Czarnko to widzę

Może to i prawda, że w społeczeństwie spektaklu wybory parlamentarne powinny przypominać prezydenckie, czyli ogniskować się wokół dwóch głównych rywali do teki premiera. Jednakże desygnowanie przez Kaczyńskiego zgranego jak stara talia kart Przemysława Czarnka na premiera w przyszłym rządzie PiS i jego koalicjantów brzmi jak kpina z partii, jej wyborców i całego społeczeństwa. Brzmi w ten sposób, jeśli się nie wie, w jakiej marnej kondycji ogólnej, a zwłaszcza politycznej znajduje się sam Jarosław Kaczyński. Bo on na kpiny jest stanowczo zbyt ponury.

Oczywiście, w jego do cna cynicznej i pozbawionej wstydu świecie politycznej dżungli deklaracje mają moc „przekazu dnia”. Każdy wie, że Kaczyński i samo może zmienić zadnie i inni mogą to na nim wymusić – choćby i na kwartał przed wyborami. Jednakże to, że przez jakiś czas będzie się po Polsce poruszał namaszczony kandydat opozycji na premiera w postaci skrajnego aroganta, fircyka i odstręczającego bigota, gotowego powiedzieć każdą brednię, byle by była dostatecznie zelżywa wobec rządzących i dostatecznie fundamentalistyczna, pokazuje nędzę kadrową podupadającego PiS. Po dwóch i pół roku od utraty władzy środowisko to nie było w stanie wygenerować choćby zwykłego technokraty bez wyrazu albo i z wyrazem, a postarzały i odklejony od rzeczywistości prezes narzuca mu swoje dementywne fascynacje. W dodatku wspaniały kandydat nie potrafi nic innego niż podskakiwać i podbijać bębenek w łaszeniu się do Trumpa, obsobaczaniu Unii Europejskiej i szydzeniu z demokratycznej kultury politycznej, a więc naśladować trumpistów spod znaku MAGA. Ma być – i z pewnością będzie – małym objazdowym Trumpem, a my będziemy się przez kilkanaście miesięcy przyzwyczajać, że Polska nie będzie już w Europie, bo nieuchronnie ma zostać wysuniętą placówką i protektoratem USA. I ma się to tak spodobać wyborcom Mentzenów i Braunów, że przerzucą swoje głosy na PiS!

To kompletna bzdura! Nawet głupcy nie kupują podróbek i błazenady. Chamowato-błazeńskiej bufonady Czarnka nie kupi zresztą zdecydowana większość społeczeństwa, łącznie z tymi, których nic nie obchodzi niszczony przez niego na zlecenie Kaczyńskiego resort edukacji i nauki, a o „Willi Plus” nawet nie słyszeli. Po prostu Czarnek jest postacią głęboko niepoważną i pozbawioną nie tylko ciężaru gatunkowego, lecz przede wszystkim wszelkiej autentyczności. Umie tylko wymądrzać się i szydzić, wygadując przy tym takie głupstwa, że łajdacki wymiar jego ględy znika za mgłą zażenowania, które wzbudzają jego pasywno-agresywne tyrady, złożone z oszczerstw, kłamstw i szyderstw, przeplatanych prostackimi dowcipasami.

Czarnek to postać komiczna, istny Król Ubu Ciemnogrodu, który z pychy i fanatyzmu uczynił sobie sposób na przykrycie swoich kompleksów i ułomności charakteru. Czy PiS naprawdę jest aż tak beznadziejny, że podporządkuje się tej błazenadzie? Czy będzie jeździć z Czarnkiem i rozdawać jego ulotki? I co na to Nawrocki, do którego Czarnek w kampanii wyborczej się przymilał? Ciekawe. Obstawiam, że partia się na Czarnka wypnie, podobnie jak Nawrocki. Ludzie zapisują się do takich partii dla pieniędzy i przywilejów. Czarnek nie wygląda na kogoś, kto może wygrać i zagwarantować masom partyjnym powrót do utraconych beneficjów.

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, jak zareagują „harcerze”. Morawiecki ma kilka miesięcy na zastanowienie, czy wyjść z PiS i zakładać własną partię, czy też pozostać przy Kaczyńskim w zamian za jakieś lukratywne koncesje. Myślę, że w końcu wyjdzie. Poczeka na powakacyjne sondaże, a te będą zapewne marne. Czarnkowa konsolidacja partii wokół fantomu MAGA nie może się udać, bo ludowa Polska jest czymś zupełnie innym niż ludowa Ameryka, a Czarnek ma się tak do Trumpa jak syrenka do wielkiego cadillaca.

Morawiecki ma dwie cechy, które czynią go niebezpiecznym dla Kaczyńskiego. Jest w tym samym stopniu, co on, cyniczny i zepsuty, a w dodatku ma pieniądze. Jeśli wykalkuluje, że może z założoną przez siebie nową partią przekroczyć próg wyborczy, to zrobi to – choćby na złość Kaczyńskiemu. Tak czy inaczej, posłuszny już nie będzie. Teraz to Czarnek będzie coraz mniej sprawnemu umysłowo Kaczyńskiemu tłumaczył świat przy schabowym z kapustą.

A Polska? A Polska stanie się żenującym teatrem wojny amerykański-europejskiej, wystawionym na wszelkie możliwe ekscesy służb – od Rosji, przez Iran, po USA. A wszystko to w atmosferze nadciągającej wojennej zawieruchy. Idą bardzo złe czasy, a harcownicy, tacy jak Czarnek, będą tym chętniej naszą łódką kołysać. W dodatku całkiem nadaremno. Fundamentalna niepowaga polskiej klasy politycznej oraz kompulsywna, kulturowo dziedziczona potrzeba serwilizmu (a to wobec biskupów, a to wobec Amerykanów) sprawiają, że jesteśmy krajem naiwnym i nieodpornym. Strach pomyśleć, co było, gdyby nie tych kilku polityków, na czele z Tuskiem i Sikorskim, mających wiedzę i możliwości, by z dnia na dzień strzec bezpieczeństwa kraju. A jeszcze większy strach pomyśleć, co by było, gdyby rosyjski sabotaż zmiótł ich rząd i utorował drogę do władzy ludziom pokroju Czarnka czy Brauna.

Reklama