
{"id":9162,"date":"2020-07-16T23:05:29","date_gmt":"2020-07-16T21:05:29","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=9162"},"modified":"2020-07-23T13:31:05","modified_gmt":"2020-07-23T11:31:05","slug":"czy-da-sie-zyc-tylko-muzyka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2020\/07\/16\/czy-da-sie-zyc-tylko-muzyka\/","title":{"rendered":"Czy da si\u0119 \u017cy\u0107 tylko muzyk\u0105?"},"content":{"rendered":"\n<p>Da si\u0119, znam takich ludzi. Tak\u0105 osob\u0105 jest np. Kaja Danczowska. W\u0142a\u015bnie krakowskie wydawnictwo Universitas wyda\u0142o biografi\u0119 naszej wybitnej skrzypaczki (autorstwa Katarzyny Marczak).<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p><a href=\"https:\/\/universitas.com.pl\/produkt\/3956\/Kaja-Biografia-Kai-Danczowskiej\">Ksi\u0105\u017cka ta<\/a> powsta\u0142a zapewne w zwi\u0105zku z jubileuszem artystki \u2013 70. rocznic\u0105 jej urodzin, kt\u00f3ra przypad\u0142a w zesz\u0142ym roku. Trudno uwierzy\u0107 w ten wiek, bo Kaja wci\u0105\u017c jest niezwykle m\u0142odzie\u0144cza, w grze i w sposobie bycia. Zobaczmy cho\u0107by<a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=xsH16q_tTec\"> t\u0119 sztuczk\u0119<\/a> (trzeba pos\u0142ucha\u0107 do ko\u0144ca!), kt\u00f3r\u0105 wykona\u0142a w\u0142a\u015bnie zaraz przed rzeczonymi urodzinami\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Nie jest to dzie\u0142o naukowe, czyta si\u0119 do\u015b\u0107 lekko, cho\u0107 s\u0105 fragmenty zrozumia\u0142e w pe\u0142ni tylko dla muzyk\u00f3w \u2013 ale dotycz\u0105 one przede wszystkim list\u00f3w samej bohaterki wymienianych przez ni\u0105 z jej ukochan\u0105 Profci\u0105, inaczej Umci\u0105, czyli prof. Eugeni\u0105 Umi\u0144sk\u0105. Niezale\u017cnie od swego wielkiego wrodzonego talentu Kaja mia\u0142a szcz\u0119\u015bcie do pedagog\u00f3w. Umi\u0144ska j\u0105 kszta\u0142towa\u0142a od ma\u0142ego przez 13 lat. To nie by\u0142a tylko relacja ucze\u0144-nauczyciel, a nawet ucze\u0144-mistrz, ale te\u017c na sw\u00f3j spos\u00f3b zwi\u0105zek rodzinny, niezwykle serdeczny i ciep\u0142y. Umi\u0144ska sama z przyjemno\u015bci\u0105 u\u017cywa\u0142a wobec siebie Kajowego zdrobnienia Profcia, swoj\u0105 uczennic\u0119 nazywaj\u0105c Kajtkiem, a nawet wr\u0119cz \u201eskrzypcow\u0105 c\u00f3runi\u0105\u201d. Pomaga\u0142a jej bardzo, tak\u017ce w dziedzinie instrument\u00f3w \u2013 najpierw wypo\u017cyczenia skrzypiec Amatiego, a potem daruj\u0105c jej jedne ze swoich w\u0142asnych \u2013 Januariusa Gagliano. W czasach peerelowskiej biurokracji wspiera\u0142a j\u0105 przy wysy\u0142aniu na konkursy, kt\u00f3re by\u0142o organizowane w spos\u00f3b scentralizowany, jak wszystko w tym czasie (dorobek Kaji: III nagroda na Konkursie im. Wieniawskiego \u2013 mia\u0142a wtedy 18 lat, II nagroda w Neapolu dwa lata p\u00f3\u017aniej, II nagroda w Genewie w 1970 r., a w 1975 r. \u2013 III nagroda w Monachium na ARD &#8211; pierwszej nie przyznano \u2013 i srebrny medal w Brukseli).<\/p>\n\n\n\n<p>Drug\u0105 osob\u0105, kt\u00f3ra ukszta\u0142towa\u0142a Danczowsk\u0105, by\u0142 wielki Dawid Ojstrach, do kt\u00f3rego pojecha\u0142a na stypendium do Moskwy \u2013 mia\u0142a sp\u0119dzi\u0107 tam cztery miesi\u0105ce, ostatecznie trwa\u0142o to dwa lata. Tak\u017ce mi\u0119dzy nimi ukszta\u0142towa\u0142 si\u0119 szczeg\u00f3lny kontakt. Ojstrach, kochany przez wszystkich, zwany Kr\u00f3lem Dawidem, by\u0142 w og\u00f3le cz\u0142owiekiem serdecznym, szczerym i ciep\u0142ym, ale z Kaj\u0105 rozumieli si\u0119 wyj\u0105tkowo, bardzo j\u0105 chwali\u0142, to i owo w jej technice zmieni\u0142, ale jakby mimochodem. Musz\u0119 powiedzie\u0107, \u017ce cz\u0119\u015b\u0107 ksi\u0105\u017cki m\u00f3wi\u0105ca o studiach w Moskwie zaciekawi\u0142a mnie najbardziej. S\u0142ysza\u0142o si\u0119 u lekcjach u Ojstracha, o jego talencie pedagogicznym i wspania\u0142ym podej\u015bciu do m\u0142odych muzyk\u00f3w \u2013 \u017ce dobre rady i uwagi wspiera\u0142 pochwa\u0142ami i wsparciem psychologicznym. Kaja cytuje pianistk\u0119 pracuj\u0105c\u0105 w klasie Ojstracha, Inn\u0119 Kollegorsk\u0105: \u201eDawid jest przede wszystkim psychologiem, potem lekarzem dusz i serc wszystkich, kt\u00f3rzy go znaj\u0105, a dopiero na ko\u0144cu \u2013 skrzypkiem\u201d. Z tej ksi\u0105\u017cki jednak dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce niekoniecznie zawsze tak by\u0142o: gdy kto\u015b przychodzi\u0142 s\u0142abiej przygotowany, zostawa\u0142 do\u015b\u0107 surowo odsy\u0142any do dalszego \u0107wiczenia.