Orawa, czyli szybkie narty tuż za granicą (1)
Orawa tuż przy polsko-słowackiej granicy to przedni pomysł na narty. Także te spontaniczne, bo i blisko, i stoki przyzwoite, a – może poza weekendami – tłoku zwykle na nich się nie zazna.
Zaliczyłem właśnie taką szybką wyprawę do dwóch orawskich ośrodków. A w zasadzie wróciłem do nich, bo przed laty Kubińska Hola i Roháče Spálená były częstym celem narciarzy z sąsiedniej, było nie było, Małopolski. Z Krakowa to wszak niespełna 150 km, czyli jakieś dwie i pół godziny jazdy – i to bez stania w korkach na tak zwanej Zakopiance, jako że trasa via Chyżne pozwala uniknąć jej newralgicznych odcinków.
Oczywiście od tego czasu wiele się w obu tych stacjach zmieniło – i, jak się okazuje, wciąż się ma zmieniać.
Zacznijmy od Kubińskiej Holi.

Ośrodek tak nazywany obejmuje 14 km tras (oraz towarzyszące im obszary do łatwej jazdy w terenie nieprzygotowywanym) na zboczach Minčola (1396 m n.p.m.). To najwyższy szczyt Gór Czerchowskich, wchodzących w skład pasma Orawskiej Magury, zaś sama Kubińska Hala rozpościera się na południe od stoków stacji – i może być celem wycieczek na skiturach, rakietach śnieżnych czy po prostu górskich spacerów. Stoki mają wschodnio-południową ekspozycję – ze wszystkimi tego skutkami. Wprawdzie więc sezon jest tam krótszy niż na zboczach zwróconych na północ, to widzialność w ciągu dnia jest dużo lepsza (tylko niektóre fragmenty tras ogarnia cień), a w apogeum zimy po mroźniejszych nocach twardsze podłoże szybciej staje się bardziej przyjazne. Co też ważne: trasy z Minčola – oznaczone zwykle jako „czerwone”, a zatem średnio trudne – są nader szerokie, mają w miarę jednolity kąt nachylenia i pozbawione są garbów.

Niektórym mogą wydawać się monotonne, lecz też w razie mniej sprzyjających warunków da się, przy odrobinie doświadczenia, znaleźć bezpieczną linię zjazdu. Przykładowo: podczas mojego pobytu podłoże było dość twarde (warstwa „betonu” pokryta wyratrakowanym i zmrożonym – bo temperatura odczuwalna sięgała -19° C – śniegiem technicznym, w wielu miejscach szybko wywianym przez wiatr). Lecz już w pasie pod linią lanc w górnej części zbocza warunki były wyśmienite, a niżej po obu stronach każdej z tras też niewiele gorsze.

Głównymi kolejkami stacji są dwa krzesełka – niestety, dość już wiekowe, a więc wolne i pozbawione wygód w rodzaju podgrzewanych siedzeń czy osłon przeciwwiatrowych. Wywożą gości z 720 m n.p.m. na niemal 1390 m n.p.m., czyli pod szczyt Minčola (po drodze, na wysokości 1600 m n.p.m., trzeba się przesiąść). Łączna długość jazdy to 2,5 km, podróż zabiera ok. 20 minut.

Nadto jednak stoki obsługuje 8 orczyków. Dwa z nich mają po 1,5 km (!) długości, a trzy po ponad 1200 m – ich kombinacją można dotrzeć jeszcze bliżej wierzchołka Minčola.
A rozciągająca się stamtąd przy dobrej pogodzie panorama Zachodnie i Wysokie Tatry oraz Wielką i Małą Fatrę godna jest chwili refleksji nad naturą Natury.

Kolejne dwie „pomy” działają przy pólku dla początkujących – skądinąd stosownie szerokim, też pozbawionym garbów i idealnie nachylonym do cyzelowania skrętów – i mają po 400 m długości. Poza tym osobny „talerzyk” ma szkoła narciarska.
Właściciel SKI PARKU Kubińska Hola Vladimir Klecok zapowiada zresztą rychłe unowocześnienie stacji. Tłumaczy, że udało mu się właśnie podpisać z miejscową wspólnotą właścicieli gruntów, na których wytyczone są trasy, długoterminową umowę użytkowania (do tej pory musiał ponawiać dzierżawę co 2-3 lata, więc inwestycje były ryzykowne). Zamierza zatem zastąpić krzesełka gondolami – do 2027 roku zmodernizowany ma zostać pierwszy odcinek (do stacji przesiadkowej), a potem – ten na sam szczyt. Powstanie też nowe centrum gastronomiczne. Co więcej, udało się pozyskać pozwolenie na wytyczenie trasy zjazdowej (długości około kilometra) oraz wybudowanie towarzyszącego jej wyciągu krzesełkowego po drugiej stronie grani – a że jest to stok o północnej ekspozycji, więc śnieg zalega tam dużo dłużej. Istotne także, że nadal obszar ten pozostanie pod ochroną z racji występowania tam pokaźnych źródeł wody (strona południowa jest w nie uboga, w efekcie woda do śnieżenia musi być doprowadzana z odległej o około 6 km doliny). Tym samym ma pozostać uroczo dziki – poza wyciągiem nie będzie tam można budować hoteli czy apartamentowców.
Nowa trasa na zboczu północnym pozwoli również rozładować pełne niekiedy – zwłaszcza w weekendy – trasy południowe. Menedżerowie stacji zapewniają, że kiedy na stoku frekwencja zbliża się do 4 tysięcy narciarzy, kasy wstrzymują sprzedaż biletów. Do zmniejszenia tłoku przyczynia się nadto wprowadzenie „dynamicznych” cen skipassów w przedsprzedaży internetowej – im wcześniej się karnety zarezerwuje lub zechce kupić je na mniej popularne terminy, tym są tańsze.
Prócz wyciągów do SKI PARK Kubińska Hola należą 3 okoliczne hotele: Park, Green i Kultura – skądinąd ich goście mogą korzystać z „szybkiej ścieżki” do bramek wyciągów stacji, czyli przechodzić przez nie poza kolejnością.

A już każdy posiadacz przynajmniej trzydniowego skipassu może wejść za darmo do Aqua Parku w pobliskim Dolnym Kubinie (wrażenie robi przestronny basen) i zwiedzić imponujący, wybudowany na wysokiej skale (112 m nad lustrem rzeki Orawy) Oravský hrad. Zamek-twierdza powstał prawdopodobnie po najeździe tatarskim w 1241 roku, by chronić wiodący doliną, a mający znaczenie nie tylko wojskowe, lecz i handlowe, szlak z Węgier (bo region należał wtedy do Królestwa Węgierskiego) do Polski. I jedno z wielu wartych obejrzenia miejsc, które nie wiedzieć czemu zwykle omijamy, w pędzie na stok podczas narciarskich wypraw.