
{"id":66,"date":"2018-04-22T17:23:46","date_gmt":"2018-04-22T15:23:46","guid":{"rendered":"https:\/\/taniec.blog.polityka.pl\/?p=66"},"modified":"2020-12-06T10:01:17","modified_gmt":"2020-12-06T09:01:17","slug":"ten-ktorego-kocham","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/2018\/04\/22\/ten-ktorego-kocham\/","title":{"rendered":"Ten, kt\u00f3rego kocham"},"content":{"rendered":"<p>4 kwietnia zmar\u0142a Barbara Bittner\u00f3wna. \u201eCudowne dziecko\u201d. Fenomenalna tancerka. M\u0142oda g\u00f3ralka z \u201eHarnasi\u00f3w\u201d Karola Szymanowskiego, Swanilda z \u201eCopp\u00e9lii\u201d L\u00e9o Delibesa, Zarema z \u201eFontanny Bachczysaraju\u201d wed\u0142ug poematu Aleksandra Puszkina. Pierwsza polska Julia w balecie Sergiusza Prokofiewa.<br \/>\n<!--more--><br \/>\n\u201eNie mog\u0142em wyj\u015b\u0107 ze zdumienia, \u017ce ona \u0107wicz\u0105c, ta\u0144czy\u0142a. Wszystkie <em>pas<\/em> wpierw wykonywali\u015bmy przy dr\u0105\u017cku, a ona ta\u0144czy\u0142a dr\u0105\u017cek.&nbsp;Ju\u017c nie m\u00f3wi\u0119 o \u0107wiczeniach na \u015brodku sali! Patrzy\u0142em na to zafascynowany, bo zobaczy\u0142em co\u015b wspania\u0142ego i sko\u0144czenie pi\u0119knego\u201d \u2013 wspomina\u0142 Witold Gruca, jej najlepszy partner sceniczny w <a href=\"http:\/\/iskry.com.pl\/ebooki\/231-grand-jete-czyli-wielki-skok-rozmowa-z-witoldem-gruca-8320717450.html\">\u201eGrand jet\u00e9, czyli wielki skok\u201d<\/a>.<\/p>\n<p>Jedna z najwa\u017cniejszych dla niej recenzji ukaza\u0142a si\u0119 we wrze\u015bniu<br \/>\n1954 roku, kilka miesi\u0119cy po premierze \u201eRomea i Julii\u201d w choreografii Jerzego Gog\u00f3\u0142a. Artur Maria Swinarski w dwutygodniku \u201eTeatr\u201d napisa\u0142 wtedy: \u201eBittner\u00f3wna nie potrafi stawia\u0107 pustych <em>pas<\/em>. I w \u00bbRomeo i Julii\u00ab nawet nie zastanawiamy si\u0119, dlaczego tu w\u0142a\u015bnie staje na pointach, a tam robi <em>arabesque<\/em>, po prostu wierzymy: tu musia\u0142a stan\u0105\u0107 na pointach, a tam zrobi\u0107 <em>arabesque<\/em> &#8211; wszystko jest nieomylne, zrozumia\u0142e i przekonywaj\u0105ce, chocia\u017c cz\u0119sto tak trudne do zanalizowania\u201d.<\/p>\n<p>Ta\u0144czy\u0107 zacz\u0119\u0142a w latach 30. XX wieku we Lwowie. Wyst\u0119powa\u0142a we w\u0142asnych recitalach tanecznych, w teatrach dramatycznych, a nawet odby\u0142a krajowe tourn\u00e9e z gwiazdami lwowskiego radia &#8211; Szczepciem i To\u0144ciem. P\u00f3\u017aniejsza przeprowadzka do Warszawy i lekcje w szkole baletowej Zygmunta D\u0105browskiego (\u201eBy\u0142 to surowy, wymagaj\u0105cy pedagog starego stylu &#8211; wyprostowany jak struna, z marsow\u0105 gro\u017an\u0105 min\u0105, wystukuj\u0105cy kijkiem o pod\u0142og\u0119 rytm do \u0107wicze\u0144 baletowych\u201d) mia\u0142y by\u0107 tylko przygotowaniem do nauki w s\u0142ynnej szkole Kurta Joossa w Londynie. Gdyby nie wybuch wojny, kt\u00f3ry zniweczy\u0142 te plany, by\u0107 mo\u017ce zupe\u0142nie inaczej potoczy\u0142aby si\u0119 jej kariera. W 1940 roku rozpocz\u0119\u0142a wsp\u00f3\u0142prac\u0119 z Jerzym Kapli\u0144skim, pierwszym tancerzem Opery Pozna\u0144skiej. Wypatrzy\u0142 j\u0105 w teatrze \u201eKometa\u201d na ulicy Ch\u0142odnej w Warszawie i