0105 ogromnie lubiane; u nas Tostiego w\u0142a\u015bciwie prawie si\u0119 nie zna, a przy tym traktuje lekko pogardliwie, jak powiedzmy piosenki neapolita\u0144skie, kt\u00f3re &#8211; tak jak w\u0142a\u015bnie <em>romanze da salotto<\/em> &#8211; znajdowa\u0142y si\u0119 w repertuarze najwybitniejszych \u015bpiewak\u00f3w, zw\u0142aszcza tenor\u00f3w, bo jako \u017ce Tosti sam by\u0142 tenorem, to pisa\u0142 g\u0142\u00f3wnie dla siebie. A \u017ce by\u0142 te\u017c cenionym pedagogiem \u015bpiewu (uczy\u0142 nawet brytyjsk\u0105 kr\u00f3low\u0105 Wiktori\u0119), to wiedzia\u0142, jak si\u0119 na g\u0142os pisze.<\/p>\n<p>Bas-baryton musi \u015bpiewa\u0107 w transpozycji i musz\u0119 powiedzie\u0107, \u017ce spodoba\u0142 mi si\u0119 Tosti w tej wersji. Tenor, co tu du\u017co m\u00f3wi\u0107, czasem ociera si\u0119 o &#8222;wyczynowo\u015b\u0107&#8221;, co sprawia, \u017ce \u0142atwo mo\u017ce znale\u017a\u0107 si\u0119 blisko kiczu. Baryton tego nie ma, wi\u0119c wszystko brzmi bardzo naturalnie, bezpretensjonalnie, cho\u0107 pan Daniel g\u00f3rny rejestr te\u017c ma brzmi\u0105cy (a nieraz jednak trzeba by\u0142o go u\u017cy\u0107). Co jest te\u017c godne podziwu, to to, \u017ce by\u0142 w stanie zapowiada\u0107 sw\u00f3j koncert, a \u017ce jest typem gaw\u0119dziarza, to z przyjemno\u015bci\u0105 rozwodzi\u0142 si\u0119 najpierw nad swoimi w\u0142oskimi pedagogami (Giorgio Favaretto, Rolando Panerai), a p\u00f3\u017aniej nad kolejami \u017cycia Tostiego, kt\u00f3ry by\u0142 do\u015b\u0107 barwn\u0105 postaci\u0105. \u0141\u0105czenie zapowiedzi ze \u015bpiewem nie jest \u0142atwe (co solista sam w pewnym momencie wyzna\u0142), wi\u0119c te\u017c \u015bwiadczy o \u015bwietnej technice. Obok techniki by\u0142y i emocje, ale nie przesadne.<\/p>\n<p>Trzy pie\u015bni Tostiego (w tym dwie z programu sobotniego) znalaz\u0142y si\u0119 te\u017c w programie recitalu Piotra Becza\u0142y w Operze Narodowej. Artysta za\u015bpiewa\u0142 je na zako\u0144czenie pierwszej, w\u0142oskiej cz\u0119\u015bci koncertu (bez najmniejszego cienia kiczu), kt\u00f3rej reszta sk\u0142ada\u0142a si\u0119 z pie\u015bni kompozytor\u00f3w o pokolenie m\u0142odszych, urodzonych w latach 70. XIX wieku: Stefano Donaudy&#8217;ego, Ermanno Wolfa-Ferrariego oraz Ottorino Respighiego &#8211; ten ostatni by\u0142 najciekawszy. W drugiej cz\u0119\u015bci zabrzmia\u0142a muzyka polska: <em>Sze\u015b\u0107 pie\u015bni<\/em> Szymanowskiego z op. 2, kilka pie\u015bni Kar\u0142owicza (w tym jedna do wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera wykorzystanego r\u00f3wnie\u017c przez Szymanowskiego &#8211; jak\u017ce inne by\u0142y, Szymanowskiego bardziej depresyjna, Kar\u0142owicza &#8211; bli\u017cej muzyki l\u017cejszej) i wreszcie par\u0119 hit\u00f3w Moniuszki z <em>Prz\u0105\u015bniczk\u0105<\/em> i <em>Krakowiaczkiem<\/em> w\u0142\u0105cznie. Solista by\u0142 w znakomitej formie, Helmut Deutsch na fortepianie by\u0142 w porz\u0105dku, ale chwilami (zw\u0142aszcza w Respighim i Szymanowskim) chcia\u0142oby si\u0119, \u017ceby by\u0142 mniej akompaniatorem, a bardziej pianist\u0105, tyle tam jest ciekawych rzeczy do wygrania&#8230; Trzeba te\u017c powiedzie\u0107, \u017ce Becza\u0142a ma idealn\u0105 dykcj\u0119 &#8211; ka\u017cde s\u0142owo, tak\u017ce z polskiej cz\u0119\u015bci, da\u0142o si\u0119 zrozumie\u0107. Mo\u017cna? Mo\u017cna.<\/p>\n<p>Na zako\u0144czenie tylko by\u0142 zgrzyt. Kiedy arty\u015bci schodzili ze sceny po bisie (<em>Pami\u0119tam ciche, jasne z\u0142ote dnie<\/em> Kar\u0142owicza z pi\u0119knie wytrzyman\u0105 ostatni\u0105 wysok\u0105 nut\u0105), zatrzyma\u0142 ich dyrektor Waldemar D\u0105browski i o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce jego obowi\u0105zkiem w tym momencie jest zaproszenie na scen\u0119 ministra kultury, wicepremiera, prof. Piotra Gli\u0144skiego. Takiego buczenia dawno nie s\u0142ysza\u0142am, cz\u0119\u015b\u0107 ludzi nawet wysz\u0142a w tym momencie z sali. (Cho\u0107 byli i tacy, co komentowali to s\u0142owami: co za ho\u0142ota&#8230;) Minister osobi\u015bcie odznaczy\u0142 solist\u0119 z\u0142otym medalem Gloria Artis, co mu si\u0119 oczywi\u015bcie od dawna nale\u017ca\u0142o, ale czy koniecznie musia\u0142o si\u0119 to odby\u0107 w ten spos\u00f3b, a nie np. w zaciszu ministerstwa? Artysta by\u0142 wyra\u017anie zaskoczony, powiedzia\u0142 to nawet, ale instynkt dyplomaty podsun\u0105\u0142 mu w chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej najw\u0142a\u015bciwsze s\u0142owa: \u017ce on jest po to, by \u0142\u0105czy\u0107, nie dzieli\u0107, i cieszy si\u0119, \u017ce mo\u017ce to robi\u0107. Dosta\u0142 wielkie brawa i na tym sprawa si\u0119 sko\u0144czy\u0142a.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce i w sobot\u0119, i w niedziel\u0119 by\u0142am na recitalu wokalnym z fortepianem. Ale to by\u0142y koncerty bardzo od siebie r\u00f3\u017cne, cho\u0107 mia\u0142y odrobin\u0119 wsp\u00f3lno\u015bci repertuarowej.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7939"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7939"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7939\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7945,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7939\/revisions\/7945"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7939"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7939"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7939"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}