Drapieżna kampania diety Carnivora

W Internecie nowa agresywna kampania kolejnej pseudonaukowej bzdury pędzi kolejny miesiąc, nie zważając na ferie ani Święta. Co tym razem? Dieta Carnivora.
Obecnie trudno mi stwierdzić, czy pojawiające się z kilku różnych kont wpisy powodowane są dobrą wolą i wiarą w bzdury, czy może skrywaną jeszcze chęcią szybkiego zarobku na naiwnych, niemniej promowane przez kilka różnych miejsc kubek w kubek podobne wpisy zalewają sieć.
Co to za dieta Carnivora? Słowo to oznacza ssaki drapieżne. W skrócie: jedz mięso jak człowiek pierwotny, unikaj pokarmów roślinnych, uzupełnisz w ten sposób niedobory tłuszczu i cholesterolu. Ten ostatni ma bowiem dobroczynny wpływ na twój organizm, znajdując się głównie w mózgu i łata dziury w naczyniach krwionośnych. Oczywiście przestrogi przed nadmiarem cholesterolu uznawane zostają za nagonkę medialną i spisek wielkich firm.
Najlepsza manipulacja wynika z półprawd (stąd między innymi sukces kryminałów Dana Browna, świetnie mieszającego mało znane fakty i zmyślenia).
Cholesterol istotnie jest niezbędnym składnikiem komórek – i to nie tylko nerwowych czy wyściółki przewodu pokarmowego, ale każdych, znajduje się bowiem w błonach komórkowych. Stanowi ponadto ważny substrat syntezy hormonów wielu grup, w tym glukokortykosteroidów zawiadujących metabolizmem cukrów i stresem, mineralokortykosteroidów zapewniających właściwe stężenia elektrolitów (jonów) we krwi, hormonów płciowych związanych z rozrodem, a także witaminy D.
W biologii jednak proste rozwiązania typu więcej znaczy lepiej zwykle się nie sprawdzają. Większość zależności ma skomplikowany, wieloaspektowy charakter, a nawet wyizolowane relacje pomiędzy dwiema zmiennymi zazwyczaj nie mają charakteru liniowego. Jeśli już, wykres zależności przybiera postać zwykłej bądź odwróconej litery U – mamy pewne optimum stężeń bądź ilości danego składnika, powyżej i poniżej którego sytuacja się pogarsza.
Z prostych przykładów dobrze radzimy sobie w umiarkowanych temperaturach, zbyt niskie bądź zbyt wysokie szkodzą zdrowiu, często prowadząc do śmierci z przegrzania bądź (o czym ostatnio donosiły media) wyziębienia. Podobnie, o co dbają właśnie syntetyzowane z cholesterolu mineralokortykosteroidy, musimy mieć we krwi odpowiednie stężenia jonów takich jak sód. Za wysokie bądź za niskie grożą zgonem. Oznacza to, że musimy dostarczać sól do organizmu. Jednakże sól, będąca przez całe tysiąclecia w niedoborze (stąd przysłowie “słono mi za to zapłacisz”) obecnie dostępna jest w nadmiarze. Przeciętny Europejczyk pochłania jej o wiele za dużo (stąd potem m.in. nadciśnienie).
Jeszcze inaczej wygląda sytuacja cholesterolu. To związek, w przypadku którego bardzo trudno o niedobór. Obecny jedynie w pokarmach zwierzęcych, syntetyzowany jest istotnie tylko w komórkach zwierząt, a nigdy roślin. Ale nie zapominajmy, że człowiek też jest zwierzęciem. I też go syntezuje.
Wydawałoby się trudna synteza związku zbudowanego na pierścieniu cyklopentanoperhydrofenantrenowym (cztery połączone pierścienie, w tym trzy sześciowęglowe w konformacjach krzesłowych i jeden pięciowęglowy) z łańcuchem bocznym i grupą hydroksylową przebiega w ludzkim ciele bardzo łatwo.
Synteza wychodzi od tak zwanego acetylokoenzymu A. Koenzym A (CoA) stanowi przenośnik różnych mniejszych grup i w tym wypadku przenosi wszechobecną resztę octanu, zawierającą 2 atomy węgla. Oznacza to, że cholesterol nasze komórki stworzyć mogą ze wszystkiego: także z octu, alkoholu, cukrów, tłuszczów, białek, w sumie prawie z każdego odpadu codziennego metabolizmu, który uda się pokroić na małe, dwuwęglowe fragmenty.
