Hartman w operze
Nie ma większego profana pośród melomanów niż ja. Nie znam się na muzyce, którą słucham, bo lubię, ale nic więcej. Ale właśnie dlatego mam prawo mówić o niej głosem plebejskim, głosem tylnych rzędów. No i pewnie dlatego mnie czasami zapraszają – na przykład ostatnio do wrocławskiej opery, na przedstawienie Julietty Bohuslava Martinu, w reżyserii Barbary […]