
{"id":8682,"date":"2019-08-25T00:51:30","date_gmt":"2019-08-24T22:51:30","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=8682"},"modified":"2019-08-25T10:01:25","modified_gmt":"2019-08-25T08:01:25","slug":"antymaczyzm","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2019\/08\/25\/antymaczyzm\/","title":{"rendered":"Antymaczyzm"},"content":{"rendered":"<p>Nie s\u0142ysza\u0142am nigdy wcze\u015bniej <em>Korsarza<\/em> Verdiego, ale zapewne wi\u0119kszo\u015b\u0107 s\u0142uchaj\u0105cych na scenie Opery Narodowej te\u017c nie s\u0142ysza\u0142a. Nic dziwnego, bo rzadko si\u0119 to dzie\u0142o wykonuje.<\/p>\n<p><!--more-->Jeszcze za \u017cycia kompozytora nie wzbudzi\u0142o entuzjazmu, zosta\u0142o uznane za &#8222;odb\u0119bnione&#8221; i ma\u0142o ciekawe. Odgrzebano je na nowo dopiero w wiek po jego powstaniu, ale wci\u0105\u017c wystawiane jest sporadycznie. Nic dziwnego, bo nie do\u015b\u0107, \u017ce to jedna z najbardziej konwencjonalnych oper Verdiego, nale\u017c\u0105ca do wczesnego okresu jego tw\u00f3rczo\u015bci (charakterystyczne dla\u0144 rozmaite um-pa-pa nieodparcie mnie \u015bmiesz\u0105), to jeszcze ma tre\u015b\u0107 do\u015b\u0107 absurdaln\u0105, opart\u0105 na libretcie sp\u0142aszczaj\u0105cym poemat Byrona. Wszystko tam jest na opak: romantyczny bohater &#8211; tytu\u0142owy korsarz Corrado wyrusza w wypraw\u0119 przeciwko muzu\u0142manom, ale dostaje si\u0119 w niewol\u0119 i zamiast walczy\u0107 o wolno\u015b\u0107 pragnie umrze\u0107, a zamordowanie gn\u0119biciela, Seida, pozostawia zakochanej w nim kobiecie &#8211; Gulnarze, faworycie Seida, kt\u00f3ra na dodatek sama przygotowuje im wszystko do wsp\u00f3lnej ucieczki. Czyli taka <em>Rettungsoper<\/em> na odwr\u00f3t, feministycznie. A on niewdzi\u0119cznik wraca z ni\u0105 do swojej w\u0142a\u015bciwej ukochanej, Medory. Ale Medora tymczasem uwierzy\u0142a, \u017ce on zgin\u0105\u0142, i za\u017cy\u0142a trucizn\u0119 zaraz przed jego powrotem, no istna Julia i Romeo &#8211; tak musia\u0142o by\u0107, \u017ceby na koniec by\u0142y same trupy (?), bo oczywi\u015bcie Corrado si\u0119 po jej \u015bmierci zabija, a Gulnara pada (cho\u0107 chyba jeszcze nie martwa).<\/p>\n<p>By\u0142oby to ci\u0119\u017cko znie\u015b\u0107, gdyby nie to, \u017ce Fabio Biondi uwielbia takie kawa\u0142ki, w\u0142o\u017cy\u0142 w wykonanie ca\u0142\u0105 swoj\u0105 pasj\u0119, a Europa Galante te\u017c, jak by\u0142o wida\u0107 (i s\u0142ycha\u0107), i mia\u0142a z tego niema\u0142\u0105 frajd\u0119. Z solistami by\u0142o r\u00f3\u017cnie &#8211; na pocz\u0105tku Corrado (Matheus Pompeu, czyli pami\u0119tny brazylijski Jontek) i Medora (Gruzinka Ilona Mataradze) \u015bpiewali z lepszym entuzjazmem ni\u017c intonacj\u0105, ale potem si\u0119 wyprostowa\u0142o, a gdy do\u0142\u0105czy\u0142a Gulnara (Meksykanka Karen Gardeazabal) i Seid (Aleksey Bogdanov, Amerykanin urodzony w Odessie, sk\u0105d wyjecha\u0142 maj\u0105c 9 lat), bardzo podnie\u015bli temperatur\u0119. Mimo wi\u0119c b\u0142aho\u015bci samej muzyki mo\u017cna by\u0142o mie\u0107 z tego wieczoru przyjemno\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Wcze\u015bniej, po po\u0142udniu, w sali kameralnej FN wyst\u0105pi\u0142a Aleksandra \u015awigut, laureatka III nagrody na Konkursie Chopinowskim na Instrumentach Historycznych. Da\u0142a recital na erardzie z 1858 r., par\u0119 razy tylko przesiadaj\u0105c si\u0119 do kopii pleyela z 1830 r. Po\u0142\u0105czy\u0142a w pierwszej cz\u0119\u015bci Chopina z Mendelssohnem (rzadko grywana <em>Fantazja fis-moll<\/em> op. 28), a w drugiej z Brahmsem (<em>Intermezzo A-dur<\/em>) i z w\u0142asn\u0105 wariacj\u0105 wok\u00f3\u0142 <em>Preludium e-moll<\/em>. To pianistka bardzo muzykalna, subtelna i wra\u017cliwa, tylko niestety nerwowa &#8211; w kilku utworach zdarzy\u0142y si\u0119 jej luki pami\u0119ciowe, kt\u00f3re jednak umia\u0142a zamaskowa\u0107. Ale pami\u0119tam takie jej przygody r\u00f3wnie\u017c na konkursie. Troch\u0119 szkoda, bo psuje to og\u00f3lny efekt. Ale z drugiej strony ujmuj\u0105ca jest jej otwarto\u015b\u0107 na r\u00f3\u017cne rodzaje muzyki. A na bis zagra\u0142a transkrypcj\u0119 jednej z pie\u015bni&#8230; Mahlera.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie s\u0142ysza\u0142am nigdy wcze\u015bniej Korsarza Verdiego, ale zapewne wi\u0119kszo\u015b\u0107 s\u0142uchaj\u0105cych na scenie Opery Narodowej te\u017c nie s\u0142ysza\u0142a. Nic dziwnego, bo rzadko si\u0119 to dzie\u0142o wykonuje.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8682"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8682"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8682\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8687,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8682\/revisions\/8687"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8682"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8682"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8682"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}