
{"id":80,"date":"2007-12-15T11:40:22","date_gmt":"2007-12-15T10:40:22","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=80"},"modified":"2007-12-15T11:40:22","modified_gmt":"2007-12-15T10:40:22","slug":"ju-hu-tralala-tralala","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2007\/12\/15\/ju-hu-tralala-tralala\/","title":{"rendered":"Ju-hu, tralala, tralala&#8230;"},"content":{"rendered":"<p><em>Wolny strzelec<\/em> &#8211; dzi\u015b te s\u0142owa kojarz\u0105 si\u0119 nam z <em>free-lancerem<\/em>, kim\u015b, kto pracuje na w\u0142asny rachunek bior\u0105c robot\u0119 sk\u0105dkolwiek. A przecie\u017c ta zbitka s\u0142owna pochodzi w\u0142a\u015bnie od opery Carla Marii Webera (von, jakie czasem si\u0119 przed jego nazwiskiem pisze, doda\u0142 jego ojciec ca\u0142kowicie nielegalnie &#8211; to by\u0142a rodzina mieszcza\u0144ska, ta sama z kt\u00f3rej wywodzi\u0142a si\u0119 Mozartowa Konstancja i jej \u015bpiewaj\u0105ce siostry). <em>Wolny strzelec<\/em>,\u00a0po raz pierwszy wystawiony w \u00a01821 r., uznawany jest\u00a0dzi\u015b za pierwsz\u0105 oper\u0119 romantyczn\u0105. I doprawdy nie mam zielonego poj\u0119cia, dlaczego w Warszawie, gdzie wystawiono\u00a0go w pi\u0119\u0107 lat p\u00f3\u017aniej,\u00a0 nie grano\u00a0go a\u017c od 115 lat! To przecie\u017c opera-przeb\u00f3j, ka\u017cdy numer to kolejny hicior, od pierwszej piosenki Kiliana z ch\u00f3rem poprzez toast Kacpra, ari\u0119 Agaty,\u00a0 piosenk\u0119 druhen czy opowie\u015b\u0107 Anusi o jej \u015bnie, po ch\u00f3r strzelc\u00f3w (tytu\u0142 tego wpisu to oczywi\u015bcie pocz\u0105tek refrenu). No i jest tu wszystko, co niemiecki romantyzm ukocha\u0142: ciemny, demoniczny\u00a0las, z\u0142e moce i zawierzaj\u0105cy im\u00a0m\u0142ody amant, kt\u00f3ry musi przej\u015b\u0107 pr\u00f3b\u0119, by zdoby\u0107 ukochan\u0105. A jeszcze &#8211; \u017cadnych nad\u0119tych postaci arystokratycznych, wszystko swoje ch\u0142opy (i dziewczyny) z ludu, popijaj\u0105cy piwko w karczmie, \u015bpiewaj\u0105cy proste, ale wdzi\u0119czne melodie, i muzyka ca\u0142kowicie odpowiadaj\u0105ca tym realiom: skoczna i weso\u0142a albo liryczna, ale nie bardzo skomplikowana. Nic dziwnego, \u017ce utw\u00f3r wywo\u0142a\u0142 rewolucj\u0119 estetyczn\u0105, melodie by\u0142y \u015bpiewane i znane w ca\u0142ej Europie, a i na polski romantyzm (Mickiewicz, Krasi\u0144ski)\u00a0<em>Wolny strzelec<\/em> mia\u0142 niema\u0142y wp\u0142yw.<\/p>\n<p>To, \u017ce po wojnie\u00a0omijano w Polsce tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Webera, zapewne by\u0142o zwi\u0105zane z programow\u0105 antyniemiecko\u015bci\u0105 &#8211; a <em>Wolny strzelec<\/em> jest na wskro\u015b niemiecki. Sze\u015b\u0107 lat temu pojawi\u0142 si\u0119 na scenie Opery Wroc\u0142awskiej &#8211; dos\u0142ownie na scenie, bo teatr jeszcze nie by\u0142 do ko\u0144ca wyremontowany i publiczno\u015b\u0107 te\u017c na scenie siedzia\u0142a. Po czterech bodaj spektaklach zn\u00f3w zamkni\u0119to gmach na cztery spusty i dopiero niedawno, ju\u017c w odremontowanej sali przypomniano ten spektakl. Wystawienie tu