
{"id":8821,"date":"2019-10-25T01:47:13","date_gmt":"2019-10-24T23:47:13","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=8821"},"modified":"2019-10-26T17:42:51","modified_gmt":"2019-10-26T15:42:51","slug":"weinbergowskie-szalenstwo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2019\/10\/25\/weinbergowskie-szalenstwo\/","title":{"rendered":"Weinbergowskie szale\u0144stwo"},"content":{"rendered":"<p>Tak, to jest szale\u0144stwo, zaryzykowali\u015bmy &#8211; m\u00f3wi\u0142 nam dzi\u015b John Gilhooly, dyrektor Wigmore Hall. Co jest takiego w tym Wajnbergu, \u017ce jak tylko kto\u015b si\u0119 nim zaczyna zajmowa\u0107, to si\u0119 po prostu nim zara\u017ca?<\/p>\n<p><!--more-->W Polsce te\u017c ju\u017c mamy coraz wi\u0119cej takich muzyk\u00f3w &#8211; zacz\u0105\u0142 jeszcze kiedy\u015b Gabriel Chmura, potem z dyrygent\u00f3w Jacek Kaspszyk i Anna Duczmal-Mr\u00f3z, z zespo\u0142\u00f3w Kwartet \u015al\u0105ski i Wajnberg Trio, z solist\u00f3w Maria S\u0142awek i Janusz Wawrowski&#8230; Ale wi\u0119cej jeszcze dzieje si\u0119 na \u015bwiecie. Instytut Adama Mickiewicza zaanga\u017cowa\u0142 si\u0119 w Rok Wajnberga, co by\u0142o naturaln\u0105 konsekwencj\u0105 jego dzia\u0142a\u0144 od czasu, gdy w Bregencji odby\u0142 si\u0119 wielki wajnbergowski nalot &#8211; prapremiera sceniczna <em>Pasa\u017cerki<\/em>, premiera <em>Portretu<\/em>, koncerty i sympozjum.<\/p>\n<p>IAM r\u00f3wnie\u017c by\u0142 wsp\u00f3\u0142inicjatorem serii, kt\u00f3ra rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 w Wigmore Hall. Pierwszy koncert si\u0119 w\u0142a\u015bnie odby\u0142 &#8211; w ramach tej serii Quatour Danel b\u0119dzie wykonywa\u0107 kolejno wszystkie kwartety Wajnberga, kt\u00f3rym b\u0119d\u0105 towarzyszy\u0107 kwartety jego przyjaciela &#8211; Szostakowicza. W przeciwie\u0144stwie do Pary\u017ca, gdzie zesp\u00f3\u0142 da\u0142 po prostu kilka koncert\u00f3w pod rz\u0105d, tu rozrzucone s\u0105 one na reszt\u0119 sezonu i na nast\u0119pny. To znakomity kwartet, pe\u0142en energii i ducha, a Wajnbergiem zajmuje si\u0119 &#8211; bagatela &#8211; ju\u017c od 25 lat (wyda\u0142 swego czasu komplet Wajnberga na sze\u015bciu p\u0142ytach, zosta\u0142y one w\u0142a\u015bnie wznowione w boksie, kt\u00f3ry \u015bci\u0105gn\u0119\u0142am dzi\u0119ki nieocenionej firmie CMD). Ale, jak m\u00f3wi Marc Danel, prymariusz, z pocz\u0105tku nie by\u0142o specjalnego zainteresowania tym repertuarem, dopiero po Bregencji wszystko si\u0119 zmieni\u0142o. Sensacja zw\u0142aszcza wok\u00f3\u0142 <em>Pasa\u017cerki<\/em> spopularyzowa\u0142a muzyk\u0119 Wajnberga i teraz w wielu krajach ma ona swoich or\u0119downik\u00f3w.<\/p>\n<p>Mniej ich jest jeszcze w\u015br\u00f3d publiczno\u015bci &#8211; Wigmore Hall by\u0142a zape\u0142niona mniej wi\u0119cej do po\u0142owy. Jeszcze po prostu tu nie wiedz\u0105, jaka to wspania\u0142a muzyka. Ci, co przyszli, byli zachwyceni, zw\u0142aszcza bardzo emocjonalnym wykonaniem. W programie znalaz\u0142y si\u0119 pierwsze dwa kwartety Wajnberga i pierwszy Szostakowicza.