
{"id":9675,"date":"2021-08-18T01:45:37","date_gmt":"2021-08-17T23:45:37","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=9675"},"modified":"2021-08-18T01:45:37","modified_gmt":"2021-08-17T23:45:37","slug":"teatr-w-kwartecie-teatr-z-orkiestra","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2021\/08\/18\/teatr-w-kwartecie-teatr-z-orkiestra\/","title":{"rendered":"Teatr w kwartecie, teatr z orkiestr\u0105"},"content":{"rendered":"\n<p>Oczywi\u015bcie przede wszystkim muzyczny teatr, ale te\u017c troch\u0119 prawdziwego.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Belcea Quartet jest w\u0142a\u015bnie takim zespo\u0142em, kt\u00f3ry gra teatralnie, retorycznie i emocjonalnie, ka\u017cdy gest muzyczny jest niezwykle wyrazisty. Zagrany na pocz\u0105tek <em>Kwartet F-dur<\/em> KV 590 Mozarta, jeden z &#8222;pruskich&#8221; &#8211; i z rzadziej grywanych, nie jest mo\u017ce bardzo oryginalny, ale i tu, jak w wielu p\u00f3\u017anych jego utworach (w <em>Symfonii g-moll<\/em> KV 550 czy <em>Koncercie fortepianowym B-dur<\/em> KV 595), przez kr\u00f3ciutk\u0105 chwil\u0119 pod koniec I cz\u0119\u015bci otwiera si\u0119 otch\u0142a\u0144, tracimy grunt, by r\u00f3wnie szybko go odzyska\u0107 i powr\u00f3ci\u0107 do zwyczajno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p><em>I Kwartet<\/em> Szymanowskiego by\u0142 zagrany pi\u0119knie i \u015bpiewnie &#8211; zawsze mnie zdumiewaj\u0105 pocz\u0105tkowe takty tego utworu pobrzmiewaj\u0105ce po g\u00f3ralsku, a przecie\u017c pisane by\u0142o to w 1917 r. na Ukrainie, w czasach, gdy kompozytor o Tatrach nie mia\u0142 jeszcze poj\u0119cia. Wynika z tego, \u017ce w p\u00f3\u017aniejszych czasach w muzyce g\u00f3ralskiej znalaz\u0142 co\u015b, co ju\u017c z natury by\u0142o mu bliskie. W ostatniej cz\u0119\u015bci zabrak\u0142o mi w tym wykonaniu podkre\u015blenia aluzji do Beethovena, co by si\u0119 narzuca\u0142o wykonawcom kompletu jego kwartet\u00f3w. Schubertowski <em>Kwartet d-moll &#8222;\u015amier\u0107 i dziewczyna&#8221;<\/em> satysfakcjonowa\u0142 najbardziej, a ju\u017c sama ko\u0144c\u00f3wka zdumiewa\u0142a precyzj\u0105 w tak szybkim tempie &#8211; rozgrzewanie atmosfery do bia\u0142o\u015bci to specjalno\u015b\u0107 tego zespo\u0142u.<\/p>\n\n\n\n<p>Wieczorny koncert {oh!} Orkiestry Historycznej by\u0142 po prostu bardzo przyjemny. Utworem <em>Il maestro di cappella<\/em> Domenica Cimarosy z Tomaszem Koniecznym jako bufonowatym maestrem (kt\u00f3ry przypomnia\u0142, \u017ce jest nie tylko \u015bpiewakiem, ale i zawodowym przecie\u017c aktorem) muzycy z\u0142o\u017cyli ho\u0142d zmar\u0142emu rok temu Bernardowi \u0141adyszowi, kt\u00f3ry by\u0142 pami\u0119tnym wykonawc\u0105 tego dzie\u0142a. Oczywi\u015bcie \u015bpiewa\u0142 to <a href=\"https:\/\/www.youtube.com\/watch?v=y4xhoX5oyqw\">ca\u0142kiem inaczej<\/a> (nie tylko ze wzgl\u0119du na wile\u0144ski akcent), ale te\u017c z innym tekstem, chyba zgrabniejszym ni\u017c ten zastosowany przez Koniecznego, swobodnie przet\u0142umaczony przez Rafa\u0142a Bryndala. Po tym kawa\u0142ku weso\u0142ego teatru by\u0142a poniek\u0105d kontynuacja: <em>Symfonia &#8222;Po\u017cegnalna&#8221;<\/em> Haydna, bardzo \u0142adnie rozegrana.<\/p>\n\n\n\n<p>Po przerwie do\u0142\u0105czy\u0142 do orkiestry Dirk Vermeulen, by wr\u00f3ci\u0107 z ni\u0105 do m\u0142odego Karola Lipi\u0144skiego &#8211; tym razem by\u0142a to <em>Symfonia B-dur<\/em> op. 2 nr 3, zn\u00f3w haydnowska, kt\u00f3ra okaza\u0142a si\u0119 jednak dzie\u0142em przedziwnym, z d\u0142ugim fragmentem granym wy\u0142\u0105cznie przez instrumenty d\u0119te w II cz\u0119\u015bci czy nietypowo wysok\u0105 sol\u00f3wk\u0105 oboju w triu menueta. Z kolei zagrana przed ni\u0105 <em>Uwertura D-dur<\/em>, o kilka lat p\u00f3\u017aniejsza, nie\u015bmia\u0142o ju\u017c spogl\u0105da w przysz\u0142o\u015b\u0107 &#8211; g\u0142\u00f3wny temat ma w sobie co\u015b z Webera. Mi\u0142o by\u0142o pos\u0142ucha\u0107 tego w dobrym wykonaniu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Oczywi\u015bcie przede wszystkim muzyczny teatr, ale te\u017c troch\u0119 prawdziwego.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9675"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9675"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9675\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9676,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9675\/revisions\/9676"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9675"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9675"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9675"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}