
{"id":9861,"date":"2021-11-30T23:54:13","date_gmt":"2021-11-30T22:54:13","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=9861"},"modified":"2021-12-01T11:30:03","modified_gmt":"2021-12-01T10:30:03","slug":"smutek-szary","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2021\/11\/30\/smutek-szary\/","title":{"rendered":"Smutek szary"},"content":{"rendered":"\n<p>Wracam do Wajnberga za spraw\u0105 dw\u00f3ch \u015bpiewaczek: sopranistki Aleksandry Kubas-Kruk i mezzosopranistki Anny Bernackiej oraz pianistki Moniki Kruk, kt\u00f3re wyst\u0105pi\u0142y dzi\u015b w Filharmonii Narodowej w cyklu Scena Muzyki Polskiej.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Artystki da\u0142y ju\u017c koncert z t\u0105 muzyk\u0105 <a href=\"https:\/\/www.nfm.wroclaw.pl\/kalendarium\/event\/8559\">we wroc\u0142awskim NFM<\/a>, maj\u0105 te\u017c wyst\u0105pi\u0107 z ni\u0105 w <a href=\"https:\/\/filharmonia.lodz.pl\/pl\/wydarzenia\/koncert-kameralny-22?month=2021-12\">Filharmonii \u0141\u00f3dzkiej<\/a>. Bardzo szkoda, \u017ce w FN pomini\u0119ty zosta\u0142 cykl <em>Akacje<\/em> op. 4, napisany w 1940 r. w Mi\u0144sku, czyli niemal zaraz po ucieczce z Warszawy. Zamiast tego by\u0142y <em>Uty japo\u0144skie<\/em> Piotra Perkowskiego i <em>Do snu<\/em> Zbigniewa Popielskiego, owszem, rzeczy warto\u015bciowe, ale w\u0142a\u015bnie wczesne pie\u015bni Wajnberga szczeg\u00f3lnie by mnie ciekawi\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>Zostan\u0119 wi\u0119c przy Wajnbergu. Z czterech wykonanych dzi\u015b cykli pie\u015bni <em>Biblia cyga\u0144sk<\/em>a (1956), <em>Wspomnienie<\/em> op. 62 (1957-8) oraz <em>Stare listy<\/em> op. 77 (1962) s\u0105 do tekst\u00f3w Juliana Tuwima; jeszcze by\u0142y <em>Trzy pie\u015bni<\/em> op. 22 do s\u0142\u00f3w Adama Mickiewicza z 1945 r. Tuwim by\u0142 poet\u0105, kt\u00f3ry wydaje si\u0119 najbli\u017cszym kompozytorowi: opr\u00f3cz czterech wymienionych cykli Wajnberg napisa\u0142 jeszcze <em>S\u0142owa we krwi<\/em> op. 90 z 1965 r., kt\u00f3re takie wra\u017cenie wywar\u0142y na nas na tegorocznych Chopiejach, kantat\u0119 <em>Piotr P\u0142aksin<\/em> op. 91 (1965) &#8211; nie wiem, czy w og\u00f3le by\u0142a kiedykolwiek wykonywana, no i dwie symfonie: \u00f3sm\u0105, czyli s\u0142ynne <em>Kwiaty polskie<\/em> (1964) i dziewi\u0105t\u0105 ze s\u0142owami Tuwima i Broniewskiego.<\/p>\n\n\n\n<p>Brawo dla obu \u015bpiewaczek, poniewa\u017c rzeczywi\u015bcie tych rzeczy na \u015bwiecie raczej si\u0119 nie wykonuje, z prostej przyczyny: s\u0105 po polsku. Rosjanie \u015bpiewaj\u0105 raczej to, co jest po rosyjsku, a w wielu miejscach pr\u00f3buje si\u0119 \u015bpiewa\u0107 przede wszystkim pie\u015bni w jidysz, z bardzo r\u00f3\u017cnym zreszt\u0105 skutkiem. Wybiera si\u0119 to, poniewa\u017c wci\u0105\u017c widzi si\u0119 przede wszystkim \u017cydowsko\u015b\u0107 i rosyjski kontekst Wajnberga, a zapomina si\u0119 o polskim, r\u00f3wnie silnym &#8211; i to jest w\u0142a\u015bnie dla naszych \u015bpiewak\u00f3w zadanie. W sumie jako ca\u0142o\u015b\u0107 to chyba powy\u017csze cykle rzeczywi\u015bcie w ca\u0142o\u015bci zosta\u0142y u nas wykonane w NFM <a href=\"https:\/\/www.facebook.com\/permalink.php?story_fbid=596752648427594&amp;id=110043600431837&amp;__tn__=-R\">po raz pierwszy<\/a>. Jednak pie\u015bni Wajnberga mog\u0142y by\u0107 te\u017c wybierane na ostatnim Konkursie Moniuszkowskim i wybra\u0142o je kilka os\u00f3b, s\u0142ysza\u0142am wi\u0119c w\u00f3wczas <em>Kusego<\/em> i dwukrotnie przejmuj\u0105cego <em>\u017bydka<\/em> z <em>Biblii cyga\u0144skiej<\/em> oraz dwa razy urocz\u0105 <em>Ballad\u0119 starofrancusk\u0105<\/em> ze <em>Starych list\u00f3w<\/em>.