zaproponowa\u0142 wsp\u00f3lne wyst\u0119py. W tym czasie, ze wzgl\u0119du na miniaturowo\u015b\u0107 scen i estrad, brak dost\u0119pu do scen operowych, bardzo popularne sta\u0142y si\u0119 duety taneczne. \u201ePod okiem Kapli\u0144skiego terminowa\u0142am przez ca\u0142y okres okupacji jak u dobrego mistrza\u201d \u2013 napisa\u0142a artystka w wydanej w 2004 roku autobiografii \u201eNie tylko o ta\u0144cu\u201d. Wyst\u0119powali codziennie. Zdoby\u0142a do\u015bwiadczenie, kt\u00f3re sta\u0142o si\u0119 kapita\u0142em na przysz\u0142e lata.<\/p>\n<p>Po wojnie wzi\u0119li z Kapli\u0144skim \u015blub i pracowali w Operze Pozna\u0144skiej. On na stanowisku choreografa i kierownika baletu, ona w randze primabaleriny. W roku 1949 oboje dostali anga\u017c w Operze \u015al\u0105skiej w Bytomiu, a dwa lata p\u00f3\u017aniej (ju\u017c po rozwodzie z Kapli\u0144skim) Bittner\u00f3wna przenios\u0142a si\u0119 z Les\u0142awem Finzem, najwi\u0119ksz\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105 jej \u017cycia, do Opery Warszawskiej. W Warszawie odnosi\u0142a same sukcesy. Szybko sta\u0142a si\u0119 ulubienic\u0105 publiczno\u015bci.<\/p>\n<p>Zdobywaniu popularno\u015bci sprzyja\u0142y wyst\u0119py w duecie z Witoldem Gruc\u0105. \u201eTen, kt\u00f3rego kocham\u201d &#8211; nowoczesna etiuda baletowa w choreografii Jerzego Kapli\u0144skiego do muzyki George\u2019a Gershwina &#8211; sta\u0142a si\u0119 \u017celazn\u0105 pozycj\u0105 w ich repertuarze, nie tylko w Polsce. W Moskwie utw\u00f3r by\u0142 bisowany, a w 1956 roku znalaz\u0142 si\u0119 w programie Mi\u0119dzynarodowego Konkursu Ta\u0144ca w Vercelli, gdzie zdobyli <em>Primo Premio Assoluto<\/em>. I gdyby nie p\u00f3\u017aniejsze perypetie z wydaniem paszport\u00f3w, mogliby \u2013 w ramach g\u0142\u00f3wnej nagrody \u2013 zata\u0144czy\u0107 w \u201eRomeo i Julii\u201d w choreografii Leonida \u0141awrowskiego w Teatro alla Scala w Mediolanie.<\/p>\n<p>Z karier\u0105 Barbary Bittner\u00f3wny wi\u0105\u017ce si\u0119 te\u017c jedna z najciemniejszych kart w historii polskiego baletu.<\/p>\n<p>W maju 1955 roku artystka w bezceremonialny spos\u00f3b zosta\u0142a sprowokowana do odej\u015bcia z Opery Warszawskiej i zosta\u0142a zdegradowana do stopnia solistki. Mimo pyta\u0144 pojawiaj\u0105cych si\u0119 w\u00f3wczas na \u0142amach prasy &#8211; co si\u0119 dzieje z Bittner\u00f3wn\u0105, najlepsz\u0105 dzi\u015b polsk\u0105 tancerk\u0105? dlaczego nie wyst\u0119puje w Warszawie? \u2013 nigdy do zespo\u0142u nie powr\u00f3ci\u0142a. Nikt te\u017c nie pomy\u015bla\u0142, aby w p\u00f3\u017aniejszym czasie (w symboliczny chocia\u017c spos\u00f3b) przywr\u00f3ci\u0107 jej tytu\u0142 primabaleriny.<\/p>\n<p>A co si\u0119 wydarzy\u0142o w zaciszu teatralnych gabinet\u00f3w, Barbara Bittner\u00f3wna ujawni\u0142a (kiedy nie musia\u0142a ju\u017c milcze\u0107) w \u201eNie tylko o ta\u0144cu\u201d: \u201eW du\u017cym gabinecie siedzia\u0142o p\u00f3\u0142kolem kilku ponurych pan\u00f3w. Zobaczy\u0142am te\u017c oddzielne krzes\u0142o po\u015brodku. Nikt nie wsta\u0142 na moje przywitanie, tylko jedna d\u0142uga \u0142apa wskaza\u0142a mi to wolne krzes\u0142o. Poczu\u0142am si\u0119 jak na cenzurowanym, a moja intuicja mnie nie zawiod\u0142a. Ci