Synteza obejmuje wiele etapów, a szczegóły typu acetoacetylo-CoA nadają się głównie do dręczenia studentów medycyny na biochemii. Warto jednak wspomnieć jeden z nich: redukcję 3-hydroksy-3-metyloglutarylo-CoA (HMG-CoA) przez enzym nazwany – jakżeby inaczej – reduktazą HMG-CoA.
Otóż szlak ten przebiega na tyle sprawnie, że wobec dodatkowo zwiększonej podaży w diecie mniej więcej u 70% Europejczyków cholesterolu jest za dużo.
W mediach słyszymy o dobrym i złym cholesterolu, ale powiedzmy sobie prawdę: to kolejne uproszczenie mające chronić słuchacza przed nadmiarem naukowego słownictwa, od którego mogłaby go rozboleć głowa. Cholesterol wchodzi wraz z kwasami tłuszczowymi wchodzi w skład lipoprotein, dużych kompleksów białkowo-lipidowych krążących we krwi (lipidy to tłuszcze, cholesterol i pokrewne związki). Lipoproteiny o wysokiej gęstości (HDL, high density lipoproteins), wedle mediów tak zwany dobry cholesterol, przenoszone są w kierunku wątroby celem rozkładu i pozbycia się nadmiaru lipidów z organizmu. Lipoproteiny o niskiej gęstości (LDL, low density lipopreteins), zwane w mediach złym cholesterolem, jadą w odwrotną stronę: od wątroby na obwód, gdzie często zatykają naczynia krwionośne.
Wbrew lansowanym w Internecie bzdurom nie stanowią one podstawy zatykania dziur w naczyniach krwionośnych, tym zajmuje się fibrynogen wraz z płytkami krwi, ale osiadają w objętym stanem zapalnym śródbłonku, tworząc blaszki miażdżycowe. Mogą wtedy zatkać nie tylko dziurę w ścianie, ale całe naczynie albo oderwać się i następnie spowodować zator, osiadając w jakimś kluczowym miejscu: na przykład w sercu, powodując zawał, bądź w mózgu, powodując udar niedokrwienny. Tym się zwykle kończy dostarczanie nadmiaru cholesterolu w diecie.
Z tym problemem wiąże się jeden z największych sukcesów odsądzanych od czci i wiary firm farmaceutycznych. Popularna grupa leków, statyny (np. atorwastatyna, rosuwastatyna, mewastatyna, simwastatyna) blokują syntezę cholesterolu, hamując wspomniany wyżej enzym, reduktazę HMG-CoA. Zmniejszają w ten sposób ilość produkowanego w organizmie cholesterolu. Istnieją także znacznie mniej popularne leki hamujące wchłanianie cholesterolu w przewodzie pokarmowym.

Żadne z nich nie zastąpią jednak zdrowej diety i wysiłku fizycznego. Leki powinno zalecać się dopiero po nieudanej interwencji w postaci modyfikacji stylu życia. Ale nie okłamujmy się: rzadko udaje się wystarczająco poprawić wyniki badań bez wsparcia farmakologicznego.
Człowiek nie jest przystosowany do diety mięsnej i obecnej w dzisiejszym pożywieniu dużej ilości tłuszczów, zwłaszcza nasyconych. Ponadto w tak zwanym środowisku adaptacji ewolucyjnej (przed wynalezieniem rolnictwa jakieś 8500 lat przed Chrystusem) żył znacznie krócej, zwykle 30-40 lat, i nie był narażony na wieloletnie odkładanie się lipidów w naczyniach krwionośnych. Ponadto (poza może neandertalczykiem z północy) jadał znacznie mniej mięsa niż dzisiaj. Nadmiar tłustego mięsa w diecie po prostu go zabija. Namawianie do zwiększenia konsumpcji mięsa to zachęcanie do skracania sobie życia. Ale czego się nie robi dla internetowej sławy czy pieniędzy.
Marcin Nowak
Komentarze
Mi się zawsze tu przypomina Henryk IV, który pragnął by jego poddani mogli raz w tygodniu zjeść „kurę z garnka”. Czyli: smaczny obiad mięsny raz w tygodniu był synonimem zamożności.
