Jankeski mir

To takie banalne: jak coś nadchodzi, to na razie nic się nie zmienia. Tak jak latem `39, gdy helskie kurorty kipiały wakacyjnym życiem. Mamyż się pochlastać, że świat się tak jakby trochę wali? Nie wiedząc, co czynić, kupujemy mieszkania w Hiszpanii. To zawsze jakiś ruch. A co, jak cię nie stać?

Była w Teleranku taka pioseneczka dla dzieci: „Co może, co może mały człowiek, tak jak ty albo ja?”. Odpowiedź brzmiała: może pojeździć rowerem. I to jest to. Byle by tylko wiosna przyszła, bo po lodzie źle się jeździ.

Niestety, demokracja bardzo lubi wypychać do władzy małych ludzi. Małych, czyli zwyczajnych, takich jak ty albo ja. Ilekroć poznaję jakiegoś polityka, zadziwia mnie ta zwyczajność. A niby jak zwyczajny człowiek ma odpowiedzieć na kolosalne „wyzwania współczesności”?

A dzieją się rzeczy nie do wyobrażenia jeszcze kilkanaście lat temu. Na naszych oczach następuje moralny upadek USA, które już nigdy nie będą wiarygodne jako ostoja wolności i demokratycznych wartości. Gwałtowny nawrót do imperialnej polityki siły i wzgardzenie międzynarodowym ładem prawno-politycznym jest zdarzeniem nieodwracalnym. Nawet gdy epoka Trumpa minie, jak zły sen, to przecież wszyscy będziemy wiedzieć, że w każdej chwili może powrócić.

Grożąc wojną Danii, Trump w zasadzie pogrzebał NATO. Nie ma mowy, abyśmy wierzyli, że USA kiedykolwiek wyśle swoich żołnierzy, aby umierali za Gdańsk. Prędzej już w to, że wyśle ich do Donbasu, aby pilnowali przejętych przez Amerykanów kopalń. O, to możemy sobie wyobrazić aż nadto łatwo. Podobnie jak masowe deportacje Polaków z USA albo uliczne walki policji nowojorskiej ze służbami federalnymi. Skoro zapanował despotyczny woluntaryzm i kult bezwarunkowej sprawczości, to odtąd nie ma rzecz niemożliwych. Kapryśny dyktator USA (jak to brzmi!) może zamarzyć o wszystkim i nikt go nie powstrzyma, bo otaczają go amatorzy, nieudacznicy, miernoty i fanatycy.

Prawda o sytuacji w świecie jest taka, że NATO jest przeszłością, w wojnie rosyjsko-ukraińskiej USA stanęły po stronie Rosji, z którą Trump ma osobiste powiązania, a Europa chwilowo jest militarnie bezbronna. Do tego Rosja i USA zgodnie pragną, aby Europa była słaba, solidarnie wspierając wszystkich populistów rozwalających ją od środka. Chyba już tylko Chińczycy mogą nas uratować. To absurdalne, ale to najpotężniejsze państwo na świecie, mając znaczną władzę nad Rosją, ma interes w tym, aby powstrzymywać jej ekspansję na zachód.

Na całym tym bałaganie korzystają jedynie Izraelczycy, którzy udowodnili, że ze wsparciem USA są dominującą siłą na całym Bliskim Wschodzie, a marzenia o zepchnięciu Izraela do morza trzeba będzie przekazać w dziedzictwie następnym pokoleniom. Obnażenie słabości Iranu i zdobycie szacunku w świecie arabskim to bezcenna zdobycz polityczna Izraela, okupiona krwią pomordowanych 7 października 2023 r. oraz wszystkich ofiar rozpętanej przez Hamas i jego popleczników wojny.

Jednakże poza Izraelem, wszyscy są dziś stratni. A Polska, która postawiła na sojusz z USA, znalazła się wręcz na rozdrożu. Czy mamy się kurczowo trzymać nogawki Trumpa, jak chce PiS? Cóż, spodziewać się lojalności z jego strony, to jakieś szaleństwo. Jeśli PiS oszalał na tym punkcie, to z powodu nieuleczalnej fascynacji siłą i agresywnym amoralizmem. Oni też by tak chcieli. Bo to piękna idea: kiedyś było „cel uświęca środki”, potem „racja stanu uświęca środki”, następnie „kasa uświęca środki”, a teraz Trump naucza, że „wola uświęca środki”! No, Polak potrafi! O to chodziło, czyż nie?

Jeśli Europa ma przetrwać obecny kryzys i wyjść z niego bezpiecznie, zachowując swoje wartości i swoją kulturę życia publicznego, to musi zewrzeć szeregi. A to oznacza, że musi mieć wspólną armię, wspólną walutę i wspólną politykę zagraniczną, zdolną wytworzyć balans w stosunkach z trzema potęgami: USA, Rosją i Chinami. Albo więc powstanie coś na kształt United Nations od Europe, albo w ciągu kilku dekad trzy mocarstwa nas skłócą, podzielą i zdominują. A wtedy będziemy sobie w demokratycznych wyborach wybierać zwykłych ludzi, ale już nie na stanowiska godne miana organów władzy, lecz do zarządów lokalnych spółek komunalnych o historycznych nazwach w rodzaju „Niemiecka Republika Federalna” albo „Rzeczpospolita Polska”. Faktyczne rządy będą zaś należały do państwowo-prywatnych konsorcjów zakotwiczonych w Chinach i USA oraz do wżartej we wszystkie struktury i systemy elektroniczne oraz komunikacyjne ruskiej agentury. A już zwłaszcza nadgraniczna Polska stanie się tzw. marchią, terytorium buforowym, używanym przez głównych rozgrywających jako przyczółki i „centra logistyczne” dla swoich europejskich interesów. To dopiero będzie suwerenność! Ale spokojnie, pielgrzymki na Jasną Górę i modlitwy za ojczyznę zagrożoną przez bezbożny „eurokołhoz” będą się odbywać bez przeszkód. Ludzie tacy jak Braun i jego wyborcy będą się mieli doskonale.

Reklama