
{"id":99,"date":"2008-01-24T13:17:43","date_gmt":"2008-01-24T12:17:43","guid":{"rendered":"http:\/\/szwarcman.blog.polityka.pl\/?p=99"},"modified":"2008-01-24T16:10:43","modified_gmt":"2008-01-24T15:10:43","slug":"radosny-dziadunio","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/2008\/01\/24\/radosny-dziadunio\/","title":{"rendered":"Radosny dziadunio"},"content":{"rendered":"<p>Co\u015b m\u00f3j blog \u017cywi si\u0119 ostatnio rocznicami. Ale t\u0119 zdecydowanie musimy tu obej\u015b\u0107. Pojutrze b\u0119dzie stulecie urodzin Stephane&#8217;a Grappellego. Oczywi\u015bcie nie zawsze by\u0142 &#8222;radosnym dziaduniem&#8221;, jak to okre\u015bli\u0142am w powy\u017cszym tytule. Ale takim go zapami\u0119ta\u0142am z jego ostatniego koncertu w Warszawie, w 1994 roku w Filharmonii Narodowej. W szampa\u0144skim humorze, w kolorowej koszuli i z nieod\u0142\u0105czn\u0105 lampeczk\u0105 koniaczku, kt\u00f3r\u0105 stawia\u0142 na fortepianie i od czasu do czasu z rozbrajaj\u0105c\u0105 min\u0105 po ni\u0105 si\u0119ga\u0142 (pierwszy i ostatni raz widzia\u0142am co\u015b takiego na tej szacownej estradzie). I gra\u0142 &#8211; jak gra\u0142! W jego grze by\u0142 u\u015bmiech, troch\u0119 rzewny, s\u0142o\u0144ce (mimo wieczoru &#8211; koncert zacz\u0105\u0142 si\u0119 o 20.) i ogromna rado\u015b\u0107 z muzykowania. Do fortepianu te\u017c zasiad\u0142 par\u0119 razy.<\/p>\n<p>Ten koncert by\u0142 te\u017c troch\u0119 jak opowie\u015b\u0107 o m\u0142odo\u015bci &#8211; Grappelli grywa\u0142 g\u0142\u00f3wnie stare standardy. Tak si\u0119 to zreszt\u0105 zacz\u0119\u0142o. Pocz\u0105tkowo by\u0142 samoukiem (by\u0142 sierot\u0105 wojennym, matka odumar\u0142a go, gdy mia\u0142 4 lata) i gra\u0142 na skrzypcach na ulicach Pary\u017ca. Ale jego pierwszym instrumentem by\u0142 fortepian i od niego rozpocz\u0105\u0142 troch\u0119 sp\u00f3\u017anion\u0105 nauk\u0119 w Konserwatorium Paryskim (1924-28). Zacz\u0105\u0142 od formacji klasycznej, a \u017ceby dorobi\u0107 na \u017cycie, gra\u0142 w zespo\u0142ach teatralnych i pracowa\u0142 jako taper przy filmie niemym. &#8222;W kinie kazano mi gra\u0107 g\u0142\u00f3wnie Mozarta, ale do film\u00f3w komicznych pozwolono mi gra\u0107 Gershwina. W ten spos\u00f3b odkry\u0142em, \u017ce moim powo\u0142aniem jest jazz, i powiedzia\u0142em Amadeuszowi pa, pa&#8221; &#8211; zwierza\u0142 si\u0119 po latach.<\/p>\n<p>Na pocz\u0105tku lat trzydziestych <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=ebaYm65RC5Q\">spotka\u0142 Django Reinhardta<\/a>, z kt\u00f3rym za\u0142o\u017cyli jeden z najwa\u017cniejszych zespo\u0142\u00f3w w historii jazzu (a ju\u017c na pewno najwa\u017cniejszy w jazzie francuskim): Quintette du Hot Club de France. I tak w\u0142a\u015bciwie stylowi gry, kt\u00f3ry w\u00f3wczas wypracowa\u0142, i <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=S4kf5aU1Wtg&amp;feature=related\">poczciwym starym standardom<\/a>, pozosta\u0142 wierny ca\u0142e \u017cycie. Kwintet istnia\u0142 przez ca\u0142e lata trzydzieste, jeszcze na pocz\u0105tku wojny gra\u0142 \u017co\u0142nierzom w Wielkiej Brytanii. Po wojnie jeszcze spotkali si\u0119 z Djangiem, ale ostatecznie ich drogi si\u0119 rozesz\u0142y (Django zmar\u0142 w 1953 r.). Grappelli grywa\u0142 z Duke&#8217;iem Ellingtonem, Larrym Coryellem, Oscarem Petersonem, wspiera\u0142 m\u0142odszych skrzypk\u00f3w jazzowych (Jean-Luc Ponty, <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=FFLoPY5xdYY&amp;feature=related\">Didier Lockwood<\/a>), wyst\u0119powa\u0142 z muzykami klasycznymi otwartymi na inne rodzaje muzyki, jak <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=xV0IcFyXUWs&amp;feature=related\">Yehudi Menuhin<\/a> czy Yo-Yo Ma.<\/p>\n<p>Tu wida\u0107 z bliska, jak si\u0119 u\u015bmiecha\u0142 podczas gry &#8211; do swojego ukochanego <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=LcF0zNkPsOQ\">Gershwina<\/a>. Tak si\u0119 cieszy\u0142, jak na najlepsz\u0105 zabaw\u0119. Powiedzia\u0142 kiedy\u015b, \u017ce muzyka to dla niego fontanna m\u0142odo\u015bci. Oj, tak&#8230; Do ko\u0144ca pozosta\u0142a mu niewiarygodnie czy\u015bciutka intonacja i leciutka technika, jakby nic go nie kosztowa\u0142a. Kiedy si\u0119 na niego patrzy\u0142o, my\u015bla\u0142o si\u0119: jakie to proste! I jakie rozkoszne&#8230;<\/p>\n<p>Grappelli \u017cyje!<\/p>\n<p>PS. Zgodnie ze zobowi\u0105zaniem przypominam: Ten blog\u00a0startuje w <a href=\"http:\/\/www.blogroku.pl\/zasady.html\">Konkursie na Blog Roku<\/a> w kategorii <a href=\"http:\/\/www.blogroku.pl\/kategoria_glosuj.html?catId=23\">Kultura<\/a>. Jego numer to E00080. Je\u015bli, Czytelniku, uwa\u017casz, \u017ce warto na niego zag\u0142osowa\u0107, wy\u015blij ten numer w esemesie na 71222. Koszt w wysoko\u015bci 1,22 z\u0142 idzie na cel charytatywny: O\u015brodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych i S\u0142abowidz\u0105cych w Krakowie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Co\u015b m\u00f3j blog \u017cywi si\u0119 ostatnio rocznicami. Ale t\u0119 zdecydowanie musimy tu obej\u015b\u0107. Pojutrze b\u0119dzie stulecie urodzin Stephane&#8217;a Grappellego. Oczywi\u015bcie nie zawsze by\u0142 &#8222;radosnym dziaduniem&#8221;, jak to okre\u015bli\u0142am w powy\u017cszym tytule. Ale takim go zapami\u0119ta\u0142am z jego ostatniego koncertu w Warszawie, w 1994 roku w Filharmonii Narodowej. W szampa\u0144skim humorze, w kolorowej koszuli i z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/99"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=99"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/99\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=99"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=99"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/szwarcman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=99"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}