Półtora miliona dzieci w wieku 7-12 lat korzysta z social mediów i nie zamierza przestać
Rząd waha się, czy wprowadzić ograniczenia wiekowe w prawie do korzystania z social mediów i spróbować wymusić ich przestrzeganie. Aż półtora miliona dzieci w wieku 7-12 lat z niepokojem czeka na tę decyzję.
Dzieci już zapowiadają, że nie zamierzają się podporządkować nowemu prawu. W Polsce mamy długą tradycję lekceważenia norm. Skutek ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych będzie taki, że już 7-latki będą demonstrowały postawę, iż prawo jest po to, aby je łamać. Czy w Polsce kogokolwiek można zmusić do przestrzegania prawa? Niby jak?
Rząd rozważa podjęcie decyzji Salomonowej. Dostęp do mediów społecznościowych byłby zabroniony do określonego wieku, np. 14 lat, ale za zgodą rodziców dozwolony wcześniej. Jak mama pozwala 7-latkowi zakładać konta i buszować na różnych portalach, to nikomu nic do tego. Wolnoć, Tomku, w swoim domku. I to będzie najbardziej po polsku. Więcej tutaj.
Komentarze
To już 4 lata…
https://prnt.sc/tB7sjWT4v3WZ
@Gospodarz
W TYM wieku nie chodzi o socialmedia (a przynajmniej NIE TYLKO o nie!), a po prostu niezwykle szkodliwy dla zdrowia, rozwoju i uzależniający ciągły(!) kontakt z Internetem, smartfonem i jego ekranem itd. Po prostu smartfony dla dzieci z SP powinny być zakazane jak ALKOHOL, a ponieważ to rodzice kupują i OPŁACAJĄ smartfony, to ONI powinni być dotkliwie(!) karani w przypadku łamania zakazu! Jak w Chinach na przykład … 😉
@belferxxx
Oj jaki to odklejony komentarz.
Jak Pan to sobie tak serio wyobraża?
Teraz starsi uczniowie płacą telefonem (nie używają gotówki), mają tam różne karty np. na siłownię, pełno aplikacji, które są częścią ich życia.
No ale załóżmy, że cofniemy czas i tego nie będą mieli.
Pozostają 3 elementy, w których czasu nie cofniemy.
1. To jest narzędzie komunikacji, żeby się spotkać, gdzieś razem wyjść, cokolwiek robić wspólnie – dzieci umawiają się korzystając z telefonu.
2. Uczniowie nieobecni w szkole przez tel. zdobywają lekcje, co było, co trzeba umieć itp.
Pan serio myśli, że oni teraz chodzą/będą chodzić od domku do domku po zeszyty kolegów ?
Przecież czasy chodzenia do najbliżej położonej podstawówki minęły. Mieszkają niekoniecznie blisko siebie.
Czasy przychodzenia do kogoś bez zapowiedzi, umówienia się też minęły (!). Nie robią tego dorośli, dzieci również!
I co – te zaległe lekcje, które nauczyciele w SP tak każą(!) nadrabiać, przepisywać, uzupełniać – to rodzice mają zdobywać od rodziców kolegów za pomocą swoich tel.? W ramach usamodzielniania dzieci? A może mają umawiać dzieci na spotkania? Zapowiadać ich przybycie? Jeden rodzic będzie dzwonił do drugiego i zapowiadał, że Adaś wpadnie dziś po zeszyty do Ewy? Na co mama Ewy poinformuje, że Ewa jest na balecie, tenisie, korepetycjach, chińskim i w domu będzie o 21.
3. Dla rodziców możliwość kontaktu z dzieckiem, które samodzielnie wraca ze szkoły (niekoniecznie prosto do domu, są przeróżne zajęcia pozalekcyjne, w różnych miejscach, najrzadziej to akurat one są obecnie w SP, można wracać z kol., zachodząc gdzieś itp.) to element, który nieodwracalnie kojarzą z bezpieczeństwem dziecka.
To, że mogą do dziecka zadzwonić, mogą sprawdzić gdzie jest.
Przypominam jeszcze raz – czasy najbliżej położonej podstawówki minęły. Prywatne kwitną.
Dorosły wychodząc z domu zawsze sprawdza czy ma tel., pilnuje tego w pierwszej kolejności. Po co? M.in. dlatego, że jest przekonany, że musi mieć kontakt „w razie czego” z członkami rodziny. A niby kto jest tym członkiem rodziny, o którego bezpieczeństwo się najbardziej niepokoi? Mąż, ciocia, babcia czy jednak dziecko? Im bardziej samodzielne jest dziecko, im więcej samo przebywa, dojeżdża, tym bardziej rodzic chce mieć z nim możliwość kontaktu.
Pan chyba zapomniał, że rodzice często pracują do późniejszych godzin niż wielu nauczycieli. A w domu, do którego w końcu dotrze dziecko, nie ma już telefonu stacjonarnego.
@Róża
Pisałem o uczniach SP. Chińczycy i inni Azjaci potrafią…. 😉 Smartfon jest szkodliwy JAKO TAKI dla rozwoju dziecka, nie tylko socjale… 😉
@belferxxx
Kahoot jest wykorzystywany na lekcjach w SP. Na telefonach.
