
{"id":8258,"date":"2019-03-03T23:44:44","date_gmt":"2019-03-03T22:44:44","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=8258"},"modified":"2019-03-04T18:52:55","modified_gmt":"2019-03-04T17:52:55","slug":"znow-o-prokofiewie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2019\/03\/03\/znow-o-prokofiewie\/","title":{"rendered":"Zn\u00f3w o Prokofiewie"},"content":{"rendered":"<p>Koncert symfoniczny w Filharmonii Narodowej (przesuni\u0119ty na sobot\u0119 i niedziel\u0119, bo w pi\u0105tek by\u0142y tam urodziny Chopina) przypad\u0142 na par\u0119 dni przed kolejn\u0105 rocznic\u0105 \u015bmierci Prokofiewa, wi\u0119c dobrze, \u017ce Alena Baeva zagra\u0142a jego <em>II Koncert skrzypcowy<\/em>.<\/p>\n<p><!--more-->O wieczorze nie b\u0119d\u0119 si\u0119 rozpisywa\u0107 &#8211; solistka gra\u0142a pi\u0119knie (na bis jeszcze wykona\u0142a pierwsz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 <em>V Sonaty<\/em>\u00a0Ysa\u00ffe&#8217;a), orkiestra pod batut\u0105 Jacka Kaspszyka kompetentnie towarzyszy\u0142a, a w drugiej cz\u0119\u015bci poczu\u0142am si\u0119 przyt\u0142oczona <em>IX Symfoni\u0105<\/em> Brucknera (nie powiem, muzycy si\u0119 postarali, a dyrygent na koniec wytrzyma\u0142 jeszcze d\u0142u\u017cszy czas w milczeniu, ale ja po prostu nie jestem odporna na takie ci\u0119\u017cary). Pozostan\u0119 przy Prokofiewie, kt\u00f3ry si\u0119 ode mnie nie mo\u017ce odczepi\u0107 jeszcze od koncert\u00f3w Berli\u0144czyk\u00f3w.<\/p>\n<p><em>II Koncert skrzypcowy<\/em> &#8211; to ko\u0144c\u00f3wka europejskiego \u017cycia kompozytora, dzie\u0142o jeszcze do\u015b\u0107 pogodne i \u0142agodne, cho\u0107 owiane nutk\u0105 melancholii. Potem by\u0142 powr\u00f3t do ZSRR, do re\u017cymu, kt\u00f3ry ostatecznie go z\u0142ama\u0142, tak\u017ce zdrowotnie. Jemu teoretycznie nic si\u0119 nie sta\u0142o, poza tym, \u017ce w pewnym momencie (1948) zosta\u0142 pot\u0119piony, ale szybko napisa\u0142 samokrytyk\u0119 i od tej pory ca\u0142kowicie ju\u017c wpad\u0142 w socrealizm. Ale jego rodzina prze\u017cy\u0142a tragedi\u0119 i on nie by\u0142 tu bez winy. B\u0119d\u0105c na wakacjach, da\u0142 si\u0119 osaczy\u0107 m\u0142odszej od siebie dwa razy niezbyt udanej poetce, kt\u00f3ra zapragn\u0119\u0142a te\u017c by\u0107 jego librecistk\u0105. Ostatecznie odszed\u0142 od rodziny &#8211; wiadomo, m\u0142oda s\u0142u\u017cka i podn\u00f3\u017cek (nie pisz\u0119 tego z pogard\u0105, ona sama si\u0119 w takiej roli ustawi\u0142a) jest wygodniejsza ni\u017c \u017cona, kt\u00f3ra wymaga, oraz dwaj nastoletni synowie. Nie posz\u0142o to zreszt\u0105 szybko, nawet chcia\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do \u017cony, ale dziewczyna zagrozi\u0142a samob\u00f3jstwem, wi\u0119c uleg\u0142 szanta\u017cowi. Od tej pory nic ju\u017c nie sz\u0142o dobrze tak\u017ce dla niego, mimo \u017ce zacz\u0105\u0142 pisa\u0107 wiernopodda\u0144cze dzie\u0142a.<\/p>\n<p>Ale nie tylko. Cho\u0107 w \u017cyciu codziennym by\u0142 egocentryczny (mawia si\u0119 o nim, \u017ce by\u0107 mo\u017ce mia\u0142 co\u015b na kszta\u0142t zespo\u0142u Aspergera), jego prawdziwe uczucia ujawnia\u0142y si\u0119 w muzyce. Jak w s\u0142ynnych &#8222;wojennych&#8221; sonatach fortepianowych &#8211; <em>VI<\/em> i <em>VII<\/em> (o pierwszej z nich wr\u0119cz mawia si\u0119, \u017ce to portret Stalina; fina\u0142 drugiej wszyscy znamy, jego nieub\u0142agan\u0105 straszn\u0105 maszyneri\u0119), czy w<em> I Sonacie skrzypcowej<\/em> op. 80 (zw\u0142aszcza dziko\u015b\u0107 II cz\u0119\u015bci). No i w rzeczonej <em>V Symfonii<\/em>, kt\u00f3ra mo\u017ce na pierwszy rzut ucha sprawia\u0107 wra\u017cenie wspomnienia Romea i Julii, ale w ka\u017cdej cz\u0119\u015bci otwiera si\u0119 jaka\u015b szczelina grozy: monumentalne zako\u0144czenie I cz\u0119\u015bci, demoniczna repryza scherza, w kulminacji trzeciej, pocz\u0105tkowo lirycznej, cz\u0119\u015bci potworny krzyk, jakby przeczucie wielkiego b\u00f3lu, wreszcie ko\u0144c\u00f3wka fina\u0142u, ten poci\u0105g w niszcz\u0105cym wszystko p\u0119dzie.