A tak szczerze, to podejrzewam jakieś powiązania polityczne, bo sympatycy są zbyt agresywni na zwykłe uwiedzenie opisem działania diety.
@PAK4
Henryk IV nie kojarzy mi się ze szczególną troska o podanych, ale istotnie kiedyś jedzenie kiesa raz w tygodniu było oznaką zamożności, ubodzy jedli na Boże Narodzenie i Wielkanoc.
Czy te wszystkie merytoryczne argumenty odwioda chetnych od nadmiernego jedzenia miesa? Nie, bo oni tak po prostu chca i wszystko zaneguja 🙁
Ich szkoda. Ale dlaczego np. NFZ ma na ich nalogu tracic? NFZ powinien zadac bezposredniego udzialu w VAT na szkodliwa zywnosc (cukier, sol, mieso, tluszcz itd.) oraz VATu z uzywek (alkohol, papierosy).
@mfizyk
Aż tak drastycznie?
Każda wizyta u lekarza wiąże się z przepisaniem jakiegoś leku. Bez recepty ocena pracownika służby zdrowia nigdy nie jest wysoka.
Wiem z doświadczenia, że zwykle badanie lekarskie wykazuje pewne odstępstwa od ustalonej normy. Czasami niewielkie, co nie zmienia praktyki wypisywania recept.
Z biegiem lat liczba zaleceń lekarskich i środków farmakologicznych się zwiększa.
Całe życie miałem cholesterol powyżej normy. Po ostatniej wizycie u lekarza dostałem na to receptę. Dzisiaj wziąłem siódmą tabletkę. Wiem, że to nic nie pomoże i wyniki pozostaną takie same jak dotychczas, ale się zastosuję żeby pomysł doktora na obniżenie u mnie poziomu cholesterolu we krwi nie poszedł na marne.
PS. Odpowiednia dieta i wysiłek fizyczny w stopniu umiarkowanym prawdopodobnie zapobiegłyby wszelkim schorzeniom jakie dopadają ludzi, niemniej przestrzeganie przykazań jak wiemy stale jest problematyczne. To i tak nie zmienia tego, że żyjemy dłużej i jest nas coraz więcej
Silnik spalinowy raz uruchomiony i właściwie obsługiwany może pracować w stanie stabilnym lata. To, co go niszczy, to start w stanie zimnym, gwałtowne zwiększanie obrotów oraz praca w „czerwonym” zakresie.
Podobnie jest z człowiekiem. Żyjąc stabilnie w „zielonym” zakresie, bez stresów i zrywania się o świcie za to z optymalnym wyżywieniem można osiągnąć bardzo zaawansowany wiek. Ale co to za życie?
Bez picia, palenia i seksu
Byłbym jak jeansy z Pwexu
Z brutalnym przypomnieniem:
Wyprać przed założeniem.
@Is42
Przepraszam, ale to bzdury wyssane z palca. Żeby było śmieszniej, nikt takiej oceny nie dokonuje.
@Marcin Nowak
4 lutego 2026
16:18
Niestety jestem bardzo sceptyczny co do skutecznosci tlumaczenia/nauczania w dzisiejszych czasach 🙁
@mfizyk
W innych, dawniejszych czasach chyba nie było lepiej. Tylko zamierzone cele były zupełnie inne
…
W „moich” okolicach najpopularniejsza bez watpliwosci jest „nordic diet” czasem nazywany „vikingadieten”. Oparta jest na tradycyjnych produktach krajow skandynawskich: Szwecji, Norwegii, Danii, Islandii i Finlandii. Jej glownym zalozeniem jest jedzenie naturalnych, lokalnych i sezonowych produktow, ktore byly typowe dla regionu przez setki lat. Glowne cechy to (w nawiasie moje preferencje/ modyfikacje 🙂 ):
/ duza ilosc ryb i owocow morza, zwlaszcza sledzi, lososia (surowego) i dorsza
/ przewaga warzyw korzeniowych (marchew, buraki, seler), kapustnych i straczkowych (+mlode kartofelki)
/ regularne spozycie pelnoziarnistych zboz, szczegolnie owsa, zyta i jeczmienia
/ borowki, maliny, zurawina, jablka gruszki i orzechy
/ zdrowe tluszcze, glownie z ryb i oleju rzepakowego (ja pref z oliwek i smalcyk+)
/ ograniczenie miesa czerwonego (ale nie tatara i karkoweczki po prowansalsku, o nie, co to to nie)
/ rezygnacja z produktow wysoko przetworzonych (na 100%)
Taka diete (lekko modyfikowana vikingadieten) z dodatkiem duzym jajek (praktycznie codziennie) nazywam ja dieta „kawalerska” i zapobiega wszystkiemu zlemu 😀
pzdr Seleuk
…
tu po polsku i bardziej fachowo 🙂
https://dietetycy.org.pl/dieta-nordycka/
pzdr S
Marcin Nowak
To zależy od kręgu zainteresowanych. Z mojego doświadczenia wynika, że mam racje.
