
{"id":9725,"date":"2021-09-11T23:20:12","date_gmt":"2021-09-11T21:20:12","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=9725"},"modified":"2021-09-12T21:45:58","modified_gmt":"2021-09-12T19:45:58","slug":"gdy-sie-chce-za-duzo-naraz","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2021\/09\/11\/gdy-sie-chce-za-duzo-naraz\/","title":{"rendered":"Gdy si\u0119 chce za du\u017co naraz"},"content":{"rendered":"\n<p>Premiera <em>Fidelia<\/em> w Operze Ba\u0142tyckiej w Gda\u0144sku by\u0142a parokrotnie przek\u0142adana, odby\u0142 si\u0119 ostatecznie spektakl w wersji koncertowej, wy\u0142\u0105cznie online. W ko\u0144cu jest &#8211; by\u0142am w\u0142a\u015bnie na premierze drugiej obsady. Czy by\u0142o na co czeka\u0107?<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Zesz\u0142y rok by\u0142 szczeg\u00f3lny: nie do\u015b\u0107, \u017ce Rok Beethovenowski, to jeszcze jubileusz 40-lecia porozumie\u0144 sierpniowych i 30-lecia zjednoczenia Niemiec. Mo\u017cna wi\u0119c zrozumie\u0107, \u017ce do wyre\u017cyserowania jedynej opery Beethovena zaproszono Michaela Sturma, kt\u00f3ry na dodatek ma do Polski autentyczn\u0105 s\u0142abo\u015b\u0107. To ten sam re\u017cyser, kt\u00f3ry <em>Halk\u0119<\/em> umie\u015bci\u0142 <a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2015\/05\/24\/halka-z-robotnikow-przymusowych\/\">w \u015bwiecie robotnik\u00f3w przymusowych<\/a> (w Kaiserslautern), a trzy lata temu wystawi\u0142 <em>\u015apiewak\u00f3w norymberskich <\/em><a href=\"https:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/2018\/03\/05\/obled-obled-wszedzie-obled\/\">w Teatrze Wielkim w Poznaniu<\/a> i teraz, kiedy czytam swoj\u0105 relacj\u0119, widz\u0119, \u017ce chyba przewidzia\u0142 pandemi\u0119 (w finale II aktu) &#8211; zabawne. Tym razem postawi\u0142 sobie za zadanie uczci\u0107 wszystkie trzy rocznice w jednym spektaklu. Ten szlachetny poniek\u0105d zamys\u0142 w rok p\u00f3\u017aniej sprawia wra\u017cenie totalnego absurdu&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Tyczy si\u0119 to g\u0142\u00f3wnie samego fina\u0142u, gdzie &#8211; niech b\u0119dzie, zaspojluj\u0119 &#8211; mo\u017cemy zobaczy\u0107 i papie\u017ca (jako Ministra, tego, co przynosi Florestanowi wyzwolenie), i Jaruzelskiego, i Lecha Wa\u0142\u0119s\u0119, i Tadeusza Mazowieckiego, i Okr\u0105g\u0142y St\u00f3\u0142, i upadaj\u0105cy mur berli\u0144ski, a nawet w pewnym momencie&#8230; przemawiaj\u0105cego m\u0142odego Jaros\u0142awa K. (chyba te\u017c jako symbol wolno\u015bci, he he). Wi\u0119kszo\u015b\u0107 spektaklu rozgrywa si\u0119 w ogromnym (uczynionym z projekcji) ciemnym klaustrofobicznym wn\u0119trzu przypominaj\u0105cym ogromn\u0105 beczk\u0119, kontener albo te\u017c budowany w stoczni statek (!). Marcelina z Jaquinem zajmuj\u0105 si\u0119 tam wsp\u00f3lnie w pierwszej scenie paleniem ksi\u0105\u017cek. Ksi\u0105\u017cki staj\u0105 si\u0119 tu motywem obsesyjnym, nawet cela Florestana jest nimi zawalona. Bez przerwy wymieniane s\u0105 nazwiska autor\u00f3w dzie\u0142 wrzucanych w ogie\u0144 i strzeliste cytaty. Ale najbardziej denerwuj\u0105ce