<\/p>\n<p>Prawykonanie odby\u0142o si\u0119 w Moskwie w 1945 r., dyrygowa\u0142 kompozytor. Po czym dosta\u0142 wylewu. Od tej pory musia\u0142 si\u0119 oszcz\u0119dza\u0107, a z czasem przysz\u0142y kolejne ataki. Szczeg\u00f3lnym zwrotem w \u017cyciu osobistym by\u0142 rok 1948: Prokofiew zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do \u017cony Liny o rozw\u00f3d, ona odm\u00f3wi\u0142a, ale w\u0142adze stwierdzi\u0142y, \u017ce ich ma\u0142\u017ce\u0144stwo jest niewa\u017cne &#8211; nie do\u015b\u0107, \u017ce ona jest cudzoziemk\u0105 (z ojca Hiszpanko-Katalonk\u0105, z matki Polko-Ukraink\u0105), to jeszcze ten \u015blub zosta\u0142 wzi\u0119ty w Bawarii i nigdy nie potwierdzony w ZSRR. W zwi\u0105zku z tym Prokofiew sta\u0142 si\u0119 wolny i o\u017ceni\u0142 si\u0119 z partnerk\u0105, Mir\u0105. Co sprawi\u0142o, \u017ce Lina nie mia\u0142a ju\u017c \u017cadnej os\u0142ony przed re\u017cymem, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142 j\u0105 w ko\u0144cu aresztowa\u0107 (podobno pierwsze s\u0142owa, jakie wypowiedzia\u0142 kompozytor, gdy synowie przynie\u015bli mu straszn\u0105 nowin\u0119, brzmia\u0142y: &#8222;Co ja zrobi\u0142em?&#8221;). \u0141ubianka, Lefortowo, Gu\u0142ag &#8211; wysz\u0142a w 1958 r., kiedy Prokofiew ju\u017c nie \u017cy\u0142. W ostatnich latach \u017cycia kompozytor bardzo cierpia\u0142, wedle s\u0142\u00f3w Miry powtarza\u0142, \u017ce &#8222;boli go dusza&#8221;. Zmar\u0142 5 marca 1953 r. &#8211; tego samego dnia, co Stalin. Nie by\u0142o wi\u0119c dla niego nawet kwiat\u00f3w ani miejsca w gazetach na nekrologi.<\/p>\n<p>Lina okaza\u0142a si\u0119 niesamowicie siln\u0105 osobowo\u015bci\u0105. Wytrzyma\u0142a wi\u0119zienie i zsy\u0142k\u0119 dzi\u0119ki zaanga\u017cowaniu w dzia\u0142alno\u015b\u0107 kulturaln\u0105 (by\u0142a \u015bpiewaczk\u0105, ale jej nagrania si\u0119 nie zachowa\u0142y). Po wyj\u015bciu przewalczy\u0142a anulowanie uniewa\u017cnienia swego ma\u0142\u017ce\u0144stwa, zdobywaj\u0105c prawo do spadku dla siebie i syn\u00f3w. Do 1974 r. nie wypuszczano jej z kraju, wreszcie si\u0119 uda\u0142o. I ona, i synowie znale\u017ali si\u0119 na Zachodzie; tam za\u0142o\u017cyli fundacj\u0119 po\u015bwi\u0119con\u0105 dziedzictwu Prokofiewa. Lina do\u017cy\u0142a 91 lat (Mira zmar\u0142a du\u017co wcze\u015bniej, w 1968 r., na zawa\u0142). Jej posta\u0107 zacz\u0119\u0142a fascynowa\u0107 biograf\u00f3w. <a href=\"http:\/\/www.academia.edu\/4373324\/The_Love_and_Wars_of_Lina_Prokofiev\">Tutaj<\/a> solidna ksi\u0105\u017cka na ten temat; dopiero ostatnio dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce powsta\u0142o te\u017c romansid\u0142o autorstwa niejakiej Reyes Monforte, wydane tak\u017ce w Polsce pod kiczowatym tytu\u0142em <i>Rosyjska nami\u0119tno\u015b\u0107<\/i>; na stronie fundacji mo\u017cna przeczyta\u0107, \u017ce ta pani \u015bci\u0105ga\u0142a z istniej\u0105cych monografii ile wlezie. Nie\u0142adnie. Lepiej przeczyta\u0107 ksi\u0105\u017ck\u0119 Morrisona i zajrze\u0107 na <a href=\"http:\/\/www.sprkfv.net\/indexin.html\">stron\u0119 fundacji<\/a>.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Koncert symfoniczny w Filharmonii Narodowej (przesuni\u0119ty na sobot\u0119 i niedziel\u0119, bo w pi\u0105tek by\u0142y tam urodziny Chopina) przypad\u0142 na par\u0119 dni przed kolejn\u0105 rocznic\u0105 \u015bmierci Prokofiewa, wi\u0119c dobrze, \u017ce Alena Baeva zagra\u0142a jego II Koncert skrzypcowy.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8258"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8258"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8258\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8268,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8258\/revisions\/8268"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8258"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8258"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8258"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}