Jak to wyglądało u Eskimosów , żywiących się jedynie mięsem? Artériosclérose i cholesterol Czy są jakieś badania about
Seleucos
Ja t’ai répondu à ta question sous le feuilleton précédent.
Marcin Nowak
4 LUTEGO 2026
14:59
Mimo wszystko Henri IV to był raczej « ludzki pan ». Zapewnienie pokoju po wojnach religijnych jest dbaniem o poddanych (nie można jeszcze mówić naród). To , że również pasjonował się niezmiernie tym, co mu sie pałętało między udami, to inne rzecz.
Zdanie namiast:
Je veux que chaque laboureur de mon royaume puisse mettre la poule au pot le dimanche.
Jest prawdopodobnie apokryfem i król nigdy tego nie powiedział.
Lecz: Co to znaczy
• W tamtych czasach kura w garnku był daniem świątecznym, symbolem dobrobytu.
• Henryk IV wyrażał w ten sposób chęć zapewnienia dobrobytu ludowi, zwłaszcza chłopom, po dziesięcioleciach wojen religijnych.
• Stał się symbolem króla bliskiego ludowi i przywróconego pokoju ️
Rzeczywistość historyczna może to potwierdzić
• To zdanie jest przytaczane przez późniejszych kronikarzy, ale dobrze wpisuje się w jego politykę:
• ożywienie gospodarcze
• tolerancja religijna (Edykt nantejski, 1598)
• priorytetowe traktowanie rolnictwa
Ponadto poule au pot, to nie wrzucenie kury do gara. To jest prawdziwe danie. Oto składniki
1 poule
1 branche de céleri
6 carottes
4 poireaux
3 navets
1 gros oignon
1 Thym branches entières récolté en Provence
4 Laurier en Poudre
2 Clous de girofle
2 cuil. à café Estragon de France
1/2 cuil. à café Poivre noir grains – Medium
2 pincée de gros sel
Bon appétit Monsieur Nowak
Statyny jak wszystkie inne lakarstwa to czasami smiertelne trucizny. Ojciec kolegi zmarl z powody rabdomyolizy. Inne powazne komplikacje leczenia statynami to niewydolnosc watroby i cukrzyca.
Statyny powinny byc stosowane selektywnie. Smiertelnosc w wyniku leczenia statynami nie jest do zaakceptowania.
@Is43
Doświadczenia opartego, przepraszam, na czym? IKE wizyt lekarskich pan przeanalizował, jaką metodę statystyczną zastosował?
Pan Marcin Nowak slusznie zwraca uwage ze powodem zmian naczyniowych jest ich stan zapalny a nie podwyzszony cholesterol. Leczenie malymi dawkami aspiryny zostalo ostatnio poddane w watpliwosc. Zapobieganie stanom zapalnym poprzez higeniczne zycie wydaje sie byc jedyna rozsadna rekomendacja. Lekarz pierwszego kontaktu oferowal mi statyny. Nie skorzystalem z tej oferty.
Firmy farmaceutyczne sa nastwaione na zysk tak smo jak wszystkie inne korporacje.
Ich etyka to etyka pieniadza. Dlatego wazne jest aby lekarze informowali pacjentow o ryzyku leczenia statynami. A to co znalazlem w sprawie smiertelnosci leczenia statynami:
„estimated at 0.15 deaths per million prescriptions.”
Ile milionow recept wypoisano na statyny nie wiem.
…
https://en.wikipedia.org/wiki/Inuit_cuisine
seleuk|os|
4 lutego 2026
19:57
muktuk