s\u0105 dodatki do Beethovena, dzi\u0119ki kt\u00f3rym spektakl trwa (z przerw\u0105) trzy godziny. D\u0142ugi wst\u0119p z rzeczonymi cytatami i cichutkim chora\u0142em w tle (ju\u017c nie b\u0119d\u0119 opowiada\u0107, co mamy w tym czasie na wizji), d\u0142u\u017csze pauzy na cytaty w \u015brodku. Re\u017cyser przypomnia\u0142 sobie nadto XIX-wieczn\u0105 praktyk\u0119 wstawiania <em>Leonory III<\/em> przed fina\u0142em, co dramaturgicznie nie ma sensu, ale za to ta uwertura zosta\u0142a przyzwoicie wykonana przez orkiestr\u0119 (zauwa\u017cy\u0142am, \u017ce sk\u0142ad jest w przyt\u0142aczaj\u0105cej wi\u0119kszo\u015bci damski &#8211; Wiede\u0144czycy dostaliby apopleksji).<\/p>\n\n\n\n<p>Nie wiem, czy co\u015b w inscenizacji zosta\u0142o zmienione w stosunku do przygotowanej, lecz ostatecznie nie zaprezentowanej w zesz\u0142ym roku wersji. Zmieni\u0142a si\u0119 nieco obsada, co niekt\u00f3rym rolom przynios\u0142o nawet korzy\u015b\u0107, cho\u0107 dzisiejszego Florestana (Vitaliy Kovalchuk) do\u015b\u0107 s\u0142abo by\u0142o s\u0142ycha\u0107, podobnie jak Pizarra (Leszek Skrla). Ale przede wszystkim rozsta\u0142 si\u0119 z teatrem szef muzyczny spektaklu, Jose Florencio. Prowadzi\u0142 wi\u0119c spektakl m\u0142ody dyrygent Micha\u0142 Kr\u0119\u017clewski, kt\u00f3ry sprawia przyzwoite wra\u017cenie. Na dodatek sytuacja jest o tyle trudna, \u017ce kana\u0142u nie ma, orkiestra jest na pierwszym planie, a scena jest daleko z ty\u0142u i jest to przestrze\u0144 nag\u0142o\u015bniona, co g\u0142osom robi wy\u0142\u0105cznie \u017ale &#8211; nie tylko dlatego, \u017ce mimo to s\u0105 zag\u0142uszane, ale te\u017c zniekszta\u0142cone: walory wokalne Magdaleny Molendowskiej (Leonora) mo\u017cna by\u0142o doceni\u0107 dopiero, gdy z tej przestrzeni wysz\u0142a, a nie ka\u017cdy m\u00f3g\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p><em>Fidelia<\/em> zawsze warto pos\u0142ucha\u0107, ale na naszych scenach ta opera za bardzo szcz\u0119\u015bcia nie ma, \u017ce przypomn\u0119 np. spektakl z Wroc\u0142awia. Ciekawe, jak b\u0119dzie w Operze Narodowej &#8211; premiera (w koprodukcji tym razem z Kopenhag\u0105 i Enschede) ju\u017c 24 pa\u017adziernika. Te\u017c przek\u0142adana.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Premiera Fidelia w Operze Ba\u0142tyckiej w Gda\u0144sku by\u0142a parokrotnie przek\u0142adana, odby\u0142 si\u0119 ostatecznie spektakl w wersji koncertowej, wy\u0142\u0105cznie online. W ko\u0144cu jest &#8211; by\u0142am w\u0142a\u015bnie na premierze drugiej obsady. Czy by\u0142o na co czeka\u0107?<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9725"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9725"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9725\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9727,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9725\/revisions\/9727"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9725"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9725"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9725"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}