panowie to sekretarz partii, kolektyw partyjno-zwi\u0105zkowy i jacy\u015b partyjni \u015bpiewacy. I jeszcze ma\u0142o wa\u017cny dyrektor administracyjny Opery, nazwiska nie pami\u0119tam. G\u0142\u00f3wny dyrektor Walerian Bierdiajew przebywa\u0142 w tym czasie w szpitalu. Jeden z pan\u00f3w zabra\u0142 g\u0142os i napastliwym tonem o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce poprzedniego dnia zachowa\u0142am si\u0119 skandalicznie, gdy\u017c pozwoli\u0142am sobie na zw\u0142ok\u0119, zamiast stawi\u0107 si\u0119 w Operze natychmiast, co &#8211; ich zdaniem &#8211; spowodowa\u0142o dodatkowe op\u00f3\u017anienie spektaklu o 10 do 15 minut. Te nieszcz\u0119sne minuty sta\u0142y si\u0119 g\u0142\u00f3wnym atutem przeciwko mnie. Zapewne liczyli, \u017ce w tym momencie wstan\u0119 i wyg\u0142osz\u0119 samokrytyk\u0119, \u017ce sponiewierana primabalerina spokornieje i przycichnie. Pot\u0119piali mnie tak przez p\u00f3\u0142 godziny. W trakcie trzeciego kwadransa wsta\u0142am i wysz\u0142am bez s\u0142owa, cicho zamykaj\u0105c za sob\u0105 drzwi. Wysz\u0142am z postanowieniem odej\u015bcia z tego teatru. Przeta\u0144czy\u0142am Juli\u0119 trzydzie\u015bci osiem razy. Wystarczy. Po wyj\u015bciu z tego \u00bbs\u0105du kapturowego\u00ab 28 maja 1955 roku z\u0142o\u017cy\u0142am w sekretariacie pismo, w kt\u00f3rym zrezygnowa\u0142am z dalszej pracy w Operze Warszawskiej. (&#8230;)&nbsp;Po powrocie do domu zasta\u0142am urz\u0119dowe pismo: widnia\u0142 na nim zamaszysty podpis dyrektora artystycznego Waleriana Bierdiajewa. Zosta\u0142am wi\u0119c zdegradowana z tytu\u0142u primabaleriny do stopnia solistki baletu. Walerian Bierdiajew, ten \u015bwietny artysta, dla w\u0142asnej wygody opowiedzia\u0142 si\u0119 po stronie kliki. My\u015bl\u0119, \u017ce by\u0142 po prostu stary i schorowany, a z do\u015bwiadczenia wiedzia\u0142, \u017ce z tym systemem nikt nie wygra. Odesz\u0142am wi\u0119c, a\u017ceby ju\u017c nigdy nie nara\u017ca\u0107 si\u0119 na podobne chamstwo i lekcewa\u017cenie\u201d.<\/p>\n<p>Na temat rezygnacji Barbary Bittner\u00f3wny z wyst\u0119p\u00f3w na scenie warszawskiej kr\u0105\u017c\u0105 r\u00f3\u017cne wersje; celowo przytoczy\u0142am zwierzenia artystki w jak najd\u0142u\u017cszym fragmencie. Witold Gruca twierdzi\u0142, \u017ce odesz\u0142a za m\u0119\u017cem. Co w \u015bwietle powy\u017cszego jest p\u00f3\u0142prawd\u0105. Najbardziej zaskoczy\u0142 mnie opublikowany kilka dni temu tekst S\u0142awomira Pietrasa \u201eCiernista droga Barbary Bittner\u00f3wny\u201d. Wybitny znawca opery i baletu, dyrektor naczelny polskich teatr\u00f3w operowych, felietonista napisa\u0142, \u017ce rosyjska \u015bpiewaczka Soko\u0142owa posz\u0142a do ambasady radzieckiej i oskar\u017cy\u0142a Les\u0142awa Finzego (m\u0119\u017ca Bittner\u00f3wny), partneruj\u0105cego jej w roli Jontka w operze \u201eHalka\u201d, \u201eo molestowanie w stanie wskazuj\u0105cym\u201d.<\/p>\n<p>Dlatego Walerian Bierdiajew mia\u0142 otrzyma\u0107 partyjne polecenie dyscyplinarnego wydalenia tenora z opery, a Bittner\u00f3wna&nbsp;\u201ew odwa\u017cnym ge\u015bcie solidarno\u015bci z m\u0119\u017cem wkr\u00f3tce rzuci\u0142a wym\u00f3wienie ze stanowiska primabaleriny\u201d. Poniek\u0105d zarzuci\u0142 te\u017c primabalerinie ob\u0142ud\u0119 &#8211; podobno liczy\u0142a na odmow\u0119 przyj\u0119cia jej rezygnacji, a tym dramatycznym gestem chcia\u0142a tylko uratowa\u0107 \u201esk\u0105din\u0105d niezb\u0119dnego w repertuarze m\u0119\u017ca\u201d.