<\/p>\n\n\n\n<p>Na lekcjach z Ojstrachem siedzia\u0142o si\u0119 ca\u0142y dzie\u0144. By\u0142y one otwarte, przychodzili tam nie tylko jego studenci, ale tak\u017ce absolwenci, kt\u00f3rzy wci\u0105\u017c jednak odbywali lekcje: Wiktor Tretjakow, Gidon Kremer, Aleksander Treger, Oleg Kagan. A tak\u017ce muzycy innych specjalno\u015bci, jak Rostropowicz czy Richter. By\u0142o czego pos\u0142ucha\u0107, a i sam Ojstrach cz\u0119sto bra\u0142 skrzypce w r\u0119k\u0119 i pokazywa\u0142 w\u0142asn\u0105 interpretacj\u0119. By\u0142 jak s\u0142owik: wizualnie niepozorny i skromny, jednak \u015bpiewa\u0142 na skrzypcach najpi\u0119kniej.<\/p>\n\n\n\n<p>Siedzia\u0142o si\u0119 wi\u0119c na tych lekcjach, a potem trzeba by\u0142o\n\u0107wiczy\u0107, czasem po kilkana\u015bcie godzin dziennie, zarywaj\u0105c noc. A to jeszcze nie\nwszystko, bo przecie\u017c by\u0142o w Moskwie mn\u00f3stwo genialnych koncert\u00f3w i te\u017c warto\nby\u0142o skorzysta\u0107. Tak wi\u0119c niemo\u017cliwe by\u0142o \u017cycie tam czym\u015b innym ni\u017c muzyk\u0105,\nkt\u00f3ra nie mog\u0142a si\u0119 znudzi\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Kaji przydarzy\u0142 si\u0119 jeszcze jeden pedagog \u2013 Ruggiero Ricci,\nz kt\u00f3rym spotka\u0142a si\u0119 przypadkiem w hotelu w \u0141odzi (\u0107wiczy\u0142a w pokoju przed\nswoim koncertem, a on, gdy to us\u0142ysza\u0142, zapuka\u0142 do niej) i w efekcie zaprosi\u0142\nj\u0105 na swoje kursy mistrzowskie w Kanadzie. Od niego skorzysta\u0142a w dziedzinie\nsztuczek wirtuozowskich.<\/p>\n\n\n\n<p>Du\u017co ciekawych rzeczy jest w tej ksi\u0105\u017cce tak\u017ce o rodzinie\nartystki. Nie wiedzia\u0142am, \u017ce jej s\u0142ynny dziadek, wiolonczelista Dezyderiusz\nDanczowski, urodzi\u0142 si\u0119 na W\u0119grzech jako Dezs\u0151, panie\u0144skie dziecko Anny Danczowskiej.\nJako ma\u0142y, utalentowany ch\u0142opiec trafi\u0142 do pewnej hrabiny ze Lwowa, kt\u00f3ra si\u0119\nnim zaopiekowa\u0142a. We Lwowie si\u0119 o\u017ceni\u0142, potem ma\u0142\u017ce\u0144stwo zamieszka\u0142o w Poznaniu,\ngdzie urodzi\u0142a si\u0119 c\u00f3rka Beatrycze, p\u00f3\u017aniejsza matka Kaji. Dziecko jednak\nchowa\u0142o si\u0119 bez ojca, kt\u00f3ry pojecha\u0142 na muzyczny zarobek do Cincinnati. Potem\nwr\u00f3ci\u0142, ale wojna rozbi\u0142a rodzin\u0119 do reszty: \u017cona Dezyderiusza zgin\u0119\u0142a, on sam\nokupacj\u0119 sp\u0119dzi\u0142 w Warszawie, a dorastaj\u0105ca c\u00f3rka \u2013 w Krakowie, gdzie zosta\u0142a\nju\u017c na sta\u0142e i nie chcia\u0142a po wojnie do\u0142\u0105czy\u0107 do ojca. Kolejne pokolenia\nrodziny r\u00f3wnie\u017c rozwija\u0142y si\u0119 matrylinearnie: ojciec Kaji wcze\u015bnie rozsta\u0142 si\u0119\nz jej matk\u0105 i wyjecha\u0142 do Stan\u00f3w, trac\u0105c z nimi kontakt. Podobnie po latach\nsta\u0142o si\u0119 z Kaj\u0105 i jej c\u00f3rk\u0105 Justyn\u0105, pianistk\u0105, kt\u00f3ra tak\u017ce chowa\u0142a si\u0119 bez\nojca. Wszystkie te silne kobiety zachowa\u0142y to samo nazwisko.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Da si\u0119, znam takich ludzi. Tak\u0105 osob\u0105 jest np. Kaja Danczowska. W\u0142a\u015bnie krakowskie wydawnictwo Universitas wyda\u0142o biografi\u0119 naszej wybitnej skrzypaczki (autorstwa Katarzyny Marczak).<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9162"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9162"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9162\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9168,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9162\/revisions\/9168"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9162"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9162"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9162"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}