<\/p>\n\n\n\n<p>Poezja Tuwima towarzyszy\u0142a Wajnbergowi szczeg\u00f3lnie intensywnie w latach 50. i 60., kiedy jeszcze silne by\u0142y wspomnienia z poprzedniego \u017cycia. Ale nie by\u0142y one bynajmniej wy\u0142\u0105cznie sielankowe. Ton wierszy Tuwima najpewniej uderzy\u0142 dok\u0142adnie w ton wspomnie\u0144 kompozytora, w melancholi\u0119 (a czasem i groz\u0119) mi\u0119dzywojnia, przetykan\u0105 zjadliwym czasem humorem, jak w przypadku w\u0142a\u015bnie np. <em>Ballady starofrancuskiej<\/em>. Opowie\u015b\u0107 w tych wierszach\/pie\u015bniach, kiedy ju\u017c jest, ma w\u0142a\u015bnie taki skr\u0119t, czy te\u017c bywa nagle upiornie z\u0142amana bez powodu, jak w <em>Balladzie o \u015bmierci Izaka Kona<\/em> (podkre\u015bla to zw\u0142aszcza pogodna z pocz\u0105tku muzyka, przy kt\u00f3rej ju\u017c zaczynamy lubi\u0107 bohatera, i nagle spotykamy si\u0119 z jego \u015bmierci\u0105 &#8211; i &#8222;opowie\u015b\u0107 sko\u0144czona&#8221;). Melancholia jednak dominuje &#8211; tytu\u0142 tego wpisu jest cytatem z pie\u015bni <em>Zegary bij\u0105<\/em>, kt\u00f3ra napisana jest do wiersza <em>Humoreska<\/em> (sic).<\/p>\n\n\n\n<p>Bardzo wyra\u017anie wida\u0107 rozw\u00f3j j\u0119zyka Wajnberga w kolejnych opusach, najp\u00f3\u017aniejszy ju\u017c ma w sobie t\u0119 sucho\u015b\u0107 i ch\u0142\u00f3d okolic <em>Pasa\u017cerki<\/em>. Co do wymaga\u0144 wokalnych, w ka\u017cdym przypadku s\u0105 du\u017ce. Sprawi\u0142o to zreszt\u0105, \u017ce koncert zako\u0144czy\u0142 si\u0119 dramatycznie &#8211; Aleksandra Kubas-Kruk przed wykonaniem ostatniej pie\u015bni z cyklu <em>Stare listy<\/em>, kt\u00f3ry by\u0142 zreszt\u0105 \u015bwietny, zemdla\u0142a. Wzi\u0119\u0142a na siebie zbyt forsown\u0105 robot\u0119, bior\u0105c pod uwag\u0119 jej tzw. powa\u017cny stan. Zaczekali\u015bmy chwil\u0119 (ma\u0142o nas by\u0142o, ze 40 chyba), by doczeka\u0107 si\u0119 wyj\u015bcia pozosta\u0142ych artystek i zapewnienia, \u017ce nic z\u0142ego si\u0119 nie sta\u0142o. Oby. Co za\u015b jeszcze do artystek, musz\u0119 wspomnie\u0107 r\u00f3wnie\u017c o pianistce: Monika Kruk by\u0142a dla obu solistek prawdziw\u0105 partnerk\u0105, po prostu wsp\u00f3\u0142tworz\u0105c t\u0119 muzyk\u0119.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wracam do Wajnberga za spraw\u0105 dw\u00f3ch \u015bpiewaczek: sopranistki Aleksandry Kubas-Kruk i mezzosopranistki Anny Bernackiej oraz pianistki Moniki Kruk, kt\u00f3re wyst\u0105pi\u0142y dzi\u015b w Filharmonii Narodowej w cyklu Scena Muzyki Polskiej.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9861"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9861"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9861\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9866,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9861\/revisions\/9866"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9861"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9861"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9861"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}