&nbsp;Ale \u201er\u00f3wnie\u017c i tym razem okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie ma ludzi niezast\u0105pionych. Barbara, zaledwie 30-letnia balerina, kt\u00f3rej spektakle oblega\u0142y t\u0142umy wielbicieli, nazwisko nie schodzi\u0142o z \u0142am\u00f3w prasy, a nagrody sypa\u0142y si\u0119 jak z r\u0119kawa \u2013 zosta\u0142a bez pracy\u201d &#8211; stwierdzi\u0142 S\u0142awomir Pietras.<\/p>\n<p>Dziwi\u0119 si\u0119, \u017ce nie wspomnia\u0142 o wersji Barbary Bittner\u00f3wny (nawet je\u015bli bli\u017csza mu jest jego w\u0142asna). Zw\u0142aszcza \u017ce &#8211; jak napisa\u0142 w tym samym tek\u015bcie &#8211; odbywali d\u0142ugie spacery i nieko\u0144cz\u0105ce si\u0119 rozmowy. Bywa\u0142 te\u017c w Skolimowie, \u201etym cz\u0119\u015bciej, gdy Barbara owdowia\u0142a\u201d. A chyba primabalerina ca\u0142ej tej historii sobie nie wymy\u015bli\u0142a. Wspomnia\u0142a te\u017c w autobiografii o spotkaniu w Moskwie z Soko\u0142ow\u0105, kt\u00f3ra mia\u0142a zaprzeczy\u0107 udzia\u0142owi w intrydze. Wiadomo te\u017c, jakie by\u0142y realia tamtych lat i \u017ce cz\u0119sto zwalniano ludzi z teatru pod byle pretekstem, chocia\u017cby za powieszenie w gablocie zawiadomienia o mszy \u015bwi\u0119tej z okazji inauguracji nowego sezonu operowego.<\/p>\n<p>W 1993 roku Barbara Bittner\u00f3wna i Les\u0142aw Finze przenie\u015bli si\u0119 z warszawskiego \u017boliborza do Domu Artyst\u00f3w Weteran\u00f3w Scen Polskich w Skolimowie. Les\u0142aw Finze zmar\u0142 23 grudnia 1998 roku.<\/p>\n<p>&#8222;Gdyby\u015b si\u0119 drugi raz urodzi\u0142a, czy zosta\u0142aby\u015b tancerk\u0105? Nie wiem&#8230; Ale wiele bym da\u0142a, by us\u0142ysze\u0107 pytanie zadane mi jak\u017ce drogim i znanym g\u0142osem, z leciutk\u0105 nutk\u0105 lwowsk\u0105: Pani Barbaro, mo\u017ce by\u015bmy jeszcze raz razem polecieli?&#8221; \u2013 tak zako\u0144czy\u0142a swoje wspomnienia.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z karier\u0105 Barbary Bittner\u00f3wny wi\u0105\u017ce si\u0119 te\u017c jedna z najciemniejszych kart w historii polskiego baletu.<\/p>\n","protected":false},"author":10,"featured_media":75,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[4,10,235,406],"tags":[387,405],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/66"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/users\/10"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=66"}],"version-history":[{"count":16,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/66\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1672,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/66\/revisions\/1672"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/media\/75"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=66"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=66"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/taniec\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=66"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}