<\/p>\n<p>Z dw\u00f3ch dzie\u0142 Wajnberga nie ma chyba bardziej r\u00f3\u017cnych od siebie. <em>I Kwartet<\/em> powsta\u0142 w 1937 r., jeszcze podczas studi\u00f3w w Warszawie, i idzie za \u00f3wczesnymi nowinkami: troch\u0119 z Berga, troch\u0119 z Bart\u00f3ka, troch\u0119 <em>entartete Musik<\/em>. S\u0142ycha\u0107 ju\u017c \u015bwietny warsztat, ale te\u017c jeszcze jakie\u015b niewypierzenie, cho\u0107 rytmiczny fina\u0142 jest zgrabny i wpada w ucho. Natomiast <em>II Kwartet<\/em>, ju\u017c z czas\u00f3w studi\u00f3w w Mi\u0144sku (1939-40), to zupe\u0142nie inny \u015bwiat: neoklasycyzm, tonalno\u015b\u0107, cho\u0107 i chromatyka si\u0119 pojawia, ale zupe\u0142nie przy tym mozartowska lekko\u015b\u0107 i wdzi\u0119k. To pierwsza cz\u0119\u015b\u0107; druga jest ju\u017c pos\u0119pna, trzecia to melancholijny, hipnotyczny powolny taniec (dopisana po latach) i na koniec \u017cywio\u0142owy fina\u0142. Utw\u00f3r ten robi ostatnio furor\u0119 w wersji na orkiestr\u0119 smyczkow\u0105 jako <em>Symfonia kameralna nr 1<\/em> (pierwsze trzy <em>Symfonie kameralne<\/em> zosta\u0142y w latach 80.\u00a0 przerobione z wczesnych kwartet\u00f3w, czwarta by\u0142a jednym z ostatnich utwor\u00f3w, jakie Wajnberg napisa\u0142). Pomi\u0119dzy nimi Szostakowicz, kt\u00f3ry ju\u017c jest tu sob\u0105, ale jeszcze nie do ko\u0144ca &#8211; to utw\u00f3r z 1938 r. Na bis niespodzianka: dwa kr\u00f3tkie utwory Wajnberga niedawno odnalezione, skomponowane w 1950 r., a wi\u0119c podczas przerwy, jak\u0105 zrobi\u0142 sobie w tej dziedzinie kompozytor po tym, jak jego <em>VII Kwartet<\/em> zosta\u0142 przez sowieckie w\u0142adze pot\u0119piony za formalizm. Utworki s\u0105 bardzo \u0142agodne i tonalne, tematy maj\u0105 w sobie co\u015b rosyjskiego &#8211; no, pr\u00f3bowa\u0142 napisa\u0107 prawomy\u015blnie. Ale i tak pozosta\u0142 sob\u0105.<\/p>\n<p>W sobot\u0119 b\u0119dzie tu ca\u0142y Weinberg Focus Day &#8211; trzy koncerty plus promocja nowej ksi\u0105\u017cki.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak, to jest szale\u0144stwo, zaryzykowali\u015bmy &#8211; m\u00f3wi\u0142 nam dzi\u015b John Gilhooly, dyrektor Wigmore Hall. Co jest takiego w tym Wajnbergu, \u017ce jak tylko kto\u015b si\u0119 nim zaczyna zajmowa\u0107, to si\u0119 po prostu nim zara\u017ca?<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8821"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8821"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8821\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8826,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8821\/revisions\/8826"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8821"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8821"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8821"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}