Librus, vulcan. Czy będzie powrót do dzienniczków papierowych, czy w ramach usamodzielniania dzieci dostęp do dziennika i wszelkich wiadomości ze szkoły ma mieć tylko rodzic? W szkole robią też dzieciom mnóstwo zdjęć i wrzucają te zdjęcia z wszelkich możliwych wydarzeń, łącznie z „ciekawymi” lekcjami, na fejsy szkół. Czyli dzieci będą reklamować szkoły swoimi twarzami, ale same siebie zobaczyć nie będą mogły?
@belferxxx
Ja również o dzieciach z SP.
Czy Pan sądzi, że dziecko z 7, 8 kl. to coś w stylu przedszkolaka, odwożonego wszędzie przez rodzica, przywożonego ze szkoły, nieporuszającego się samodzielnie po mieście? Umawianego wszędzie przez mamę?
To taki nauczycielski pomysł w stylu tego, żeby klasy były 12 osobowe, bo wtedy nauczyciel każdym uczniem „się zaopiekuje”?
Szkoła oducza dzieci wszelkiej samodzielności. Od-do, wszystko pod linijkę, zero własnych decyzji. Zabierzmy dzieciom jeszcze dostęp nawet do własnego librusa, ubezwłasnowolnijmy po całości, wystarczy, że się będą uczyć od testu do testu. I „zaopiekujmy” każdym dzieckiem w malutkiej grupce. „Relacje”. Co tam samodzielność, co tam relacje z rówieśnikami (najważniejsze w życiu ucznia, ale co tam), relacje z nauczycielem i zaopiekowanie wystarczą. I koniecznie odetnijmy od wszelkiego internetu. Ale nie zapomnijmy fotografować jak małpy w ZOO i wrzucać zdjęcia na strony szkół, przedszkoli.
W Azji uczniowie w szkole korzystają z technologii i są uczeni funkcjonowania w świecie AI.
U nas nie są i nie będą, ile by nie kupili tabletów, laptopów do szkół.
Kiedy i gdzie mają się tego nauczyć, za chwilę wszystkie podstawowe usługi będą z użyciem tel.
W liceum ktoś ich będzie tego uczył?
W tym liceum, w którym, gdyby ograniczono parę godzin rozszerzenia z historii, to już by ogłoszono koniec świata?
@Róża
1. Opisałaś SWOJĄ wielkomiejską bańkę – to JESZCZE nie jest powszechne…. 😉
2. Jeszcze 100 lat temu w żniwa niemowlętom dawano na wsi szmatkę z bimbrem zamiast smoczka żeby spały mocno i nie przeszkadzały w PRACY swoim płaczem! I komu to przeszkadzało … 😉
@Róża
PO CO uczniowi W SZKOLE Librus??? 😉
No i komu te waciki z bimbrem do usypania niemowląt przeszkadzały – takie WYGODNE były i SKUTECZNE .. 😉
@belferxxx
W Azji rodzice mają zakaz kupowania smartfonów dzieciom w wieku SP czyli do 15 r.życia?
Gdzie?
Nie pytam o różne ograniczenia w korzystaniu, tylko o ZAKAZ.
@Róża
Widziałaś takie PAŃSTWO co się Azja nazywa??? 😉
@belferxxx
Jak to po co? To droga komunikacji, źródło wszelkich informacji. To z rodzicem ma się ona odbywać? Np. zastępstwa, odwołane lekcje, których jest dużo. A te średnie ważone – najważniejszy element całej edukacji w SP, to niby skąd? Mają sobie prowadzić papierowe dzienniczki i tam zaznaczać wagi ocen i wyliczać? A wie Pan ile tam mają w terminarzu nawpisywane, SP stoją na testomanii i ocenozie, żaden dorosły by tego nie zapamiętał, więc dziecko również.
Tzn. ja pamiętam, że wg Pana
to ta cała komunikacja nawet obowiązkowo powinna być z rodzicem 18 latka.
Taki zwyczajny film: https://x.com/AryoSomeGumul/status/2026419519913071012
Jakby Warszawa 1 IX 1939 r. Można by pokazać uczniom w ramach rozważań o kruchości ludzkości życia i cywilizacji, ale pewnie czasu nie ma.
@belferxxx
Chciałam Panu uświadomić, że w SP dzieci mają po kilkanaście ocen z jednego przedmiotu, z różną wagą np. od 1 do 6. I średnią ważoną. I punkty z zachowania.
Ale wcale nie potrzebują librusa. Cały ten śmietnik powinny mieć w głowie. Albo w tel. rodzica.
@belferxxx
Na pytanie – gdzie w Azji rodzice mają, postulowany przez Pana. zakaz kupowania dzieciom telefonów
– może Pan właśnie wymienić te państwa azjatyckie.
Z niego nie wynika chyba, że to Azja jest państwem?
„Pan Nikt konta Put*n”. W kinach od 27 lutego.
To nie dowódcy wygrywają wojny, a nauczyciele”. (Dawba*** Put*n)
@PR
A tu Polandia wydaje SETKI MILIARDÓW $ na wyjątkowo drogi i mało użyteczny w epoce DRONÓW złom kosztem oświatowej bidy. A nawet NAJDROŻSZY sprzęt jest dokładnie tyle wart JAKOŚĆ jego obsługi. Czyli znowu NAUCZYCIELE&szkoła się kłaniają … 😉