w\u0142a\u015bnie Webera nie by\u0142o przypadkowe &#8211; w 2001 r. czczono 160-lecie gmachu operowego, a\u00a0Opera Wroc\u0142awska\u00a0by\u0142a pierwszym (cho\u0107 na kr\u00f3tko) miejscem pracy dziewi\u0119tnastoletniego w\u00f3wczas kompozytora i dyrygenta. Ja trafi\u0142am w\u00f3wczas na spektakl, w kt\u00f3rym w roli Anusi wyst\u0105pi\u0142a m\u0142odziutka Ola Kurzak, dzi\u015b gwiazda\u00a0mi\u0119dzynarodowa. Pi\u0119\u0107 lat p\u00f3\u017aniej w tej samej roli widzia\u0142am jej mam\u0119, Jolant\u0119 \u017bmurko, r\u00f3wnie\u017c \u015bwietn\u0105 aktorsko. Rzecz wyre\u017cyserowa\u0142 Marek Weiss-Grzesi\u0144ski w spos\u00f3b na szcz\u0119\u015bcie\u00a0ma\u0142o wydziwiony, za to bardzo podkre\u015blaj\u0105cy niemiecko\u015b\u0107 opery &#8211; wszystkie te my\u015bliwskie stroje, kelnerzy-jelonki w tyrolskich gatkach itp. Bardzo wdzi\u0119czny i dowcipny\u00a0ruch sceniczny zaprojektowa\u0142a jego \u017cona Izadora, wielbicielka i uczennica Jiriego Kyliana, a dyrygowa\u0142 Tadeusz Struga\u0142a.<\/p>\n<p>Teraz wystawi\u0142a rzecz Warszawska Opera Kameralna, zapraszaj\u0105c tych samych realizator\u00f3w &#8211; Grzesi\u0144skiego i Struga\u0142\u0119. Ten najmniejszy teatr operowy w Polsce to bombonierka, do kt\u00f3rej trzeba wizj\u0119 przykrawa\u0107, ale re\u017cyser mimo to pozostawi\u0142 pewne pomys\u0142y ze swojej wroc\u0142awskiej realizacji, jak zachowania ch\u00f3ru strzelc\u00f3w i korowodu druhen czy\u00a0lewituj\u0105ce meble w arii Agaty. Si\u0142\u0105 rzeczy trzeba by\u0142o inaczej rozwi\u0105za\u0107 scen\u0119 odlewania kul i pojawienia si\u0119 z\u0142ego ducha Samiela, rzecz nie dzia\u0142a si\u0119 wi\u0119c w lesie. Ostatecznie spektakl robi sympatyczne wra\u017cenie (z wyj\u0105tkiem koszmarnie rz\u0119pol\u0105cej orkiestry), a szczeg\u00f3lnie udane by\u0142y role Anny Wierzbickiej (Agata) i Marty Boberskiej (Anusia). O tej pierwszej, jeszcze ma\u0142o znanej m\u0142odej sopranistce, na pewno jeszcze us\u0142yszymy; ta druga &#8211; wiadomo, \u017ce \u015bwietna.<\/p>\n<p>Tyle relacji. Za dwie godzinki wsiadam w poci\u0105g do \u0141odzi. A wi\u0119c do poczytania w niedziel\u0119 wieczorem \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wolny strzelec &#8211; dzi\u015b te s\u0142owa kojarz\u0105 si\u0119 nam z free-lancerem, kim\u015b, kto pracuje na w\u0142asny rachunek bior\u0105c robot\u0119 sk\u0105dkolwiek. A przecie\u017c ta zbitka s\u0142owna pochodzi w\u0142a\u015bnie od opery Carla Marii Webera (von, jakie czasem si\u0119 przed jego nazwiskiem pisze, doda\u0142 jego ojciec ca\u0142kowicie nielegalnie &#8211; to by\u0142a rodzina mieszcza\u0144ska, ta sama z kt\u00f3rej wywodzi\u0142a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/80"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=80"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/80\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=80"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=80"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=80"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}